Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Panoramy sferyczne
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Beskidzkie rozmaitości /
 

Zaplecze surowcowe ludowego ośrodka
kamieniarskiego w Bartnem
na Łemkowszczyźnie Środkowej

Tadeusz Łopatkiewicz

Dla większości tradycyjnych rzemiosł ludowych dostępność surowca, a przy tym jego jakość, miały zawsze znaczenie decydujące. Występowanie określonych surowców naturalnych - pokładów gliny lub kamienia, czy choćby dobrego jakościowo drewna - nie tylko wpływało bezpośrednio na finalną jakość wyrobów, ale też determinowało powstanie w przeszłości różnorodnych ośrodków rzemieślniczych, ich rozwój, a także funkcjonowanie na określonych terytoriach etnograficznych. Niska mobilność mieszkańców wsi tradycyjnej oraz zwyczajny pragmatyzm ludzkich poczynań sprawiały, iż ów determinizm surowcowy był dla większości rzemieślników kwestią zasadniczą, zatem rozsądniej było osiedlić się w pobliżu złoża surowcowego, niż zaniechawszy tego - transportować potem materiał na znaczne odległości.
O kamieniarskim ośrodku w Bartnem, na Łemkowszczyźnie Środkowej, napisano w ostatnim półwieczu sporo1. Zdecydowany akcent w tych pracach położony został na te kwestie, które stanowiły o specyfice łemkowskiego kamieniarstwa ludowego, tę zaś bezsprzecznie wyznaczała ludowa rzeźba kamienna. Jej świetne przykłady znajdujemy przede wszystkim pośród krzyży, kapliczek i figur przydrożnych, a także nagrobków cmentarnych we wsiach Łemkowszczyzny Środkowej. Tak zorientowana perspektywa badawcza w konsekwencji drugoplanowo traktowała zatem zarówno problematykę kamieniarstwa użytkowego, stanowiącego zawsze zjawisko pierwotne wobec później wykształcającej się rzeźbiarskiej twórczości artystycznej, jak i kwestie zaplecza surowcowego dla obu rodzajów produkcji. W tekście niniejszym chciałbym w pewnym stopniu uzupełnić owe zaniedbania poznawcze, publikując nie tylko wyniki własnych dociekań nad kwestiami zaplecza surowcowego rzemieślników bartniańskich, ale też akcentując określone problemy badawcze, które w przyszłości winny stać się przedmiotem dalszych rozpoznań.
Niejasno przedstawia się geneza ludowego kamieniarstwa, tak w Bartnem, jak i pozostałych kamieniarskich wsiach Łemkowszczyzny. Nie są bowiem znane żadne materiały archiwalne pozwalające w sposób pewny odnieść w czasie początki kamieniarstwa na tym terenie, tak w kontekście momentu lokacji poszczególnych wsi, jak też lat następujących bezpośrednio po tym. Tradycja miejscowa Bartnego wiąże je z braćmi Boroszowiczami2, kamieniarzami z pobliskiej Jasionki, którzy osiedlić się mieli - jako pierwsi - na miejscu dzisiejszej wsi, zakładając w jej górnej części młyn wodny3. Młyn taki musiał mieć przynajmniej jeden zestaw kamieni młyńskich, te zaś wykute być mogły jedynie na miejscu, bowiem ich transport z Jasionki, w poprzek pasm górskich, jest mało prawdopodobny. Tak zatem wyglądać mogłyby początki kamieniarstwa bartniańskiego, gdyby tylko w sposób pewny stwierdzić można było, iż przy końcu XVI wieku, tj. w okresie lokowania Bartnego4, Jasionkę zamieszkiwali kamieniarze, a co więcej - że wieś ta już w tym czasie istniała. Pierwsze pytanie na zawsze chyba pozostanie bez odpowiedzi, a o istnieniu Jasionki świadczy wzmianka pochodząca dopiero z 2 poł. XVII wieku, z roku 16655. Data ta nie jest wprawdzie jednoznaczna z momentem lokowania tej wsi, ale w istotny sposób podważa wiarygodność przywołanej tu tradycji ludowej.
Nie ulega wątpliwości, że przekaz o braciach Boroszowiczach był dla bartnian niezwykle atrakcyjny, odpowiadał bowiem wprost na fundamentalne pytanie - skąd w Bartnem wzięli się kamieniarze? Trzeba jednak zaraz do tak sformułowanej przez tradycję odpowiedzi dziejowej zgłosić szereg uwag krytycznych, nie tyle może podważających przekaz o Boroszowiczach6, co przede wszystkim przywołujących realia osadnicze oraz demograficzno-gospodarcze Łemkowszczyzny końca XVI i początku XVII wieku.
Istotą wzmianki o Boroszowiczach jest bowiem zagadkowa migracja rzemieślników do Bartnego, które w końcu XVI wieku było w istocie ciągle jeszcze jedynie lasem przeznaczonym do karczunku. Rodzą się zatem pytania bez odpowiedzi - w jakim celu Boroszowicze mieliby opuszczać swe dotychczasowe dworzyszcze i jaki właściciel dóbr dałby zgodę na to, aby tak cenni rzemieślnicy ubyli z jego wsi? Co skłonić mogło Boroszowiczów do porzucenia swego kamieniołomu w Jasionce, zapewne z wielkim wysiłkiem przygotowanego i zorganizowanego, aby po osiedleniu się w Bartnem trud ten podejmować na nowo? Dla jakich przyczyn mieliby wreszcie rzemieślnicy ci porzucać swą klientelę i przenosić się do sąsiedniej doliny, w której wieść trzeba było żywot osadników-pionierów? Nie od rzeczy będzie też wskazać na inne słabe punkty ludowego przekazu o kamieniarskich początkach Bartnego. Owi zagadkowi kamieniarze z Jasionki noszą bowiem już u schyłku XVI wieku nazwiska, co u chłopów stanowiło wówczas zupełny wyjątek, zaś do szlachty Boroszowiczów policzyć znowu niepodobna, bo w takim razie nie byliby rzemieślnikami.
Rozstrzygającym kwestię ostatecznie jest brak przez całe XVII stulecie najdrobniejszej choćby wzmianki źródłowej o funkcjonowaniu nie tylko kamieniarzy, ale jakichkolwiek rzemieślników w Bartnem, którzy przecież - gdyby istotnie występowali - notowani byliby w rejestrach i lustracjach tej wsi. Słusznie bowiem pisze A. Pawiński, iż (...) rzemieślnicy wiejscy, którzy trudniąc się rzemiosłem we wsiach, podlegali opodatkowaniu skarbowemu i dlatego w księgach poborowych są wymieniani albo pod ogólną nazwą rzemieślników albo pod szczegółowemi, piekarzy, rzeźników, kołodziei, rymarzy, kowali. Tu także się odnoszą młynarze, karczmarze, hutnicy, trudniący się rybołówstwem, gorzelnictwem i t.d7. Tu także - dodajmy - wymieniono by również i naszych Boroszowiczów, gdyby tylko u zarania Bartnego we wsi tej zarabiali oni kamieniarstwem na chleb8.
Z XVII wieku, a ściśle - jego drugiej połowy, przywołać jeszcze wypada dwie wzmianki źródłowe, pośrednio odnoszące się do zajmujących nas tu spraw. Pierwsza z nich, to wyjątek z wiersza Wacława Potockiego, poety doby baroku, który w Zamku Szymbarskim pisał:

(...) wieś przy nim, gonty, deski, huty
I kamień możeli być do młyna wykuty.
Inszej nie ma intraty (...)9.

Druga wzmianka, pochodząca z ksiąg miejskich Biecza, odnosi się do faktu zapłaty murarzowi, który w roku 1668 podróżował do Przegoniny po kamień potrzebny do odnawiania bieckiej wieży ratuszowej10.
Ściśle rzecz ujmując, na tych podstawach źródłowych niczego więcej stwierdzić tutaj nie można jak tylko potencjalną możliwość wykucia zestawu młyńskiego w Szymbarku, odległym od Bartnego o 25 km, oraz występowanie złóż kamienia budowlanego w Przegoninie. Żadna z cytowanych wyżej wzmianek nie może być także dowodem na funkcjonowanie jakichkolwiek warsztatów kamieniarskich, w szczególności łemkowskich, gdyż od średniowiecza szereg profesji rzemieślniczych – dzisiaj osiadłych i związanych ze stałą pracownią – miało jeszcze ciągle charakter wędrowny (np. ludwisarstwo11, ciesielstwo, murarstwo itd.). Łatwiej bowiem było wówczas peregrynować rzemieślnikowi za robotą, niż transportować ciężkie efekty wykonanych zleceń drogami, które już wtedy uchodziły za najgorsze w Europie12.
Reasumując wnioski z dostępnych źródeł historycznych XVII wieku stwierdzić należy, iż w stuleciu tym Bartnia była jeszcze wsią na etapie gospodarczego i demograficznego organizowania się, która cywilizacyjnie nie wyszła poza ramy nakreślone lapidarnie przez królewskiego poborcę podatkowego w roku 168013. Zanotował on tu wówczas: 18 zarębników14, 1 koło zakupne15, 1 dworzyszcze sołtysie i 1 folusz16. Wieś miała też za sobą okres jakiegoś spustoszenia i dramatycznego wyludnienia, po którym w roku 1660 doliczono się na miejscu jedynie dwóch zarębników17.
Zdecydowanie więcej informacji źródłowych przynosi wiek XVIII, ponadto - po raz pierwszy w dziejach - odnoszą się one wprost do kamieniarzy bartniańskich. W lustracji województwa krakowskiego z roku 1765, o czynszach pobieranych z Bartnego, czytamy18:

                                                                                                             gr     den    
Z sołtystwa tynfów 50 ............................................................ 63 10 -
Toż sołtystwo przykłada się do gromady 10 tynfów.
Ta wieś ma ról w sobie 27 1/2, po tynfów 16 facit tynfów 440,
facit złp. ....................................................................

