Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Obiekty / Grób hrabiego Dzieduszyckiego
 

Grób hrabiego Dzieduszyckiego

Region:Pasmo Magurskie
Kategoria:Cmentarze
Miejscowość:Oderne (opis + foto)

Tajemnicza mogiła

Adam Baniak

W mroźną, styczniową noc 1944 roku stromą ścieżką wiodącą od oderniańskiej chaty na wzniesieniu, w której oknach słabo jaśniał płomień lampy naftowej, zjeżdżały sanie zaprzężone w parę koni. W poświacie księżyca widać było wyraźnie cztery postacie. Konie, wstrzymywane lejcami, bezpiecznie osiągnęły dolinę skutego lodem potoku, wzdłuż którego wiodła ścieżka, skręciły w prawo, w kierunku Uścia Ruskiego. Przejechały drewniany mostek, minęły majaczący po lewej stronie cień szkoły... Kiedy mijały plac po starej hucie szkła jeden z pasażerów zachwiał się i pochylił do przodu - niechybnie wypadł by z sań gdyby nie pomoc towarzyszy. Woźnica gwałtownie ściągnął lejce, sanie zatrzymały się, a po krótkiej chwili konie zawróciły i poganiane przez woźnicę kłusem ruszyły z powrotem do wsi. Zaprzęg zatrzymał się dopiero pod budynkiem szkoły w Odernem. Zbliżała się północ. Z budynku wybiegła postać i pomogła przenieść bezwładne ciało do budynku. Woźnica natychmiast zawrócił i ruszył galopem w kierunku Uścia Ruskiego a następnie Wysowej. W budynku szkoły długo w nocy paliło się światło...

Historia małej, malowniczej wioski Oderne, stanowiącej obecnie przysiółek Uścia Gorlickiego wypełnia mój czas wolny, zdobywanie materiałów dotyczących jej powstania, w szczególności okresu drugiej wojny światowej i czasów bezpośrednio po niej nastałych wciąga i angażuje. Źródła historyczne, rozmowy z mieszkańcami ale także kwerenda akt parafialnych miejscowości Uście Ruskie, znajdujących się w Archiwum Państwowym w Skołyszynie wypełnia luki i białe plamy - nie zawsze jednak dokumenty materialne wyjaśniają wątpliwości do końca.
Miejscami szczególnie godnymi zwrócenia uwagi bywają cmentarze, gdzie z tablic nagrobnych odzyskujemy "w kamień zakutą" wiedzę o dawnych mieszkańcach. Takim obiektem jest także cmentarz w Odernem, ulokowany bezpośrednio za kaplicą pod wezwaniem św. Stanisława z 1898 r. zawierający wiele mogił, a na każdej z nich krzyż potwierdzający rzymsko- katolicką wiarę jego lokatorów. Do lat 60-tych XX wieku mogiły były bardzo skromne - najbardziej wyniosły, kamienny krzyż z inskrypcją stał u wezgłowia grobu Magdaleny Myszkowskiej, która, jak głosi przekaz, całe swe biedne życie chodziła boso, aby zaoszczędzić buty na drogę ostatnią. Być może także ów pomnik to wynik oszczędności całego życia - a może hojności jakiegoś członka rodziny przebywającego na emigracji w Ameryce? Wiele grobów posiadało trwałe, metalowe krzyże z kutymi elementami i tabliczkami opisującymi zmarłych. Obecnie jednak na cmentarzu przeważają solidne, nowoczesne płyty nagrobne i granitowe tablice. Wiele z nich niestety przykryło skromne, wcześniejsze mogiły i odsunęło w niepamięć imiona wcześniej pochowanych. Na cmentarzu trudno znaleźć stare groby z prostego powodu - pierwsze pochówki na nim nastąpiły prawdopodobnie dopiero w latach dwudziestych XX w. Wcześniej zmarli pracownicy huty szkła a następnie mieszkańcy powstającej osady Oderne grzebani byli na cmentarzu w Uściu Ruskim.
Wielokrotnie z ust różnych mieszkańców Odernego słyszałem opowiadaną historię o pochowanym na tym cmentarzyku przedstawicielu rodu Dzieduszyckich. Przebywając w Odernem w czasie Wszystkich Świętych w 2006 roku pytałem o miejsce pochówku Hrabiego. Jeden z mieszkańców, pełniący aktualnie funkcję kościelnego, którego rodzina opiekowała się poszukiwanym grobem zaprowadził mnie na cmentarz.
Wśród nowych nagrobków, starannie wypielęgnowanych na święto listopadowe, wskazał skromną mogiłę z usypanym z ziemi kopczykiem, na której tkwił już nieco zmurszały, drewniany krzyż z metalowym Chrystusem ukrzyżowanym. Na grobie paliły się znicze, a mogiła była ustrojona starym oderniańskim sposobem - ułożonymi gałązkami jedliny, przetykanymi sztucznymi kwiatami. Niestety wiedza opiekunów grobu była zbyt nikła, aby naprowadzić na dane postaci zmarłego.
Pani Wiesława Aseńko, zmarła w styczniu 2006 r w Krośnie, która wraz z rodzicami mieszkała w okresie międzywojennym i w czasie II wojny światowej w szkole w Odernem tak opowiadała w listopadzie 2005 roku o zdarzeniu sprzed 60-ciu lat (tekst dosłowny z nagrania magnetofonowego):

