Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Panoramy sferyczne
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Aktualności /
 
"Gazeta Gorlicka" - piatek 4 stycznia 2008
("Gazeta Gorlicka" jest regionalnym dodatkiem "Gazety Krakowskiej")

"Pokochał ludzi a oni pokochali jego"

Ksiądz Arkadiusz Barańczuk - dyrektor Prawosławnego Ośrodka Miłosierdzia w Gładyszowie

Ksiądz Arkadiusz Barańczuk jest proboszczem parafii w Zdyni z filią w Koniecznej oraz w Gładyszowie z filią w Regietowie - łącznie opiekuje się około 70 rodzinami prawosławnymi. W Beskid Niski przyjechał 10 lat temu. Zdradza swój sposób patrzenia na świat: - Uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Myślę, że potrzebna jest pokora wobec innych ludzi, bo dobrocią i ciepłym słowem można uzyskać dużo więcej niż złością. Jeżeli mam problem, to staram się go "ugryźć" z innej strony, nigdy nie daję się zbyć.
Udowodnił, że dla niego nie ma rzeczy niemożliwych - wraz z parafianami wyremontował małą kaplicę w Regietowie Górnym, cerkiew w Zdyni i Koniecznej, robił renowację ikonostasu w Zdyni, kończy budowę Prawosławnego Ośrodka Miłosierdzia w Gładyszowie, rozpoczyna budowę nowej cerkwi w Regietowie. W 2008 roku obchodzi 10-lecie kapłaństwa. Ma żonę Katarzynę, która pracuje w Gorlicach oraz dwóch synów - 10-letniego Arkadiusza i 8-letniego Jakuba.

Dziecięce fascynacje religią Urodził się w Siemiatyczach, obecnym województwie podlaskim, w rodzinie prawosławnej. Ojciec był rolnikiem, obecnie na emeryturze, a mama pracowała jako sprzedawczyni w sklepie. Już w czwartej klasie podstawówki zaczęła się jego fascynacja religią, poczuł powołanie. Po skończeniu ósmej klasy poszedł do czteroletniego liceum i jednocześnie czteroletniego seminarium. Po maturze kontynuował naukę, pod kątem praktycznym, w wyższym seminarium w Warszawie, a następnie w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Rodzice byli zszokowani wyborem takiej drogi życiowej przez syna, ale równocześnie dumni, bo nikt z rodziny nie był księdzem. Zaakceptowali jego wybór i wysłali samego na egzaminy do Warszawy. Po skończeniu seminarium wyjechał na dwa lata do Brukseli.

Kasia "znaleziona" w cerkwi
Gościł u kolegi w Braniewie, był tam podczas liturgii w cerkwi i... zobaczył Kasię.
- Ksiądz proboszcz zapoznał mnie z nią po mszy. Była piękna i skromna. Coś zaiskrzyło. Umówiliśmy się na kawę - to była pierwsza randka. Chodziliśmy ze sobą trzy miesiące, ślub wzięliśmy w lutym 1998 roku w cerkwi w Braniewie. Kasia wiedziała, że planowałem być księdzem, akceptowała to - opowiada ks. Arkadiusz.

Wybrał góry
Po małżeństwie z Kasią napisał prośbę do księdza Adama - arcybiskupa przemysko- nowosądeckiego o przyjęcie go do swojej diecezji. Właśnie tę diecezję wybrał z uwagi na przyjaciół z seminarium, którzy już byli kapłanami w Beskidzie Niskim. Arcybiskup zaproponował niesienie posługi duszpasterskiej w Gładyszowie.
- Sakrament kapłaństwa przyjąłem z rąk ks. arcybiskupa Adama 3 maja 1998 roku. Uroczystość odbyła się w cerkwi w Gładyszowie. Miesiąc wcześniej w Sanoku byłem wyświęcony na diakona - pomocnika księdza. Praktykę miałem w Leszczynach i Kunkowej u proboszcza parafii ks. Andrzeja Kwoki. I to był mój pierwszy kontakt z Beskidem Niskim. Było to duże przeżycie. Wszystko nowe, nie znałem języka łemkowskiego, ale siłę nadawały mi słowa ks. Andrzeja "pokochaj tych ludzi, a oni pokochają ciebie" - wspomina.
Zamieszkał z żoną na plebanii, przejął parafię Gładyszów z filią w Regietowie oraz Zdynię z filią w Koniecznej.

A żona i dzieci to czyje?
Po osiedleniu się w Gładyszowie wspólnie z żoną zaczął prowadzić ekoturystykę. Bywało, że ludzie przyjeżdżali na wypoczynek, wynajmowali pokoje i zupełnie nie byli zorientowani, gdzie przyjeżdżają.
- Gdy przedstawiałem się, że jestem księdzem, to reakcją było najpierw zaskoczenie, potem pytanie z pokazywaniem na żonę - a kto to jest? A dzieci to czyje? Kiedyś miałem gości z daleka. Nie wiedzieli, że śpią na plebanii. Nocą bawili się bardzo dobrze w pokojach. Na drugi dzień przyszli przepraszać, że byli za głośno. Widząc sutannę na wieszaku, powiedzieli, że ich zrozumiem, bo pracujemy w tym samym zawodzie. Zapytałem kim są. Okazało się, że adwokatami. Powiedziałem, że jestem księdzem. A kobieta i dzieci? - pytali z ironią. Dodałem, że jestem prawosławnym księdzem. Dla nich to było coś nowego, mieszkając u nas poznawali bliżej co to jest Kościół prawosławny - opowiada ks. Arkadiusz.
Pobyt turystów na plebanii zawsze czegoś ich uczy. Zazwyczaj pytają o historię tej ziemi, o Łemków, o wysiedlenia. Chodzą do cerkwi na nabożeństwa, zachwycają się śpiewem w cerkwi, pytają o znaczenie ikonostasu. Wyjeżdżają bogatsi o przeżycia i wiedzę, wywożą stąd zrozumienie pojęcia wielokulturowości.