557

10

-
Kamieniarze dają ................................................................... 177 10 -
Z młynka ................................................................................ 12 20 -
Za usługę co do zamku powinni ............................................ 200   - -
Za formankę ........................................................................... 32 28 -
Za tromy, gonty tynfów 40, to na reparacyją
                                                                                Efficit złp 1043 18 -

Z wyliczenia lustratora widać wyraźnie, jak wielki dokonał się rozwój Bartnego w ciągu minionych 85 lat, kiedy to wieś osiągnęła obszar 27 1/2 łana, ponadto zapis odnoszący się do kamieniarzy potwierdza jednoznacznie nie tylko funkcjonowanie takich rzemieślników we wsi, ale i znaczną produkcję kamieniarską, która tu wówczas miała miejsce. O jej skali zaświadcza najlepiej porównanie rocznego czynszu płaconego przez kamieniarzy bartniańskich (177 złp. 10 gr) z analogiczną opłatą wnoszoną przez wszystkich łącznie rzemieślników miejskich w Bieczu, wynoszącą ledwie 161 złp.
10 gr (rzeźnicy – 24 złp., szewcy – 14 złp. 28 gr, piekarze – 11 złp. 6 gr, garncarze – 3 złp. 6 gr – innych rzemieślników nie znajduje się19). Tak znaczny rozwój kamieniarstwa w Bartnem z pewnością nie dokonał się w ciągu jednego pokolenia, ostrożnie wnioskując możemy zatem odnieść początki tego rzemiosła do pierwszych lat XVIII wieku.
Kamieniarska sława Bartnego20 związana była ściśle z występującymi w pobliżu złożami piaskowca, dostępnymi zarówno w paśmie Magury Wątkowskiej, zamykającej dolinę Bartnego od północy, jak i od południa – na stokach Magurycza Dużego (Wielkiego)21 (il. 1). Nie były to jednak złoża o jednakowej wartości użytkowej, a także podatności na dłuto. Z tych cech wynikała także wprost różna jakość wyrobów finalnych a nawet ich rodzaj, w czym odzwierciedlał się wcześniej już akcentowany przeze mnie determinizm zaplecza surowcowego. Sposoby pozyskiwania kamienia do dalszej obróbki były przy tym - w zależności od miejsca wydobycia - na tyle odmienne, iż prezentacji bartniańskich kamieniołomów dokonam rozdzielnie.

Magura Wątkowska (846 m n.p.m.)
Nazwą tą określa się w Beskidzie Niskim rozległy grzbiet górski, wykazujący geograficzny przebieg na osi północny zachód - południowy wschód, ograniczający od północy dolinę dwóch, niegdyś wielkich, wsi łemkowskich - Przegoniny z przysiółkiem Bodaki oraz Bartnego (il. 2). Dominantą tego masywu są Kornuty (829 m n.p.m.) oraz Wątkowa (846 m n.p.m.)22. Zalesione stoki wzniesień Magury Wątkowskiej usiane są licznymi głazami i wychodniami piaskowców magurskich wieku dolnooligoceńskiego23, określanych w literaturze geologicznej jako piaskowce wątkowskie, posiadające miąższość warstwy w granicach 350-400 metrów i budujących partie szczytowe gór otaczających Bartne (il. 3). W utworach tych można zaobserwować wyraźną dwudzielność:
-            - dolna partia kompleksu zbudowana jest ze średnio i gruboławicowych piaskowców rozdzielonych powierzchniami amalgamacji lub pakietami grubołupliwych łupków o miąższości 50-150 cm. Miąższość tego kompleksu wynosi 100-150 metrów,
            - cechą wyższej części warstw magurskich są przeważające ławice piaskowcowe, oddzielone od siebie poziomami amalgamacji, podczas gdy udział łupków jest podrzędny. Miąższość tego kompleksu waha się w granicach od 350-400 metrów24. Glaukonitowe piaskowce tej warstwy A. i L. Koszarscy zaproponowali nazywać piaskowcami z Wątkowej25 (il. 4, 5).
Formy skalne występujące na zboczach Magury Wątkowskiej prezentują różną skalę gabarytową, od stosunkowo niewielkich głazów, tworzących rozległe gołoborza pośród lasu (il. 6), po wyniosłe formy geologiczne (il. 7), wreszcie największe - chronione w rezerwacie Kornuty. Na użytkową wartość tych skał zwrócono uwagę bardzo wcześnie, a gospodarczą eksploatację rozpoczęto najpóźniej w 2 poł. XVII wieku, czego zdaje się dowodzić wyprawa bieckiego murarza do Przegoniny, w roku 1668, po kamień potrzebny do reparacji wieży ratuszowej. Ta pierwsza i stosunkowo wczesna wzmianka źródłowa jest też niestety jedyną, pozostającą do naszej dyspozycji, a o eksploatacji dostępnego tu piaskowca świadczą do dziś jedynie zachowane ślady (il. 8) oraz przekaz tradycji miejscowej, nie sięgający jednak poza połowę wieku XIX26. Eksploatacja kamienia koncentrowała się głównie w czterech obszarach Magury - na Kornutach27, na Mochnaczach28, w Cieklińskim Lesie oraz w Paszkowym Kącie29.
Wymienione wyżej rejony leśne należały do różnych właścicieli, raczej rzadko samych kamieniarzy. Największe obszary Magury Wątkowskiej (Kornuty i Ciekliński Las - na wschód od nich) pozostawały w rękach klasztoru Sióstr Norbertanek z Krakowa30. Pracujący tam kamieniarze musieli więc uzyskać od klasztoru pisemne zezwolenie na eksploatację, które potwierdzał następnie leśniczy. Odkrywki na Mochnaczach31 oraz w Paszkowym Kącie32 należały do bartnian, a prawo wydobywania w nich wynikało z umów i transakcji zawieranych pomiędzy kamieniarzem (lub spółką kamieniarską) a właścicielem lasu33.
Bloki piaskowca ze stoków Magury Wątkowskiej - zalegające na powierzchni i ulegające naturalnym procesom erozji oraz wietrzenia - uważane były przez kamieniarzy za materiał pośledniej jakości, choć łatwiejszy w obróbce. Piaskowiec pozyskiwany z Magury był drobnoziarnisty i miękki, nadawał się przeto do rzeźby (architektonicznej, później także figuralnej), mniej zaś na kamienie żarnowe czy brusy, bo te - jako bardziej podatne na ścieranie - cieszyły się mniejszym popytem. Z powodu uwarunkowań lokalnych, eksploatacja kamienia na Magurze polegała najczęściej na odłupywaniu bloków piaskowca od jakiejś większej struktury geologicznej (il. 8), bądź też obróbce mniejszych bloków leżących na powierzchni, po ich wstępnym oczyszczeniu ze zwietrzeliny skalnej. Jedynie wyjątkowo wydobywano kamień z głębszej warstwy geologicznej, odkopanej uprzednio w ziemi.
Tradycyjna technologia łamania piaskowca magurskiego zasadzała się na wykuciu – wzdłuż naturalnego uwarstwienia bloku – szeregu otworów współliniowych, tzw. forów, w odległości od siebie około 20-25 centymetrów (il. 8). W otwory te wbijano następnie dębowe kołki, w nie zaś – kowalskie kliny żelazne, pobijane kijanem – dużym młotem o wadze do 10 kilogramów. Po I wojnie metodę tę zmodyfikowano, zastępując otwory – szczelinami (długimi na ok. 25-35 cm), a drewniane kołki – stalowymi okładzinami z płaskownika, między które wbijano kłyny (il. 9).
Wyłamany tym sposobem blok piaskowca podlegał od razu dalszej obróbce, mającej na celu nadanie mu formy i wymiarów zbliżonych do gotowego wyrobu. Posługiwano się w tym przypadku wspomnianym już kijanem (il. 10), a także śpicem (il. 11). Operacja oszpicowania miała na celu zmniejszenie ciężaru materiału, który należało następnie przetransportować w dół do wsi, używając drewnianego włóka ciągnionego przez konia, bądź ściągając kamień smykiem, opasawszy go łańcuchem, do którego doczepiano orczyk. Zdarzało się, że w terenie bardziej płaskim mniejsze bloki ładowano na wóz, z dwoma lub trzema unieruchomionymi (zahamowanymi) kołami, a w zimie na sanie.
Eksploatacja piaskowca z Magury Wątkowskiej, której początki skłonny jestem odnosić do połowy XVII wieku, trwała bez przerwy do 1947 roku, to jest - do chwili wysiedleń. Działalność łemkowskich kamieniarzy pozostawiła po sobie w wyrobiskach sporo śladów materialnych w postaci nie w pełni wyłamanych, oforowanych bloków (il. 8), półfabrykatów niedokończonych wyrobów34, kamieniarskich narzędzi odnajdowanych okazjonalnie w lesie (il. 9, 10), a także pozostałości kamiennych kolib pasterskich z czasów, kiedy lasy dzisiejszego Magurskiego Parku Narodowego były jeszcze nie tylko intensywnie eksploatowane przez kamieniarzy, ale też sezonowo wypasano w nich owce i bydło (il. 12).