"Zofia Stawiarska mieszkała w Jedliczu - była właścicielką majątku Oderne i okolicznych lasów a w Uściu przed cmentarzem miała folwark. W czasie wojny przyjechali do niej krewni Dzieduszyccy, dwaj bracia; Andrzej i Stanisław. Andrzej był starszy miał może wtedy 32 lata a Stanisław miał lat 26. Oni przyjechali w czasie wojny do Uścia i tam mieszkali na folwarku. Prowadzili małe gospodarstwo. Mieli trzy konie, jeden pod wierzch, na nim zawsze przyjeżdżał Stanisław, a dwa konie to były do zaprzęgu, i pracy w polu. Gospodarstwem tym opiekowała się pani Telimena, gospodyni przywieziona z Poznania. Przyjechał do nich także Szambelan Ojca Świętego hrabia Dzieduszycki. Ale nie pamiętam imienia. Przyjechał tak może na dwa, trzy miesiące. Pewnego wieczoru Dzieduszyccy (Stanisław i Andrzej - AB) wzięli tego Szambelana i pojechali do ks. Świątka, który mieszkał u babci Baniakowej w Odernem. Pojechali tam na kolację i na karty. Wracając od tego księdza, to było w zimie, w nocy, hrabia zasłabł tak za szkołą. Wie pan gdzie Babci dom, szkoła, gdzie folwark w Uściu. I temu hrabiemu zrobiło się słabo. Więc oni wrócili tymi sankami do nas, do szkoły, i tego hrabiego położyli u nas w szkole na kanapie, a konie prędko pojechały do Wysowej bo tam był lekarz - Gyża się nazywał. No i Gyża przyjechał, to ze 12 kilometrów (w jedną stronę) końmi, to i hrabia umarł. Gdzieś to tak do drugiej w nocy trwało, zamieszanie okropne, no ale zabrali go saniami, sanie długie, wyścielone słomą, kocami, wujka położyli i pojechali do Uścia. To potem był paradny bardzo pogrzeb. Został on pochowany na Odernem. W dwóch trumnach był pochowany, bo oni liczyli, że po wojnie to wezmą go tam do majątku do Poznania, no ale wie pan jak jest; władza przyszła komunistyczna, wszyscy się rozproszyli."

