Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Panoramy sferyczne
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Aktualności /
 
"Gazeta Gorlicka" - wtorek 11 marca 2008
("Gazeta Gorlicka" jest regionalnym dodatkiem "Gazety Krakowskiej")

"Gorąca ekologia"

Natura 2000 - więcej wątpliwości niż konkretów

Na spotkanie z Anną Liro, dyrektorką Departamentu Parków Narodowych i programu Natura 2000, przyszli przede wszystkim ci, których sprawa Natury dotyka najbardziej - rolnicy, leśnicy, członkowie stowarzyszeń, samorządowcy. Jednym z poruszonych przez dyrektorkę wątków była sprawa degradacji środowiska, jaka nastąpiła w krajach Unii Europejskiej w wyniku stosowania pestycydów i środków ochrony roślin w rolnictwie.
- Zachód to pustynia, jeśli chodzi o bioróżnorodność. Na szczęście jeszcze nie osiągnęliśmy takiego etapu, więc musimy zrobić wszystko, aby temu zapobiec. Tradycyjne metody ochrony roślin i zwierząt okazują się nieskuteczne. Program Natura 2000 wskazał te gatunki roślin i zwierząt, które są gatunkami zagrożonymi. Na Zachodzie wydaje się dzisiaj ogromne pieniądze, aby przywrócić dawny stan środowiska naturalnego - mówiła.
Stwierdzenie to było tylko zaczątkiem dyskusji, jaka później rozgorzała.

Korzyści dopiero w przyszłości
- Potwierdzają nasze obawy. Europa Zachodnia zniszczyła swoje środowisko, a teraz nas obliguje do wyrzeczeń i ograniczeń - argumentował Wacław Szlanta, wiceprezes Zjednoczenia Łemków. - Nie zapominajmy, że na Zachodzie rozwój cywilizacyjny przyniósł konkretne korzyści - podkreślał.
Zarzut ten starała się odeprzeć Anna Liro, mówiąc, że wtedy, kiedy dokonywał się tam przewrót cywilizacyjny, nikt nie miał świadomości o jego konsekwencjach.
- Uważamy, że XIX-wieczne metody ochrony środowiska są niewystarczające. Nowe musimy wkomponować w nasz rozwój - podkreślała.
O swoich wątpliwościach, używając mocnych słów, mówił również starosta Mirosław Wędrychowicz. Wskazywał, że w sytuacji, kiedy powiat, zapóźniony w wielu dziedzinach, objęty został w tak szerokim obszarze Naturą 2000, jest paranoją.
- Chcemy zagospodarować dla turystów Magurę i Ostry Wierch. Po długich i trudnych oczekiwaniach pojawili się w końcu inwestorzy. Obawiamy się, że przestraszą się tych wszystkich wytycznych i po prostu uciekną - mówił podczas spotkania. - Czy możemy liczyć na to, że tę porażkę ktoś pomoże nam przekłuć w sukces? Mamy przecież wiele inicjatyw proekologicznych, może dostaniemy za to dodatkowe punkty, ubiegając się o środki unijne? - pytał Annę Liro.
Niestety, odpowiedzi, jakie uzyskał na swoje pytania, nie zawierały konkretów, a dotyczyły przede wszystkim planów i projektów na dosyć odległą przyszłość.
- Podejmowane są próby, aby w programach operacyjnych istniał zapis mówiący o obniżeniu warunków, jeśli chodzi o uzyskanie dotacji na działania z zakresu ochrony środowiska. Na przykład zniesienie wymogu 120 mieszkańców na kilometr sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Co się zaś tyczy samych rolników, to odejście z dopłat z tytułu ONW na dopłaty "ekologiczne". To perspektywa roku 2013 i lat późniejszych - informowała.