Magurycz Duży (Wielki) (777 m n.p.m.)
Długa dolina potoku Bartnianka, w której w trzeciej ćwierci XVI wieku lokowano Przegoninę, a następnie – wyżej położone – Bartne, zamknięta jest od południa czterema zalesionymi wzniesieniami35, z których najwyższy jest Magurycz Duży, zwany też przez kartografów - Wielkim, a w samym Bartnem - Wysokim (il. 13). Chociaż te sąsiadujące ze sobą góry reprezentują zbliżoną budowę geologiczną (il. 3), zaś tworzący je flisz karpacki36 ma tutaj podobne pofałdowania, stanowiska eksploatacji piaskowca na potrzeby lokalnej produkcji kamieniarskiej czynne były w przeszłości jedynie na wschodnim zboczu Magurycza Dużego. Do roku 1947 funkcjonowało tu - w różnym czasie i przez różny okres - osiem odkrywkowych stanowisk37 (il. 14). Łamano w nich tzw. siwyj kamiń, należący do bardzo twardych i trudnościeralnych gruboławicowych piaskowców warstw magurskich wieku dolnooligoceńskiego, poprzedzielanych ławicami niewielkiej miąższości łupków38. Piaskowiec ten, dostępny jedynie kamieniarzom bartniańskim, stanowił z racji swych cech doskonały materiał na kamienie młyńskie i żarnowe, z których Bartne słynęło szeroko.
W dotychczasowej literaturze etnograficznej panuje powszechne przekonanie, często nie wyrażane nawet przez autorów wprost, iż eksploatacja na Maguryczu podyktowana była wyłącznie faktem występowania tutaj piaskowca o specjalnej jakości, wykazującego cechy petrograficzne nigdzie indziej nie spotykane (siwyj kamiń). Przeczą jednak temu wyraźnie ustalenia geologów, a także sporządzona przez nich mapa geologiczna okolicy Bartnego (il. 3), która przekonywująco dowodzi, iż materiał skalny, z którego zbudowany jest Magurycz, należy do tych samych piaskowców magurskich, w odmianie wątkowskiej, z jakich utworzone są wszystkie sąsiadujące wzniesienia wokół Bartnego. Dlaczego zatem tutaj umiejscowiono bartniański kamieniołom? Dlaczego nie ma śladów podobnych po sąsiedzku – na Maguryczu Małym, Dziamerze, Ostrej Górze, Holi, a także zboczach Magury Wątkowskiej? Dlaczego kamieniołom o tak wielkiej skali wydobycia, świadczący i dziś jeszcze o gigantycznej pracy ręcznej, jaką w pozyskiwanie surowca tu włożono, nie występuje w żadnej innej wsi kamieniarskiej na Łemkowszczyźnie?
Odpowiedzieć na te pytanie nie potrafiłem długo. Nie umiał też udzielić na nie odpowiedzi nikt w Bartnem, w tym indagowani przeze mnie epigoni ludowego kamieniarstwa łemkowskiego. Żadnej wskazówki nie przyniosły także najnowsze prace geologów, zajmujących się geoturystyką39 okolic Bartnego, dla których kamieniołomy na Maguryczu stanowią przecież niecodzienną atrakcję. Co więcej - geolodzy w ogóle nie podnoszą nurtującej mnie tu kwestii genezy i lokalizacji tych wyrobisk.
Jednakże odpowiedź na pytanie o powody lokalizacji kamieniołomu na Maguryczu jest nie tylko interesująca sama w sobie, ale też ma decydujący wpływ bezpośredni - nie tylko na charakter i kształt wyrobisk odkrywkowych, ale też - wyjaśnienie kwestii nadzwyczajnej jakości łamanego tu piaskowca.
Uważam, iż przyczyny eksploatacji - właśnie na Maguryczu i właśnie na wschodnim jego zboczu - leżą tylko i wyłącznie w aktywnych tutaj nadal procesach osuwiskowych, generowanych z jednej strony przez naturalne nachylenie układu warstw fliszowych, sprzyjające osunięciom skał i ziemi, z drugiej zaś - przez owe ławice niewielkiej miąższości łupków, którymi poprzedzielane są grube warstwy piaskowców wątkowskich40. Wkładki łupkowe, jako miękkie a przy tym nasiąkliwe i dobrze przewodzące wody gruntowe, stanowią swoiste warstwy poślizgowe dla - wspartych na tak niestabilnym podłożu - grubych i ciężkich warstw osadowych, które w sprzyjających okolicznościach (niewielkie nawet ruchy tektoniczne, obfite opady deszczu) uruchamiają przemieszczenia ziemi na znaczną niekiedy skalę. Jednym z ostatnich takich wydarzeń było osunięcie się fragmentu zbocza Magurycza Dużego w nocy z 14 na 15 września 1951 roku, którego odgłosy wyrwały bartnian ze snu, a proces zsuwania się gruntu trwał wtedy przez 30 godzin41. Skłonny jestem jednak polemizować z A. Wójcikiem, czy zjawisko to, przez autora traktowane jako jednostkowe, spowodowane było intensywną eksploatacją kamieniołomu, "który podkopał stoki Magurycza"42. W chwili osunięcia się zbocza (rok 1951), eksploatacja wyrobiska ustała już ponad 4 lata wcześniej, bowiem Bartne zostało niemal w całości wyludnione. Co więcej - uważam, iż osuwisk wschodniej i północnej części Magurycza było w historii wiele i miały one fundamentalne znaczenie dla powstania kamieniołomów piaskowca właśnie w tym, a nie innym, miejscu.
Po pierwsze dlatego, iż jakieś spore osuwisko z przeszłości - biorące swój początek niemal pod samym szczytem Magurycza, najwyżej z wszystkich kolejnych osunięć zbocza - odsłoniło nieoczekiwanie gruby pokład skalny i zwróciło uwagę bartnian na łatwo dostępny piaskowiec, który łamać można było bez konieczności uprzedniego przeprowadzania prac ziemnych na ogromną skalę. Po drugie - osuwisko to, przemieszczając masy skalne, w naturalny sposób udostępniło złoża piaskowca wątkowskiego leżące stosunkowo głęboko, do których dostanie się w inny sposób byłoby bardzo trudne - z uwagi na ręczne prowadzenie prac, brak materiałów wybuchowych i maszyn oraz nikłe zaawansowanie technologiczne ówczesnych kamieniarzy. Akcentuję tę kwestię wyraźnie, bowiem głęboko położone pokłady piaskowca, odsłonięte przez osuwisko z przeszłości, gwarantowały wysoką jakość pozyskiwanego surowca, któremu nie mogły żadną miarą dorównać erodujące bloki skalne zalegające przez tysiąclecia powierzchnię Magury Wątkowskiej. Kamień eksploatowany z Magury i Magurycza był oczywiście tego samego rodzaju, w sensie składu i cech fizykochemicznych (il. 3), jednak większą twardość i odporność na ścieranie zapewniał piaskowcowi z Magurycza przede wszystkim fakt wydobycia go ze złoża nigdy wcześniej nie wystawionego na erozję i wietrzenie.
Obok próby odpowiedzi na pytania - jak?, dla rekonstrukcji genezy łemkowskiego kamieniołomu na Maguryczu nie mniej istotne wydają się być kwestie - kiedy? Precyzyjne umiejscowienie w czasie – zarówno faktu osunięcia się wschodniego zbocza, jak i rozpoczęcia eksploatacji odsłoniętego w ten sposób pokładu skalnego – jest z przyczyn obiektywnych niełatwe43. Warto jednak pokusić się w tej sytuacji choćby o propozycję hipotetycznej chronologii względnej obu wydarzeń, opartej na wnioskach płynących z analizy onomastycznych zjawisk językowych w Bartnem44 i najbliższej okolicy, na co nikt do tej pory nie zwrócił należytej uwagi.
Konstatacją budzącą największe zaskoczenie jest brak w toponimice Bartnego nazw, które wiązałyby się z kamieniem jako takim, jego występowaniem, wydobyciem, obróbką, wreszcie ogólnie - z rzemiosłem kamieniarskim. Spostrzeżenie moje zastanawia tym bardziej, iż wedle tradycji wieś miała być założona przez kamieniarzy i od zarania bardzo ściśle związana z rzemiosłem kamieniarskim. Toponomastyka doliny Bartnianki zdecydowanie nie potwierdza jednak takiego scenariusza osadniczego, albowiem spośród setek występujących tu toponimów ani jeden nie odnosi się do problematyki wyżej zakreślonej45. Oronimy bartniańskie - Magura, Magurycz, Dziamera, Kornuty - to stare nazwy pochodzenia wołoskiego, nadane przez pierwszych osadników szczytom otaczającym dolinę, zeslawizowane następnie, utrwalone w codziennym używaniu i do dziś funkcjonujące. I chociaż toponomastyka wołoska znała i wielokrotnie posłużyła się w Karpatach rdzeniami słowotwórczymi wykazującymi związki z kamieniem - lespede (płyta kamienna), pietros (skała), ripa (urwisko), stinca (blok skalny) - próżno szukać śladów ich użycia wśród bartniańskich nazw terenowych46. Konstatacja ta zdaje się zatem jednoznacznie świadczyć, iż rzemieślnicza obróbka kamienia pojawiła się w Bartnem stosunkowo późno, kiedy już wszystko, co ważne, było wokół nazwane, a owe pierwotne toponimy ogół mieszkańców nie tylko zaaprobował, ale i codziennie ich używał. Inaczej mówiąc - jeżeli pierwsi osadnicy grzbiet w pobliżu wsi nazwali w końcu XVI wieku Maguryczem, to raczej nie było jeszcze wówczas na nim widocznych pokładów piaskowca, a więc - nie było i podszczytowego osuwiska47. Tak charakterystyczne zjawisko geologiczne zostałoby bowiem przez osadników z pewnością dostrzeżone i odzwierciedlone w pierwotnej toponomastyce miejscowej, tym bardziej jeśli poparte byłoby wydobywaniem kamienia ze złoża, choćby tylko okresowym. Kiedy już jednak nazwa Magurycz ustaliła się w kilkupokoleniowym używaniu codziennym, żadne osuwisko, ani eksploatacja kamieniołomu, nie mogły już mieć wpływu na zmianę tak utrwalonego oronimu.
Wnioski płynące z analizy bartniańskich nazw miejscowych skłaniają mnie do postawienia hipotezy, iż osuwisko na Maguryczu oraz - raczej rychło po tym fakcie następująca - eksploatacja odsłoniętego złoża piaskowca, miały miejsce nie wcześniej, niż w 2 połowie XVII wieku48. W tym czasie Bartne rozwijało się osadniczym wysiłkiem przynajmniej trzech już pokoleń zarębników, którzy nie tylko wykarczowali las w dolinie i wznieśli pierwsze zabudowania, ale też stworzyli, upowszechnili i utrwalili mikrotoponimikę najbliższej okolicy. Wspomniany już przez mnie fakt spustoszenia i wyludnienia, po którym w roku 1660 doliczono się we wsi jedynie dwóch zarębników49, również skłania ku przypuszczeniu, iż to po tej dacie właśnie - jeśli kiedykolwiek w ogóle - do Bartnego przybyć mogli kamieniarze Boroszowicze, skuszeni - być może - łatwo dostępnym piaskowcem ze świeżego obrywu zbocza na Maguryczu.
Osuwiskowy charakter kamieniołomu na Maguryczu (il. 16) nie tylko nie został zniwelowany przez upływające lata, lecz przeciwnie - eksploatacja piaskowca w tym miejscu tę genetyczną cechę utrwaliła i uczytelniła. Na kształt ogólny wyrobisk maguryckich składają się bowiem od początku trzy główne elementy morfologiczne, tożsame z analogicznymi utworami geomorfologicznymi występującymi w niemal każdym osuwisku (il. 17). Zaliczam do nich - krawędź i czoło mas skalnych pozostałych powyżej linii pęknięcia osuwiskowego (A), wąską i niezbyt głęboką nieckę - utworzoną przez przemieszczenie gruntu (B) oraz niewielkie koluwium50 (C). Trzeba przy tym zauważyć, iż zajmujące nas tu osuwisko górskie, mające właściwie charakter pęknięcia warstw geologicznych połączonego z niewielkim ich przemieszczeniem w pionie, nie było zbyt rozległe powierzchniowo, ograniczało się jedynie do stosunkowo niewielkiego obszaru pod szczytem wzniesienia, miało natomiast znaczną długość mierzoną w poprzek zbocza.