Próby uzyskania bardziej ścisłych informacji były dość kłopotliwe - niestety nie ma wśród żywych ani braci Dzieduszyckich Andrzeja i Stanisława, ani woźnicy, który w ową feralną noc powoził zaprzęgiem - Ludwika Cichonia. Kwerenda księgi zgonów znajdującej się w Uściu Gorlickim nie przyniosła rozwiązania. Brak odpowiedniego wpisu sugerował, iż akt zgonu hrabiego nie został wystawiony w Uściu, lecz być może w miejscu jego stałego zameldowania w okolicach Poznania. Lektura genealogicznych portali, czy penetrowanie innych stron internetowych nie dało jednoznacznej odpowiedzi. Informacje o rodzeństwie hrabiego Tadeusza Dzieduszyckiego, który wraz z synami - Stanisławem i Andrzejem przebywał w czasie II wojny światowej w Uściu Ruskim, i do których przyjechał późniejszy denat nie pozwoliły na jednoznaczne określenie imion prawdopodobnie brata Tadeusza (stryja Andrzeja i Stanisława).
Tadeusza Dzieduszyckiego już w tym czasie nie było wśród żywych. Za działalność przeciwko niemieckim władzom okupacyjnym w ramach AK (uczestniczył w przerzutach na teren Węgier osób zagrożonych) został aresztowany i przewieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, gdzie w roku 1942 zmarł. Wśród innych członków rodziny niestety nie znalazłem postaci, której odnotowany zgon dotyczył by okresu II wojny światowej. Postanowiłem więc nawiązać kontakt z żyjącymi aktualnie potomkami rodu Dzieduszyckich. Wysłałem drogą elektroniczną list do Pani Izabeli Dzieduszyckiej, pełniącej funkcję przewodniczącej Związku Rodowego Dzieduszyckich. Po dwóch miesiącach, 12 grudnia 2007 r otrzymałem list od Pana dr Kazimierza Karolczaka, profesora Akademii Pedagogicznej w Krakowie, którego fragmenty przytoczę:

Kraków, 2007-12-16
Szanowny Panie,

Otrzymałem od Izabeli Dzieduszyckiej Pański list z prośbą o pomoc w ustaleniu personaliów jednego z Dzieduszyckich, zmarłego podczas wojny w Odernem. Przyznaję, że ucieszyła mnie ta wiadomość, bo podane przez Pana informacje wypełniają lukę w moich ustaleniach genealogicznych dotyczących gałęzi Ludwika Dzieduszyckiego.
(...) Ustalił Pan miejsce pochówku Juliusza Marii Dzieduszyckiego, syna Michała (a właściwie Mateusza Michała, ale używał drugiego imienia) i Julii ze Skrzyńskich, a więc brata (...) Tadeusza Juliusza. Juliusz Maria urodził się w 1882 roku we Lwowie, a zmarł w styczniu 1944 roku. To bardzo ciekawa postać, w okresie II Rzeczypospolitej zatrudniony w służbach konsularnych i w dyplomacji. W czasie wojny przebywał najpierw u Amelii Dzieduszyckiej w Jasionowie, a po jej śmierci w 1942 roku przeniósł się do bratanków do Uścia. Zmarł na zawał serca, ale nie znałem okoliczności śmierci oraz tego, że stało się to w Odernem. Byłem przekonany, że grób nie istnieje. Stąd taka niespodzianka w Pana liście.

Łączę wyrazy szacunku
Kazimierz Karolczak


No i właściwie to wszystko. Pozostaje umieścić personalia Hrabiego Juliusza Marii Dzieduszyckiego na nowym krzyżu. Historia ta jednak na tym się nie kończy - Pan prof. Kazimierz Karolczak zaproponował spotkanie w cieplejsze, letnie dni w Odernem, które niewątpliwie zaowocuje nową wiedzą na temat osoby Hrabiego spoczywającego na tym cmentarzu.

Adam Baniak

Od napisania powyższego tekstu minęły już cztery lata. Zdarzenia, jakie miały miejsce w latach następnych oraz uzyskane informacje pozwoliły na uzupełnienie wiedzy o Juliuszu Marii Dzieduszyckim. Pierwszym, bardzo miłym zaskoczeniem była wizyta I Sekretarza Ambasady Polskiej w Kairze Pana Karola Leśniaka w sierpniu 2010 r, a następnie dalsze informacje, których źródłem były dokumenty, prasa i zdjęcia.