Obora i ganek zagrożeniem dla środowiska?
Trudne i kłopotliwe pytania zadawał również Eugeniusz Królikowski, rolnik z Bednarki prowadzący kilkudziesięciohektarowe gospodarstwo ekologiczne.
- Skoro Unia tak bardzo dba o nasze ptaki, to dlaczego każe nam wyrzucać jaskółki z obór? - pytał. - Przecież, my od lat żyjemy w zgodzie z naturą - dodał po chwili.
Królikowski od dłuższego już czasu stara się o pozwolenie na budowę nowoczesnej obory, która miałaby wysokość siedmiu metrów.
- Niestety, na razie, zamiast zająć się budową muszę zbierać opinie, jaki wpływ będzie miała jej wysokość na środowisko. Potrzebne są opinie, eksperci, telefony do Urzędu Wojewódzkiego. Wszystko to, mimo że jeszcze nie jesteśmy objęci programem Natura 2000 - mówił dalej.
Argumenty przytoczone przez Eugeniusza Królikowskiego potwierdził Roman Honkowicz, naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Gorlicach.
Objęcie części powiatu programem Natura 2000 wydłużyło i skomplikowało przyznawanie pozwoleń na budowę. Nawet przy niewielkich inwestycjach budowlanych konieczne jest zasięganie opinii wojewódzkiego konserwatora ochrony przyrody. Na udzielenie pozwolenia mamy 65 dni, a oczekiwanie na odpowiedź konserwatora trwa około miesiąca. To ma być uproszczenie procedur? - pytał dyrektorkę.

Natura bez lasu
Kolejna poruszoną kwestią była sprawa zalesień.
- Politycy mówią, że cały czas pracują nad szczegółami programu. Tymczasem docierają do nas broszurki, informatory. Wiele z nich zawiera niepokojące informacje, choćby dotyczące zalesień.
Na obszarach objętych Naturą 2000 zostały wstrzymane zalesienia, a wnioski złożone z tego tytułu do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa odrzucone - wskazywał Kazimierz Żegleń, radny powiatowy, emerytowany leśnik.
Kontrowersyjny jest według niego także zapis dotyczący ilości drewna, jaka w lasach musi ulec naturalnej deprecjacji. Przepisy Natury 2000 mówią o 10 procentach.
- Tak naprawdę procesom gnilnym poddawane jest dużo więcej drewna. Ale konieczne jest, aby procesom tym poddawać szlachetne gatunki, które wykorzystuje człowiek? - pytał dalej.
Przypomniał również, że wiele z lasów w Gorlickiem jest własnością prywatną. Jak tam egzekwować takie zapisy.
Z odpowiedzi, jakiej udzieliła Anna Liro, wynika, ze sprawcami wydania decyzji o wstrzymaniu zalesień są... mieszkańcy dużych miast.
- Zdarzały się sytuacje, że - dla przykładu warszawiacy - wykupywali setki hektarów, zalesiali, a później okazywało się, że były tam siedliska bocianów. Te zaś do życia potrzebują łąk, a nie lasów - tłumaczyła. - Zablokowano więc tę możliwość globalnie - dodała.
Argumentu tego nie przyjął Andrzej Staszyński z biura powiatowego ARiMR w Gorlicach: - Byliśmy dumni, że tak wielu rolników skorzystało u nas z tej możliwości. Teraz wnioski musimy opiniować odmownie. Nie mamy u siebie warszawiaków, a dla wielu z naszych rolników taka decyzja jest niejednokrotnie osobistą tragedią - podkreślał.
Do wszystkich tych spraw, Robert Łętowski dołączył jeszcze jedną.
- Nie wolno zapominać o turystyce. Dla wielu mieszkańców Gorlickiego jest to źródło dochodu. Podam konkretny przykład - Świerzowa. Stoją tam monumentalne krzyże. Co z tego, skoro nie ma do nich dostępu. Nie można ich pokazać turystom, bo nie ma tam drogi - mówi. - I nie chodzi tutaj bynajmniej o asfaltowy trakt, ale drogę, po której można by przejechać samochodem. Natura 2000 uniemożliwia budowę jakiejkolwiek - dodał na koniec.
HALINA GAJDA




Powyższy tekst pochodzi z Gazety Krakowskiej. Redakcja portalu www.beskid-niski.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści w nim zawarte.



Jeśli chcesz być informowany o wszelkich aktualnościach, nowościach, zmianach, planach i wydarzeniach, ktore związane są z Beskidem Niskim oraz działalnością portalu beskid-niski.pl a także otrzymywać raz w tygodniu zestaw linków do poświęconych Beskidowi Niskiem artykułów publikowanych w "Gazecie Krakowskiej" wyślij pusty e-mail na adres

subskrypcja@beskid-niski.pl

Aby zrezygnować z subskrypcji wystarczy wysłać e-mail z tematem "rezygnacja"

beskid-niski.pl na Facebooku


 
215

Komentarze: (0)Dodaj komentarz | Forum
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 5 i 5: (Anty-spam)
    ;


e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 11 osób
Logowanie