Pękniecie osuwiskowe na Maguryczu przebiegło zasadniczo wzdłuż linii poziomej, na wysokości ok. 740 m n.p.m. Utworzyło przy tym dwie wąskie nisze główne o przybliżonej długości 170 oraz 250 metrów, z krótkimi i niezbyt objętościowo wielkimi koluwiami, leżące na zbliżonej wysokości nad poziomem morza i oddalone od siebie o 100-110 metrów. Przemieszczenie w pionie mas skalnych nie tylko przerwało podpowierzchniową ciągłość warstwy piaskowców wątkowskich oraz odsunęło od siebie pęknięte części jednolitego do tej pory złoża, ale też odsłoniło go i w naturalny sposób udostępniło do eksploatacji (A). Tę prowadzono od początku w kierunku wierzchołka Magurycza (na zachód), najpierw z poziomu koluwialnego przeciwstoku (C), a następnie z obniżającego się i poszerzającego stopniowo dna niecki wyrobiska (D). Wyłamywanie bloków piaskowca postępowało od góry ściany wydobywczej (A), sukcesywnie w dół, aż do osiągnięcia poziomu niszy (D)51, kiedy to cały cykl ulegał repetycji (il. 18).
Przygotowanie ściany wydobywczej do eksploatacji wymagało od kamieniarzy usunięcia powierzchniowej warstwy ziemi, wraz z drzewostanem, aby odsłonić lite złoże skalne (il. 19). Technologia wyłamywania z niego bloków nie odbiegała od już zaprezentowanej (w odniesieniu do Magury Wątkowskiej) i sprowadzała się do wykucia – wzdłuż planowanej krawędzi pęknięcia – szeregu otworów współliniowych, w które wbijano następnie stalowe kliny. Na Maguryczu sposób ten pomysłowo zmodyfikowano, wykorzystując znajomość szczegółów budowy geologicznej złoża. Składały się na nie – jak wiemy – warstwy piaskowca, rozdzielone poziomo wąskimi laminacjami z łupków i margli (il. 20). Te – jako miękkie i dla kamieniarzy bezużyteczne – usuwano spod pokładu przy pomocy stalowej sztangi, a blok piaskowca, podcięty w ten sposób od dołu, stosunkowo łatwo już dawał się wyłamać ze złoża macierzystego. Ta prosta technologia wydobycia, choć wymagała doświadczenia, sporych nakładów pracy fizycznej i współdziałania kilku kamieniarzy, pozwalała na bardzo sprawną eksploatację wyrobiska. Ręcznie, bez użycia materiałów wybuchowych52, wyłamywano tu bloki o gabarytach uzależnionych od aktualnych potrzeb i rodzaju kamieniarskich wyrobów.
Eksploatacja prowadzona w głębokiej niecce wyrobiska wymagała, aby poszczególne stanowiska wydobywcze miały zapewnioną komunikację z otoczeniem, umożliwiającą nie tylko transport wyłamanych bloków z kamieniołomu do wsi, ale też sukcesywne usuwanie na zewnątrz wszelkich odpadów eksploatacyjnych (ziemi, mniejszych odłamków skalnych, krzewów itp.). Narzucającym się rozwiązaniem było przekopanie przez koluwialny przeciwtok specjalnego wyjścia z wyrobiska (il. 21), zakończonego sztolnią53, która – aby pokonać ekspozycję Magurycza – prowadzona była meandrami, zręcznie trawersujących strome zbocze. Dokładne oględziny kamieniołomów na Maguryczu pozwoliły mi odnaleźć ślady dwunastu takich wyjść z wyrobiska, zaś trzynaste – uznać za nie w pełni ukończone54. Poziom gruntu w tych przejściach skorelowany był najczęściej z dnem niecki wydobywczej, choć niekiedy wyrobisko, zapewne z przyczyn eksploatacyjnych, schodziło miejscami jeszcze niżej, niż próg przejścia.
Wytyczenie, a następnie ręczne wykopanie wyjścia i długiej sztolni na zboczu, wymagało z pewnością wiele czasu i ogromnego mozołu. Ukończenie takich robót było więc dla kamieniarzy wydarzeniem ważnym, także i z tej przyczyny, iż posiadanie własnej sztolni konstytuowało wyrobisko przypisane spółce kamieniarskiej, pozwalając na nieskrępowaną niczym eksploatację złoża. Dowodem powyższego jest niezwykle ciekawa inskrypcja, która zachowała się na Maguryczu, o treści: Ułycia protiata 1859 (il. 22). Nie ulega wątpliwości, iż treścią swą – Ulica (sztolnia) przecięta 1859 – napis ten jednoznacznie nawiązywał do przekopania nowego wyjścia z wyrobiska, zakończonego długą, dziś jeszcze wyraźnie czytelną sztolnią – ułycią (il. 23), nieodzowną do systematycznej eksploatacji kamienia55.
Autorem inskrypcji w kamieniołomie był Stefan Felenczak (1)56, protoplasta linii kamieniarzy o tym nazwisku. Felenczak był po trosze stolarzem, kowalem z własną kuźnią, gospodarzem na 7 morgach, a dodatkowo zajmował się kamieniarstwem. Miał trzech synów – Iwana, Ignacego oraz Aleksego i dwóm pierwszym przekazał swe kamieniarskie umiejętności. Do 1859 lub – co bardziej prawdopodobne – 1858 roku, należał do tzw. "Spółki pod jaworem", wydobywającej doskonały piaskowiec w jednej odkrywkowych kopalni na Maguryczu. Właścicielem tej części kamieniołomu był Wasyl Pidbereźniak (26), założyciel spółki. W jej skład wchodzili ponadto: Jakub (Leszko) Lochanycz57 (14) oraz daleki krewny Stefana – Michał Felenczak (13). Zespół ten kuł doskonałe kamienie młyńskie dla odbiorców m. in. ze Słowacji (Górnych Węgier), a nazwa „Spółka pod jaworem” służyła mu za markę najwyższej jakości. Na skutek niesnasek między kamieniarzami, na krótko przed rokiem 1859, Stefan Felenczak został wykluczony ze spółki58. Zaraz też założył nową, wydobywającą kamień na lewo od dotychczasowego miejsca (il. 14), w nieeksploatowanej jeszcze części Magurycza, zaś wydarzenie to upamiętnił cytowaną wyżej inskrypcją59.
Nowy zespół Stefana Felenczaka (1) tworzyli: Dańko Felenczak (2) – właściciel pasa lasu, w którym łamano kamień, Aleksy Dutkanycz (16) oraz Michał Pidbereźniak (24). Spółka ta pracowała do I wojny światowej, z następującymi zmianami osobowymi składu: po śmierci Stefana Felenczaka (1903) miejsce jego zajął Semen Felenczak (10) i Iwan Felenczak (3), pod nieobecność którego pracował syn Michał (6). Po śmierci Dańki Felenczaka (1910) jego miejsce zajął syn Ilko (5). Spółka ta wykonywała kamienie młyńskie i żarnowe, a imponujące ślady jej działalności eksploatacyjnej w wyrobisku do dziś widoczne są na Maguryczu60.
Po I wojnie światowej Ilko Felenczak (5) założył nową spółkę, wydobywającą kamień na prawo od miejsca zajmowanego przedtem przez zespół Stefana Felenczaka (1). Spółkę tę utworzyli: Semen Felenczak (10) – właściciel tej partii kamieniołomu, Teodor Felenczak (12), Iwan Dutkanycz (17) oraz Osif Dutkanycz (19). Spółka ta, wykonująca kamienie młyńskie i żarnowe, nie była zbyt stabilna. Po śmierci założyciela miejsce jego zajął Iwan Kozak (29), zaś Teodor Felenczak (12) często wyręczany był przez Stefana Felenczaka (7)61.
Przytoczone wyżej nazwiska to ledwie cząstka z bezimiennej dziś rzeszy łemkowskich kamieniarzy bartniańskich, którzy od końca XVII wieku, po rok 1947, łamali piaskowiec na Maguryczu. Pracowali ręcznie, prostymi narzędziami i metodami, jednak przeobrazili zbocze kamieniołomu w stopniu najwyższym, dziś jeszcze wprawiając w niekłamane zdumienie każdego, oglądającego ten górski zakątek. Trzynaście przekopanych ułyć, tyle samo sztolni wyciętych w stromym zboczu – tworzących skomplikowany, choć dzisiaj coraz mniej już czytelny układ komunikacyjny i transportowy – zaświadczają o ogromie pracy wykonanej tu w przeszłości. Największe jednak wrażenie czynią, i dziś jeszcze, potężne stożki nasypowe, o kubaturze kilku do kilkunastu tysięcy metrów sześciennych, utworzone przez dziesięciolecia z – wywożonych przez kamieniarzy taczkami i wysypywanych w dół stoku – odpadów eksploatacyjnych (il. 24). Szczegółowe oględziny kamieniołomu pozwoliły mi doliczyć się trzech takich wysypisk, zlokalizowanych na wprost odpowiadających im wyjść z niszy eksploatacyjnej, z których dwa znajdują się w wyrobisku południowym, zaś trzecie – w północnym (il. 25, 26). Tworzący te stożki materiał – głównie niewielkie kawałki piaskowca i gruz skalny – jest do tego stopnia jałową i zbitą masą, iż formy te – mimo zaprzestania eksploatacji przed prawie 70 laty – wciąż nie są porośnięte drzewami. Jako charakterystyczny i sztuczny twór terenowy, mają natomiast u swej podstawy obszerne gołoborza (il. 27), utworzone z większych bloków piaskowca, które wysypywane górą, toczyły się po zboczu i zatrzymywały kilkadziesiąt metrów niżej.
Praca w kamieniołomie maguryckim trwała zasadniczo ciągle, bez względu na porę roku i pogodę. Zaplecze socjalne i rodzaj schronienia dla pracujących tam ludzi stanowiły proste koliby (il. 28), wzniesione na niemal każdym stanowisku wydobywczym62. Był to rodzaj wkopanego w przeciwstok wnętrza, o wymiarach od około 1,8 × 2 do 2 × 3 metry62. Koliby te zlokalizowane były zwykle w pobliżu wyjść z niszy wyrobiska i – jak się wydaje – były zarówno budowlami wąsko–, jak i szerokofrontowymi64 (il. 29, 30). Ściany, wzniesione z niespojonych zaprawą kawałków piaskowca (il. 29), zaopatrzone w niezamykany drzwiami otwór wejściowy, osłonięte były od wiatru wysokim grzbietem przeciwstoku, w którego zbocze koliby te były wkopane (il. 28, 29, 30). Dach – najczęściej pulpitowy, wsparty na krokiewkach – pokryty był płytami piaskowca lub dranicami. Wnętrze ogrzewano i oświetlano centralnie położonym ogniskiem65, wokół którego biegły przymocowane do ścian drewniane ławy. Wspomniana wyżej inskrypcja z roku 1859 (il. 22) została wykuta przez Stefana Felenczaka (1) właśnie na wewnętrznej ścianie jego koliby66 (il. 31), nie zaś – jak twierdziła K. Marczakowa – na jednym z leżących w kamieniołomie bloków67. Pomieszczenia te rzadko służyły kamieniarzom za miejsca noclegowe, dając jedynie schronienie w podczas deszczu, albo w czasie posiłków.
Wyłamanie ze ściany eksploatacyjnej odpowiedniego łomu piaskowca nie stanowiło wcale ostatniego etapu pracy w wyrobisku. Kolejny miał miejsce wkrótce potem, jeszcze w niecce kamieniołomu, i polegał na wstępnym uformowaniu surowca, zgodnie z kształtem i wymiarami finalnego wyrobu. Obróbka ta – tzw. oszpicowanie – miała na celu przede wszystkim zmniejszenie wagi surowca, który jako półfabrykat, należało przetransportować w dół zbocza, aż do obejścia kamieniarza. Stanowiska odkrywkowe na Maguryczu bloki opuszczały trawersującymi stok sztolniami, niekiedy łączącymi się niżej w jedną wspólną ułycię. Dopiero w terenie mniej eksponowanym kamień ładowano na zwykły wóz z trzema unieruchomionymi kołami, w zimie na sanie, bądź ściągano go smykiem na włóku, doczepiwszy orczyk68. Ostatnie etapy technologiczne przebiegały już w obejściu gospodarskim kamieniarza (il. 32). Najczęściej pracowano pod gołym niebem69, jedynie w niepogodę przenosząc się z robotą pod dach – zwykle na boisko lub do szopy.