Juliusz Maria Dzieduszycki, w korespondencji prof. Kazimierza Karolczaka został określony jako "bardzo ciekawa postać, w okresie II Rzeczypospolitej zatrudniony w służbach konsularnych i w dyplomacji". I rzeczywiście od lipca 1928 r do końca roku 1932 był on pierwszym Kierownikiem Poselstwa Polskiego w Egipcie. On negocjował porozumienie handlowe między Rzeczpospolitą Polską a Królestwem Egiptu podpisane w Kairze 22 kwietnia 1930 roku a ratyfikowane 19 marca 1931 r. Ponadto w roku następnym - 1932 przygotowywał wypoczynek marszałka Józefa Piłsudskiego, który podczas pobytu w Heluanie odwiedził Juliusza w konsulacie pod koniec marca 1932r. Z okresem pobytu na wypoczynku w Afryce marszałka Józefa Piłsudskiego związane jest jeszcze jedno wydarzenie a mianowicie tajna misja parowca s/s Niemen. W drugiej połowie lutego 1932 roku statek ten opuścił port w Gdyni kierując się na zachód. Dopiero po osiągnięciu Gibraltaru dowódca jednostki kapitan Rusiecki dowiedział się o celu rejsu; zapewnienie łączności między Polską a wypoczywającym w Afryce marszałkiem. W dniu 8 marca statek stanął na redzie w Aleksandrii, gdzie przez trzy miesiące utrzymywał łączność z Polską. Ze względu na znaczną odległość raczej wątpliwa była możliwość wykorzystania fal długich używanych wówczas w łączności dalekosiężnej ze względu na problemy z zainstalowaniem na statku urządzeń nadawczych dużych mocy - być może był to więc pierwszy przypadek zastosowania w tego typu łączności fal krótkich .
W czasie II wojny światowej hrabia Juliusz Dzieduszycki przebywał w Jasionowie w majątku Amelii Dzieduszyckiej. Po jej śmierci w 1942 przeniósł się do bratanków Stanisława i Andrzeja Dzieduszyckich zarządzających gospodarstwem i tartakiem a także zasobami leśnymi majątku Uście Ruskie. Tam też w styczniu 1944 roku zmarł na zawał serca i został pochowany na cmentarzu w Odernem.
Bratankowie hrabiego - Stanisław i Andrzej jeszcze w czasie wojny wyjechali do Krakowa wywożąc z Uścia pamiątki rodzinne, a po wojnie do Poznania, gdzie studiowali na Uniwersytecie Poznańskim. Do Uścia i Odernego już nigdy nie wrócili - Andrzej, wykładowca Szkoły Inżynierskiej w Szczecinie zmarł na zawał serca w 1970 a Stanisław, pracownik POL-COPu Warszawie został zamordowany w 1972 roku.

Na grobie hrabiego Juliusza Marii Dzieduszyckiego w Odernem w miejsce drewnianego, mocno już zmurszałego krzyża pojawił się bardziej trwały - metalowy, a na nim skromna tabliczka zawierająca personalia osoby pod nim spoczywającej. Sam grób jednak wymaga zmiany - wypada, aby były ambasador RP w Kairze doczekał się należytego upamiętnienia.
Pewne nadzieje na pozytywne zmiany dała deklaracja I sekretarza Ambasady RP w Kairze o podjętej próbie zainteresowania MSZ-u tą sprawą. Niestety późniejsze wydarzenia w Egipcie odsunęły te sprawy na dalszy plan. Nie powiodła się także próba zainteresowania tym problemem Urzędu Gminy w Uściu Gorlickim. Pozostaje nadzieja, iż nagłośnienie tej sprawy w internecie wywoła pozytywny odzew organizacji czy też osób mogących pomóc w wykonaniu stosownego nagrobka upamiętniając w ten sposób postać Juliusza Marii Dzieduszyckiego.

Adam Baniak


Liczba zdjęć: 0

Aktualizacja: 2013-01-07




beskid-niski.pl na Facebooku


 
487

Komentarze: (0)Dodaj komentarz | Forum
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 6 i 7: (Anty-spam)
    ;


e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 9 osób
Logowanie