Walka z drewnojadami
Od początku proboszczowania remont gonił remont. Na pierwszy rzut poszły zabytkowe cerkwie w Zdyni i Koniecznej. Wcześniej trwała akcja pozyskiwania pieniędzy na ten cel. Wspólnie z parafianami i z pomocą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, a dokładniej - funduszu kościelnego, rozpoczęto na obu świątyniach remont dachu, elewacji i podłóg. Jednak największą inwestycją, z uwagi na znaczenie dla dziedzictwa kultury i ogrom włożonych środków finansowych, była renowacja ikonostasu w cerkwi w Zdyni. Cerkiew powstała w 1795 roku, ikonostas pochodzi z XVIII wieku. Był w stanie katastrofalnym. Zjedzony przez drewnojady, a późnobarokowe ikony były przemalowywane kilka razy. Renowacja polegała na odzyskaniu stanu pierwotnego ikon. Koszt całości prac przy ikonostasie zamknął się kwotą około 200 tys. złotych.
- Ikonostas oddziela środkową cześć przeznaczoną dla wiernych od ołtarza. Jego zadaniem jest przedstawienie wiernym nieba, świętości, najważniejszych wydarzeń Starego i Nowego Testamentu. Prace renowacyjne trwały cztery lata, zakończyliśmy je 11 grudnia, a 19 grudnia zastały uwieńczone poświęceniem przez arcybiskupa Adama - ordynariusza diecezji - dodaje ks. Arkadiusz.
Pieniądze na ten cel pozyskał z Urzędu Marszałkowskiego, Urzędu Gminy Uście Gorlickie, od wiernych parafii, którzy pozyskiwali środki finansowe kolędując lub mobilizując do pomocy swoich bliskich z zagranicy oraz wiernych Kościoła rzymskokatolickiego, którzy są współużytkownikami świątyni w Zdyni.

Eleos znaczy miłosierdzie
8 grudnia 2001 roku powołany został w Gładyszowie Prawosławny Ośrodek Miłosierdzia Eleos. Dyrektorem jest ks. Arkadiusz Barańczuk. Ośrodek, biorąc pod uwagę sprawy statutowe, działa podobnie jak Caritas w Kościele katolickim lub jak Diakonia w Kościele protestanckim.
Od momentu powołania ośrodek starał się o fundusze na budowę budynku, który pełniłby rolę Domu Pomocy Społecznej. - Chcemy, aby tam mogli znaleźć schronienie ludzie bezdomni, starsi, niepełnoprawni. Planujemy utworzyć tam salę rehabilitacyjne z możliwością pobytu stałego, z zapleczem kuchennym. Myślimy o hydroterapii. Koszt całości inwestycji wyniesie ponad 2 mln złotych. Pieniądze pozyskujemy z funduszu kościelnego, z różnych fundacji z zagranicy i od prywatnych sponsorów. Moim marzeniem jest zakończenie budowy jeszcze w tym roku, na dziesięciolecie kapłaństwa - informuje ks. Arkadiusz.

Nie pozwolić sobie podciąć skrzydeł
- Staram się zrozumieć drugiego człowieka i pomóc mu, na ile potrafię. Nie zawsze wszystko układa się tak, jakbyśmy chcieli i często życie podcina nam skrzydła. Człowiek się załamuje, pada na kolana, ale ważne jest, że stara się iść dalej. Chciałbym, by ludzie nieśli sobie bezinteresowną pomoc na wzór miłosiernego Samarytanina. By rozumieli się i nie osądzali wzajemnie - dodaje.

W pogoni za papierami
Ostatnio rozpoczętą inicjatywą ks. Barańczuka jest budowa nowej cerkwi w Regietowie. We wsi jest jedynie stara kaplica, która każdej wiosny jest zalewana przez topniejący śnieg i nie nadaje się już do remontu. Obecnie trwa kompletowanie dokumentów projektowych.
Gmina Uście Gorlickie z wójtem Dymitrem Rydzaniczem na czele, za symboliczną złotówkę przekazała działkę pod budowę oraz drewno na ten cel.
Ks. Arkadiusz ma nadzieję, że wiosną rozpocznie budowę wmurowaniem kamienia węgielnego pod nową cerkiew. Jakie koszty budowy, skąd pieniądze i kiedy zakończenie inwestycji?
- jeszcze za wcześnie, by domniemywać, wszystko, jak mówi - w rękach Boga i dodaje: - To dzięki Niemu i dobrym ludziom udało nam się tyle zrobić.
EWA BUGNO




Powyższy tekst pochodzi z Gazety Krakowskiej. Redakcja portalu www.beskid-niski.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści w nim zawarte.



Jeśli chcesz być informowany o wszelkich aktualnościach, nowościach, zmianach, planach i wydarzeniach, ktore związane są z Beskidem Niskim oraz działalnością portalu beskid-niski.pl a także otrzymywać raz w tygodniu zestaw linków do poświęconych Beskidowi Niskiem artykułów publikowanych w "Gazecie Krakowskiej" wyślij pusty e-mail na adres

subskrypcja@beskid-niski.pl

Aby zrezygnować z subskrypcji wystarczy wysłać e-mail z tematem "rezygnacja"

beskid-niski.pl na Facebooku


 
661

Komentarze: (0)Dodaj komentarz | Forum
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 6 i 9: (Anty-spam)
    ;


e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 13 osób
Logowanie