Kres interesującej nas gałęzi rzemiosła bartniańskiego położyły masowe wysiedlenia ludności, mające miejsce w latach 1945-1947. Mimo iż przy końcu lat pięćdziesiątych część Łemków powróciła do Bartnego, kamieniarstwo już się nie odrodziło, na co wpływ miały różne czynniki – głównie brak zapotrzebowania na wyroby. Żarna wyszły już bowiem z użycia, duże młyny zmieniły zaś technologię przemiału zboża i zaczęły stosować walce, w miejsce kamieni młyńskich. Ustała też moda na dewocyjne fundacje przydrożne, a nagrobki wykonywane są dziś z lastriko lub szlachetniejszych, niż piaskowiec, materiałów skalnych. Zerwana ciągłość kultury zahamowała napływ młodych do rzemiosła. Starzy kamieniarze odcięci natomiast zostali od swych kamieniołomów, które w przypadku Magurycza zostały upaństwowione i przeszły pod zarząd Lasów Państwowych, a Kornuty, już na krótko przed II wojną, objęto ochroną rezerwatu geologiczno-przyrodniczego. W styczniu 1995 roku tereny te weszły ostatecznie w skład Magurskiego Parku Narodowego, co przekreśliło jakiekolwiek nadzieje na wznowienie eksploatacji.
Dzisiaj cicho jest na Magurze i Maguryczu, bowiem nikt tam już od dawna piaskowca nie łamie i nie szpicuje. Imponujące ślady kilkusetletniej eksploatacji, zarastające na zboczach lasem, w świadomości ludzi również pokrywają się zapomnieniem, a częściej jeszcze – niezrozumieniem i niewiedzą. Odeszło przecież stare Bartne, odeszli tamci ludzie, zmieniła się technologia i wszystko wraz z nią, a kamieniarstwo bartniańskie zamarło niemal zupełnie70. Pozostały ślady jego bogatej przeszłości, które tekstem niniejszym chciałem rozczytać, by tym samym zachować dla potomnych dobrą pamięć o anonimowych pokoleniach zwykłych, pracowitych ludzi.

                                                                                                               Tadeusz Łopatkiewicz
w Krośnie, 21 października 2011 roku


Artykuł w formacie pdf

Spis ilustracji
Il. 1. Mapa rejonu doliny Bartnego i Przegoniny, wraz z otaczającymi pasmami górskimi. Reprod. Mapa turystyczna Beskid Niski od Krynicy-Zdroju po Komańczę, 1:50000, wyd. I CartoMedia, Warszawa 2009
Il. 2. Dolina Bartnego – widok w kierunku północno-zachodnim. Po stronie prawej grzbiet Magury Wątkowskiej, dolinę zamyka Męcińska Góra (679 m n.p.m.). Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 3. Mapa geologiczna okolic Bartnego, na podst. L. Jankowski, R. Kopciowski, W. Ryłko, Geological Map of the Outer Carpathians: Borderlands of Poland, Ukraine and Slovakia, 1:200 000, Warszawa 2004 (reprod. z Welc 2009, s. 62)
Il. 4. Wyniki analiz granulometrycznych piaskowców wątkowskich na podst. J. Bromowicz,
, „Archiwum Instytutu Geologii i Surowców Mineralnych Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie”, Kraków 1989 (reprod. z Welc 2009, s. 61)
Il. 5. Skład mineralny piaskowców wątkowskich w % objętościowych na podst. J. Bromowicz, Wpływ zmienności facjalno-litologicznej piaskowców magurskich na możliwość uzysku kruszywa. Sprawozdanie końcowe, „Archiwum Instytutu Geologii i Surowców Mineralnych Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie”, Kraków 1989 (reprod. z Welc 2009, s. 61)
Il. 6. Bartne – Mochnacze na Magurze Wątkowskiej. Głazy piaskowca rozrzucone w lesie. Fot. T. Łopatkiewicz, 10 kwietnia 2010
Il. 7. Bartne – Mochnacze na Magurze Wątkowskiej. Wychodnia piaskowca. Fot. T. Łopatkiewicz, 10 kwietnia 2010
Il. 8. Magura Wątkowska – Ciekliński Las. Blok piaskowca z szeregiem wykutych współliniowo otworów (forów), służących do wyłamania surowca za pomocą klinów. Fot. T. Łopatkiewicz, 23 czerwca 2011
Il. 9. Bartne. Kowalskie kliny używane przez kamieniarzy do wyłamywania surowca ze złoża (wymiary 13 × 2 cm; 9 × 3 cm; 6,5 × 3 cm), znalezione w lesie na Magurze Wątkowskiej, na wysokości Bodaków, przez Jana Mąkę – leśniczego z Dragaszowa. Fot. E. Kania, 21 maja 2009
Il. 10. Bartne. Stalowa część mocno zużytego kijana (wym. 13 × 6,5 cm, otwór O 3,5 cm), znaleziona w wyrobisku kamieniarskim na Magurze Wątkowskiej. Fot. T. Łopatkiewicz, 16 maja 2009
Il. 11. Bartne. Dłuta kamieniarskie i śpic – własność Stefana Felenczaka z Bartnego. Fot. T. Łopatkiewicz, sierpień 1980
Il. 12. Pozostałości kamiennej koliby pasterskiej na Kornutach, wzniesionej z niespojonych zaprawą bloków piaskowca. Fot. T. Łopatkiewicz, 10 kwietnia 2010
Il. 13. Widok ogólny Magurycza Dużego (777 m n.p.m.) od strony północnej. Fot. T. Łopatkiewicz, 16 maja 2009
Il. 14. Magurycz Duży. Schematyczne rozmieszczenie odkrywkowych kopalni kamienia usytuowanych na poszczególnych rolach Bartnego. Cyframi oznaczono kolejność powstawania odkrywek. Na podstawie wywiadów ze St. Felenczakiem rys. T. Łopatkiewicz, sierpień 1980
Il. 15. Bodaki – osuwisko Czartoryja. Ogromne bloki piaskowca przesunięte w toku aktywnego procesu osuwiskowego na wschodnim stoku Wierszoka, pomiędzy Dragaszowem a Bodakami. Fot. T. Łopatkiewicz, 23 czerwca 2011
Il. 16. Magurycz Duży. Widok na południową część wyrobiska. Po stronie lewej wał przeciwstoku (dawne koluwium), pośrodku – niecka wyrobiska, po prawej – ściana eksploatacyjna. Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 17. Magurycz Duży. Przekrój przez hipotetyczny kształt osuwiska podszczytowego, dającego początek późniejszej eksploatacji piaskowca. Rys. T. Łopatkiewicz
Il. 18. Magurycz Duży. Przekrój przez A – ścianę eksploatacyjną kamieniołomu, wraz z B – niecką wyrobiska i C – koluwialnym przeciwstokiem. Rys. T. Łopatkiewicz
Il. 19. Magurycz. Duży. Widok na górne partie ściany eksploatacyjnej (A). Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 20. Magurycz Duży. Profil geologiczny warstw magurskich w ścianie eksploatacyjnej kamieniołomu, (reprod. z Welc 2009, s. 63, fig. 6)
Il. 21. Magurycz Duży. Jedno z wyjść z kamieniołomu, przekopane przez przeciwstok, służące do komunikacji z wyrobiskiem i transportu urobku. Widok w kierunku wschodnim, w tle – grzbiet Magury Wątkowskiej. Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 22. Inskrypcja w kamieniołomie na Maguryczu, wykonana przez Stefana Felenczaka (1) w roku 1859. Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 23. Magurycz Duży. Pozostałości sztolni (ułyci) zbudowanej przez kamieniarską spółkę Stefana Felenczaka (1). Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 24. Magurycz Duży. Stożek nasypowy z odpadów eksploatacyjnych, utworzony na wprost wejścia z kopalni Stefana Felenczaka (1). U podnóża stożka sztolnia – ułycia protiata w 1859 roku. Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 25. Schematyczny plan wyrobiska południowego w kamieniołomie na Maguryczu Dużym. A – ściana eksploatacyjna, D – dno niecki wyrobiska, C – koluwialny przeciwstok, K – koliba, S – stożek nasypowy, U – ułycia i wyjście z wyrobiska. Rys. T. Łopatkiewicz wg pomiaru własnego z 13 czerwca 2010 Il. 26. Schematyczny plan wyrobiska północnego w kamieniołomie na Maguryczu Dużym. A – ściana eksploatacyjna, D – dno niecki wyrobiska, C – koluwialny przeciwstok, K – koliba, S – stożek nasypowy, U – ułycia i wyjście z wyrobiska. Rys. T. Łopatkiewicz wg pomiaru własnego z 13 czerwca 2010 Il. 27. Magurycz Duży. Fragment gołoborza u podstawy stożka nasypowego w kamieniołomie. Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 28. Magurycz Duży. Pozostałości koliby zbudowanej przez Stefana Felenczaka (1) w 1859 roku, w kamieniołomie południowym. Po lewej stronie – inskrypcja. Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 29. Magurycz Duży. Pozostałości koliby w kamieniołomie południowym. Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 30. Magurycz Duży. Pozostałości koliby w kamieniołomie północnym. Fot. T. Łopatkiewicz, 18 kwietnia 2010
Il. 31. Schematyczny plan koliby, zbudowanej przez Stefana Felenczaka (1) w 1859 roku, w kamieniołomie południowym. Rys. T. Łopatkiewicz wg pomiaru własnego z 13 czerwca 2010
Il. 32. Warsztat Osifa Tarbaja w Przegoninie. Od lewej siedzą: Osif Tarbaj, N.N., Andrzej Kołtko i Petro Kostyk. Stojący – Wasyl Fryncko – nie był kamieniarzem i w warsztacie znalazł się przypadkowo. Fot. R. Reinfuss w 1933 roku. Archiwum Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, klisza szklana 6 × 9 cm, sygn. AMBL, zespół 51, sygn. ŁX, 137

Przypisy:

1. Etnograficzne badania nad kamieniarstwem łemkowskim zapoczątkowane zostały w latach sześćdziesiątych XX wieku, zaś wyniki tych wstępnych rozpoznań opublikowano w dwóch artykułach: K. Marczakowa, Kamieniarstwo ludowe u Łemków. (Ze studiów nad ludową rzeźbą kamienną na Łemkowszczyźnie, cz. 1), „Polska Sztuka Ludowa”, R. 16, 1962, z. 2, s. 84-91 (dalej cyt. Marczakowa 1962) oraz R. Reinfuss, Rzeźba figuralna Łemków. (Ze studiów nad ludową rzeźbą kamienną na Łemkowszczyźnie, cz. 2), „Polska Sztuka Ludowa”, R. 17, 1963, z. 3-4, s. 122-135 (dalej cyt. Reinfuss 1963). Kolejne publikacje z tego nurtu przyniosły kompleksowe badania terenowe i archiwalne Tadeusza Łopatkiewicza i Małgorzaty Pasławskiej, którzy na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku przebadali historię i personel kamieniarskich ośrodków na Łemkowszczyźnie Środkowej, ponadto zinwentaryzowali fotograficznie, opisowo i pomiarowo istniejące jeszcze wówczas niemal 600 zabytków małych form architektury sakralnej (krzyży, kapliczek i figur przydrożnych) z terenu 115 łemkowskich wsi w Beskidzie Niskim, wraz z dokumentacją wybranych nagrobków kamiennych i kompletnych cmentarzy łemkowskich (zob. archiwum prywatne T. Łopatkiewicza). Bezpośrednim efektem tych badań była praca magisterska powyższej spółki autorskiej, napisana w 1982 roku w Katedrze Etnografii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu a promowana przez prof. dr Józefa Bursztę, pt. Małe formy architektury sakralnej w łemkowskich wsiach Beskidu Niskiego, (dalej cyt. T. i M. Łopatkiewiczowie 1982).
    Zgromadzony w toku badań materiał terenowy posłużył w kolejnych latach do następnych publikacji: T. Łopatkiewicz, Małe formy architektury sakralnej jako przedmiot zainteresowań poznawczych, „Lud”, t. 67, 1983, s. 219-233; cykl pięciu artykułów T. Łopatkiewicza, Центр народного каменярства у Бортному, Пре­гонині та Бодаках. З досліджень над народним каменярством на Лемківщині,<> „Наше Слово R. 28, nr 9-13 z lutego-kwietnia 1983 oraz monograficzny artykuł T. Łopatkiewicz, Ośrodki kamieniarstwa ludowego na Łemkowszczyźnie środkowej, „Polska Sztuka Ludowa”, R. 30, 1985, nr 3-4, s. 177-186 (dalej cyt. Łopatkiewicz 1984). Podsumowanie badań R. Reinfussa stanowi książka R. Reinfuss, Ludowa rzeźba kamienna w Polsce, Wrocław 1989, (dalej cyt. Reinfuss 1989). W cztery lata później nowojorska Fundacja Badań Łemkowszczyzny wydała w języku ukraińskim książkę T. Łopatkiewicz i M. Pasławska-Łopatkiewicz, Мала сакральна архітек­тура на Лемківщині (The Small Sacral Architecture in Lemkivshchyna), Nowy Jork 1993, (dalej cyt. T. i M. Łopatkiewiczowie 1993).
    W 2001 roku powstała też praca magisterska A. Stachowiaka, Łemkowskie krzyże kamienne i ich miejsce w krajobrazie, napisana pod kierunkiem prof. dr hab. A. Brencza w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. A. Mickiewicza. W ostatnim czasie praca ta ukazała się w formie książkowej: A. Stachowiak, Chrystus z łemkowskiego krzyża. Rzecz o kamiennych krzyżach na Łemkowszczyźnie, Gorlice 2009. Obecnie powstaje też kolejne magisterium na temat łemkowskich krzyży kamiennych, przygotowywane przez Anitę Gurbisz w Instytucie Kulturoznawstwa UMCS w Lublinie. Inspirujący wkład R. Reinfussa w etnograficzne badania nad rzeźbą kamienną omówił ostatnio T. Łopatkiewicz, Profesor Roman Reinfuss – pionier badań nad ludową rzeźbą kamienną w Polsce, [w:] Profesor Roman Reinfuss badacz historii i kultury ludowej - w setną rocznicę urodzin. Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach, 27 maja 2010 roku. Materiały pokonferencyjne, Gorlice 2010, s. 127-141.
2. Wywiad ze Stefanem Felenczakiem – kamieniarzem z Bartnego, przeprowadzony przez T. Łopatkiewicza 10 sierpnia 1980 roku. Mikołaj Horbal, odnosząc się w swej kronice do początków Bartnego, pisze: Około 1590 roku przybyła rodzina (nie wiadomo z jakich stron) pod nazwiskiem Borysiewicz. Kronikarz nie podaje jednak żadnych szczegółów dotyczących ewentualnie kamieniarskiej profesji przybyszów, por. maszynowy odpis kroniki M. Horbala z lat 1928-1940, s. 2, dokonany przez Bogdana Horbala, któremu dziękuję w tym miejscu za udostępnienie tego źródła.
3. Część ta nazywa się dzisiaj Za młynem.
4. J. Czajkowski, Studia nad Łemkowszczyzną, Sanok 1999, s. 14, (dalej cyt. Czajkowski 1999).
5. Tamże.
6. Rodziny o tym nazwisku zamieszkiwały Bartne do czasów wysiedleń w 1947 roku. Dziś nikt już w Bartnem nie nosi tego nazwiska.
7. A. Pawiński, Polska XVI wieku pod względem geograficzno-statystycznym. Małopolska, t. 3, Źródła dziejowe, t. 14, Warszawa 1886, s. 37.
8. Na marginesie powyższego warto zgłosić i taką uwagę, iż zastanawiającym jest, że tradycja przechowała w Bartnem nazwiska pierwszych kamieniarzy, pokryła natomiast kompletną niepamięcią występujących w dokumencie Władysława IV Wazy (z roku 1638) sołtysów wsi – Iwana i Jakuba, tudzież ich synów – Andrzeja, Wasyla oraz Iwana – noszących przy tym odmiejscowe nazwisko – Bartnińscy vel Bartniańscy, jak również Ryca (Hrycia?) Bartniańskiego, wymienionego w rejestrze poborowym województwa krakowskiego z roku 1629.
9. W. Potocki, Zamek Szymbarski, [w:] Wiersze z rzeszowskiego. Antologia. Wybór i opracowanie J. Pleśniarowicz, Lublin 1974, s. 35-36. Z dotychczasowych cytowań tego wiersza, przykrawanych przez przywołujących go autorów do dwóch tylko wersetów, odnieść można było wrażenie, iż Szymbark był niezwykle bogatą miejscowością. Przytoczony tu przeze mnie werset trzeci złudzeń jednak nie pozostawia. Bo taki też jest wydźwięk ogólny wiersza Potockiego, opisującego w Zamku Szymbarskim mizerię gospodarczą podgórskich miejscowości.
10. Marczakowa 1962, s. 84
11. J. Samek, Polskie rzemiosło artystyczne. Czasy nowożytne, Warszawa 1984, s. 106.
12. B. Wyrozumska, Drogi ziemi krakowskiej do końca XVI wieku, "Prace Komisji Nauk Historycznych PAN", nr 41, Wrocław 1977. 13. E. Trzyna, S. Żyga, Rejestr poborowy województwa krakowskiego z roku 1680 wraz z aneksem miast według rejestru z roku 1655, pod red. S. Inglota, "Archiwum Historyczne WTH", t. 2, Wrocław 1959, s. 299.
14. Zarębnikiem określano wówczas osadnika karczującego las pod przyszłe uprawy.
15. Koło zakupne - młyn odkupiony od wcześniejszych właścicieli dziedzicznych, najczęściej sołtysów-zasadźców.
16. Folusz, jako służący do folowania (spilśniania) sukna, współwystępował zapewne z młynem, bo często poruszany był wspólnym kołem wodnym.
17. Czajkowski 1999, s. 72.
18. Lustracja województwa krakowskiego 1765, cz. 1, wyd. A. Falniowska-Gradowska, Warszawa 1973, s. 134.
19. Tamże, s. 123-124.
20. Kamienie młyńskie kuto (...) w XVIII wieku w Bartnem i Przegoninie, powiecie gorlickim (...). Zob. J. Kołaczkowski, Wiadomości tyczące się przemysłu i sztuki w dawnej Polsce napisał ..., Kraków 1888, s. 235.
21. W Bartnem używa się nazwy Wysoki Magurycz.
22. E. M. Welc, Propozycje tras geoturystycznych w paśmie Magury Wątkowskiej (Beskid Niski), "Geoturystyka", 2005, nr 1, s. 43-52, (dalej cyt. Welc 2005).
23. L. Koszarski, Rozwój najmłodszych osadów wschodniej części płaszczowiny magurskiej, „Sprawozdania z posiedzeń Komisji Nauk PAN w Krakowie”, t. 20, 1976, s. 174-175, (dalej cyt. Koszarski 1976); R. Kopciowski, Budowa geologiczna płaszczowiny magurskiej między Ropą a Bodakami, [w:] Geologiczne i geofizyczne badania podstawowe w poszukiwaniach, rozpoznawaniu i ocenie złóż surowców skalnych. Materiały Konferencji Naukowej – Krynica 28-30 września 1995, s. 167-174, (dalej cyt. Kopciowski 1995); E. M. Welc, Możliwości rozwoju geoturystyki jako formy turystyki kwalifikowanej na obszarze Karpat Wschodnich (Beskid Niski, Bieszczady), rozprawa doktorska promowana przez. dr hab. inż. J. Bromowicza, Kraków 2009, (dalej cyt. Welc 2009), passim. Pani Ewie Małgorzacie Welc składam tą drogą podziękowania za udostępnienie mi swej niepublikowanej rozprawy doktorskiej.
24. Kopciowski 1995, s. 171; Welc 2009, s. 59-61.
25. A. Koszarski, L. Koszarski, Geology of the Middle Carpathians and the Carpathian Foredeep. Carpatho-Balkan Geological Association XIII, Cracow 1985.
26. Na lata sześćdziesiąte XIX wieku przypada rozpoczęcie rzeźbiarskiej działalności Iwana Dutkanycza, który w kilkanaście lat później zawiązał pierwszą artystyczną spółkę kamieniarską. W jej skład wchodzili Matej Cirkot i Wasyl Gracoń, por. T. Łopatkiewicz, Tradycyjna obróbka kamienia i ludowe rzemiosło kamieniarskie w Bartnem. Twórcy i dzieła, rozdział monografii wsi Bartne [w druku].
27. W 1935 roku część Kornut objęto ochroną rejestrową i prawną przynależną zabytkom przyrody, następnie sukcesywnie rozszerzaną. W 1937 Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego, wraz z gorlickim oddziałem PTT, za 778 zł odkupił od Andrzeja Kołtki z Przegoniny 3 morgi lasu z fantastycznymi formami skalnymi. Następne powiększenie obszaru chronionego miało miejsce w 1939 roku, zaś w 1964 roku siedmiohektarowy obszar uznano za rezerwat przyrody żywej i nieożywionej. Obecnie geologiczno-przyrodniczy rezerwat Kornuty ma powierzchnię 11,9 ha i wchodzi w skład utworzonego w styczniu 1995 roku Magurskiego Parku Narodowego (19,44 tys. ha).
28. Nazwą tą określano las rozciągający się na południowym stoku Wątkowej, blisko granicy Bartnego z Przegoniną. Las Mochnaczy stanowił najwyżej położone partie bartniańskich ról: Hromadskie, Ferenciwka, Kuziakiwka, Manczakiwka i Sowtystwo, zob. Mapa Bartnego 1850-1995, w oprac. Johna Madzika, za której udostępnienie dziękuję w tym miejscu Panu Emilowi Kani z Bartnego.
29. Paszkiw Kut to las w północno-wschodniej części Bartnego, w pobliżu Przełęczy Majdan (625 m n.p.m.), po lewej stronie drogi z Bartnego do Świerzowej Ruskiej.
30. Do Panien Norbertanek na Zwierzyńcu należało w tym rejonie sześć wsi: Cieklin, Dobrynia, Duląbka, Dzielec, Pagórek Radość i Wola Cieklińska.
31. Wspomniana już spółka Iwana Dutkanycza, Mateja Cirkota i Wasyla Graconia wydobywała kamień na Mochnaczach, w lesie Hilarego Pelesza – jak informował Stefan Felenczak, który na sąsiedniej działce, należącej do Osifa Hliwy, wykupił od właściciela prawo eksploatacji kamienia. Zob. T. Łopatkiewicz, Tradycyjna obróbka kamienia i ludowe rzemiosło kamieniarskie w Bartnem. Twórcy i dzieła, rozdział monografii wsi Bartne [w druku].
32. Z leżącego tu bloku piaskowca kamieniarz Hryć Bodak wykuł ok. 1930 roku sarkofag dla Wasyla Worobla z Bartnego. We wsi opowiadano mi także o jakimś drugim sarkofagu, rzekomo porzuconym przez kamieniarza na Wątkowskiej, a to z powodu pęknięcia materiału w trakcie obróbki. Nie udało mi się jednak informacji tej zweryfikować. Zob. tamże.
33. Spółka Hrycia Chomkowicza, w której skład wchodzili Dymitr Kopcza, Josif Tarbaj i Michał Chomkowicz, eksploatowała w latach trzydziestych ubiegłego wieku kamień na Kornutach, w lesie Filipa Szkurata. Zob. Łopatkiewicz 1984, s. 179.
34. Takich najwięcej zachowało się w Cieklińskim Lesie, gdzie na powierzchni kilku arów naliczyłem kilkanaście leżących wśród rumoszu skalnego kamieni młyńskich, żarnowych oraz brusów, które szpicowane z grubsza – najpewniej z powodu wysiedleń – nie zostały ostatecznie zwiezione do wsi i wykończone na czysto.
35. Wymieniając od zachodu są to: Ostra Góra (759 m n.p.m.), Dziamera (757 m n.p.m.), Magurycz Mały (689 m n.p.m.) oraz Magurycz Duży (777 m n.p.m.)
36. Występujące tu utwory fliszowe stanowią naprzemienne warstwy piaskowców, łupków i margli, o wieku od górnej kredy (senon) po dolny oligocen (około 100-70 mln lat), Welc 2009, s. 31.
37. Powstanie schematycznego szkicu rozmieszczenia poszczególnych odkrywek, oraz ich względnej chronologii powstawania, możliwe było dzięki długim rozmowom ze Stefanem Felenczakiem, połączonym ze wspólnymi oględzinami kamieniołomów w sierpniu 1980 i wielokrotnie ponawianymi przeze mnie w latach następnych. Wschodnie zbocze Magurycza, na którym czynne były odkrywki złóż piaskowca, należały do kilku ról bartniańskich (wymieniam je w kolejności od drogi do Banicy – w kierunku zachodnim): Buriwka, Żurawiwka, Honkiwka, Felenkiwka, Waraniwka, Waniwka, Wątkowa, Pelediwka, Dutkanycziwka, Krutyliwka, Kaspriwka, Kaczmariwka, Harasymiwka i Madzikiwka, zob. Mapa Bartnego 1850-1995, w oprac. Johna Madzika.
38. Por. Koszarski 1976; Kopciowski 1995.
39. Welc 2005, Welc 2009. Geoturystyka to dział turystyki poznawczej i/lub nastawionej na przeżycia, bazującej na poznawaniu obiektów i procesów geologicznych oraz doznawaniu w kontakcie z nimi wrażeń estetycznych. Obiekt geoturystyczny natomiast, to obiekt geologiczny, który jest, lub który, po odpowiednim uprzystępnieniu i wypromowaniu, może stać się, przedmiotem zainteresowania turystycznego, tamże, s. 92.
40. Gigantyczne efekty niedawnego osunięcia się stoku niewielkiego wzniesienia Wierszok (522 m n.p.m.), na wysokości osuwiska Czartoryja, po lewej stronie drogi do Bartnego, między Dragaszowem i Bodakami, obejrzeć można w ciągle czynnym procesie usuwu mas skalnych. Nie ma pewności, czy w przeszłości miejsce to eksploatowane było przez kamieniarzy z Przegoniny, bowiem zeszłoroczne zejście setek metrów sześciennych skał całkowicie pokryło ewentualne ślady takiej eksploatacji nową warstwą bloków, ogromnej nieraz kubatury (il. 15 ).
41. A. Wójcik, Osuwiska ziemi w Beskidzie Niskim i w Bieszczadach, „Wierchy”, R. 27, 1958, s. 189-194.
42. Tamże, s. 193. Osuwisko z 1951 roku miało miejsce znacznie poniżej kamieniołomu, zatem eksploatacja kamienia, odciążająca wschodni stok Magurycza, raczej ograniczyła skalę osuwania się zbocza, niż je wywołała.
43. W źródłach pisanych znajdujemy niekiedy informacje o dramatycznych zjawiskach sejsmicznych z przeszłości. Metryka chrztów z lat 1717-1726, zachowana w Niedźwiedziu k. Limanowej, zawiera ciekawe zapiski kronikarskie proboszcza ks. Józefa Zbłudzkiego, w których czytamy m. in: W r. 1715 dnia ...... ziemia się trzęsła pod Tatrami w Donaieczki farze. Znowu też r. 1717 d. 11 Marca ziemia się także trzęsła pod Tatrami, y same Tatry tak strasznie, ze rozumieli ludzie, że budynki upadną; także we farze czarno dunaieczkiej y w Orawie. Zob. Stanisława Tomkowicza Inwentarz zabytków powiatu limanowskiego. Z rękopisów Autora wydali i własnymi komentarzami opatrzyli Piotr i Tadeusz Łopatkiewiczowie, Kraków 2008, s. 80.
44. Wbrew ludowej etymologii miejscowej, zasadzającej się na schemacie Bortne = bór tnę, językoznawcy wywodzą ojkonim Bartne od barci, wskazując na wczesne, schyłkowo siedemnastowieczne formy językowe tej nazwy, typu Bartnia. Zob. J. Rieger, Toponomastyka Beskidu Niskiego i Bieszczadów Zachodnich, [w:] Łemkowie. Kultura – sztuka – język. Materiały z sympozjum zorganizowanego przez Komisję Turystyki Górskiej ZG PTTK, Sanok 21-24 września 1983 r., Warszawa 1987, s. 136
45. Wyjątek stanowi zanotowana przez Johna Madzika tzw. mała rola o nazwie Kaminnyk, której lokalizacja w Bartnem pozostaje jednak nieustalona, bowiem nazwa ta nie jest zamieszczona na autorskiej Mapie Bartnego 1850-1995. Kaminnyk nie odnosił się przy tym do kamieniarstwa, a jedynie szczególnie kamienistego gruntu. Zob. J. Madzik, Bortne i okolyca, materiały źródłowe dot. nazw miejscowych z lat 1850-1914, s. 221.
46. Najbardziej kompletny ich zbiór przynosi Mapa Bartnego 1850-1995, w oprac. Johna Madzika i tekstowy opis do niej w J. Madzik, Bortne i okolyca, materiały źródłowe dot. nazw miejscowych z lat 1850-1914, s. 52-56; 221. Na temat łemkowskich nazw miejscowych zob.: Z. Stieber, Toponomastyka Łemkowszczyzny, cz. 2, Nazwy terenowe, Łódź 1948-1949; J. Rieger, Z toponomastyki bojkowskiej i łemkowskiej. Lespedar i inne nazwy wołoskie, „Slavia Orientalis”, t. 15, 1966, s. 95-100; tenże, Toponomastyka Beskidu Niskiego i Bieszczadów Zachodnich, [w:] Łemkowie. Kultura – sztuka – język..., op. cit., s. 114-170; tenże, Słownictwo i nazewnictwo łemkowskie, Warszawa 1995.
47. W Beskidzie Niskim występuje kilka szczytów o nazwie Kamień, jest też Kamienna Góra, Kamienny Wierch itp.
48. Datą stanowiącą swoisty terminus ante quem może być rok 1668, kiedy to biecki murarz podróżował do Przegoniny po kamień, potrzebny przy remoncie wieży ratuszowej (zob. przyp. 10). Gdyby kamieniołom na Maguryczu funkcjonował już wtedy, murarz raczej tu zaopatrzył by się w doskonały surowiec łamany z głębokich warstw, zamiast zbierać luźne głazy piaskowca z powierzchni ziemi, w lesie na Kornutach.
49. Czajkowski 1999, s. 72.
50. Koluwium to masy górotworu przemieszczone w procesie osuwiskowym.
51. Po niemal siedemdziesięciu latach od przerwania eksploatacji na Maguryczu, ściana eksploatacyjna zmieniła znacznie swój niegdysiejszy wygląd. Kiedyś pionowa, bo eksploatowana od góry do dna wyrobiska, dzisiaj „podparta” jest do połowy swej wysokości nasypem z usuwającej się z góry ziemi, drzew, a także obrywających się tu ciągle bloków piaskowca (il. 16).
52. Akcentuję tę cechę kamieniołomu na Maguryczu, bowiem łamanie piaskowca przy użyciu materiałów wybuchowych nie tylko narusza naturalną strukturę wewnętrzną kamienia, ale też przynosi masę odpadów w wyrobisku, niezdatnych do kamieniarskiej obróbki.
53. Łopatkiewicz 1984, s. 178.
54. To niezrealizowane wyjście ma zdecydowanie wyższy poziom, niż dno wyrobiska, z którego miało wyprowadzać. Zapewne na przeszkodzie w ukończeniu tej pracy stanęły powojenne wysiedlenia Łemków. W części południowej kamieniołomu zachowały się do dziś czytelne ślady czterech takich wyjść (il. 25), w części północnej – dziewięciu (il. 26).
55. Zob. przyp. 66.
56. Cyfry obok nazwiska kamieniarza odsyłają do właściwej pozycji w Aneksie kamieniarzy Bartnego. Zob. Łopatkiewicz 1984, s. 183-185.
57. Niejasna jest sprawa jego imienia. Tradycja miejscowa wskazuje na imię Leszko, zaś księga urodzin i zgonów mieszkańców wsi Bartne (USC w Sękowej) notuje imię Jakub.
58. T. i M. Łopatkiewiczowie 1993, s. 18.
59. Upamiętnianie czegokolwiek inskrypcją, ponadto – kutą w kamieniu, to zupełna rzadkość w kulturach ludowych Europy Środkowej. Co więcej, wobec powszechnego analfabetyzmu wśród chłopów, kommemoratywne zachowanie Stefana Felenczaka wystawia mu na tle ogółu niezwykle korzystne świadectwo.
60. T. i M. Łopatkiewiczowie 1993, s. 18.
61. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, kiedy prowadziłem swe badania terenowe nad kamieniarstwem łemkowskim, Stefan Felenczak (1900-2001) był ostatnim z żyjących w Bartnem kamieniarzy, który pamięcią swą (świetną!) mógł sięgnąć do czasów przed I wojną światową. Dzięki jego dobrej woli, zrozumieniu i cierpliwości wobec wielokrotnych moich wywiadów, rozmów i odpytywanych kwestionariuszy, zgromadzona została większość materiałów odnoszących się do historii ośrodka bartniańskiego. Stefan Felenczak miał świadomość ulotności swej wiedzy i wielką satysfakcję z dzielenia się ze mną pokładami swej życiowej pamięci. Był do ostatnich swych dni kapitalnym rozmówcą, świadomym tego, iż dzięki jego udziałowi fragment dawnego Bartnego uda się zachować dla potomnych.
62. W części południowej kamieniołomu zachowały się do dziś czytelne ślady trzech takich kolib, w części północnej - dwóch.
63. W kolibie mieściło się nawet do ośmiu ludzi.
64. Z powodu upływu czasu oraz braku jakichkolwiek napraw, stan zachowania tych budowli jest dziś na tyle szczątkowy, że najbardziej właściwym byłoby przebadać te pozostałości przy pomocy metod archeologicznych.
65. Koliby kamieniarskie, obok bardziej znanych kolib pasterskich, były ostatnimi już w Karpatach przykładami wnętrz z paleniskiem umieszczonym centralnie.
66. Pozostałości koliby Stefana Felenczaka, z inskrypcją i datą 1859, zachowały się na Maguryczu w wyrobisku południowym (il. 25 – K2). Kuty napis widnieje dzisiaj ledwie 20 cm ponad poziomem zasypiska wypełniającego wnętrze. Pierwotnie dno tej koliby musiało jednak sięgać ok. 130 cm niżej, gdyż napis umieszczony był z pewnością na wysokości oczu stojącego mężczyzny, trudno bowiem zakładać, iż litery wykuto kując na kolanach. Nieco przechylona linia bazowa liter inskrypcji zdaje się także wskazywać, iż ściana koliby przechyliła się następnie w kierunku wyrobiska.
67. K. Marczakowa, która jako pierwsza opublikowała wiadomość o inskrypcji Stefana Felenczaka z 1859 roku, podobnie jak R. Reinfuss, chyba nigdy napisu tego nie widziała, a treść jego znała jedynie z opowiadań: (...) istnieje natomiast zwalony u podnóża kamieniołomu blok piaskowca, na którym – obok napisu "Ułycia protiata" – widnieje data 1859 (...), Marczakowa 1962, s. 84. Zmyślenie Marczakowej bezkrytycznie powtarza potem Reinfuss 1989, s. 120, dodając od siebie, iż: Miejscowi kamieniarze nie umieli już tego napisu objaśnić. Nie do wiary...
68. Transport kamienia po zalesionym zboczu Magurycza wcale nie należał do łatwych, a przekonują o tym półfabrykaty kamienne, które stoczyły się kamieniarzom w trakcie transportu i do dziś leżą w głębokich paryjach – korytach potoków spływających z Magurycza.
69. Związane to było z uciążliwym pyłem, który unosił się podczas obróbki.
70. Jedynym, który do niedawna sporadycznie kuł jeszcze, był Jan Chwalik z Bartnego (zmarł 8 lipca 2011 roku), dziełami swymi nienawiązujący już jednak do tradycyjnych form plastycznych dawnego kamieniarstwa tych stron. W ostatnich latach próbuje swych sił w rzeźbie również Emil Kania z Bartnego, nagradzany za swe prace na konkursach współczesnej rzeźby kamiennej, organizowanych przez Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu. Zob. II Konkurs "Współczesna karpacka rzeźba ludowa w kamieniu", wstęp Z. Wolanin, bmw., brw.


beskid-niski.pl na Facebooku


 
1076

Komentarze: (0)Dodaj komentarz | Forum
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 7 i 9: (Anty-spam)
    ;


e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 14 osób
Logowanie