Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Panoramy sferyczne
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Beskidzkie rozmaitości /
 

Hora, hora Kyczera

Od obleganego latem kąpieliska w Rudawce Rymanowskiej dalej droga prowadzi przez Pastwiska do Puław Górnych i Dolnych. To dawna miejscowość łemkowska w gminie Rymanów, w której znajduje się około 150 domostw, Dom Modlitwy Ewangelicznej Wspólnoty Zielonoświątkowców i - doskonała atrakcja na ferie zimowe - Ośrodek Narciarski "Kiczera".

Łysy wierzchołek
Kiczera to nazwa góry w Puławach Górnych, która wznosi się ok. 640 m n.p.m. U jej podnóża znajduje się ośrodek narciarski o takiej samej nazwie, a pod sam szczyt pnie się wyciąg krzesełkowy dla narciarzy. Ta łemkowska nazwa oznacza po prostu górę o nagim, niezalesionym wierzchołku. I owszem, bo niegdyś znajdowały się na niej pastwiska i pola uprawne. Później zarosła jałowcem i karłowatą sosną i trzeba było ją ponownie wykarczować pod wyciąg. Dziś góra bieleje w śniegu na tle zieleni sąsiednich, niższych wzniesień. Na okrągło pracują tu armaty i lance śnieżne, które w ciągu 48 godz. są w stanie naśnieżyć cały stok. Już od ponad trzech lat zjeżdżają tu miłośnicy białego szaleństwa... i bawią się doskonale.

Ośrodek Narciarski w Puławach
Już od kilku lat pan Daniel Brózda 480 wraz z innymi udziałowcami prowadzi w Puławach Ośrodek Narciarski "Kiczera". W pracę na rzecz ośrodka zaangażowała się również cała jego rodzina. Synowie: Kornel jeździ ratrakiem i dba o stok, Piotr pracuje w gastronomii, Tomisław i Janusz zajmują się m.in. prowadzeniem strony internetowej ośrodka, Inga i Anna pomagają, kiedy tylko mogą, a żona Janina prowadzi gospodarstwo agroturystyczne. Obecnie pan Daniel całą energię wkłada w ośrodek, choć jeszcze do niedawna był rolnikiem.

Największe gospodarstwo na Podkarpaciu
Od zawsze, obok turystyki, ludność puławska zajmowała się głównie rolnictwem, a więc hodowlą bydła i produkcją mleka. Przed laty Brózdowie prowadzili z sukcesami największe indywidualne gospodarstwo na Podkarpaciu. Praktyka rolnicza zdobyta w Szwajcarii przydała się i na rezultaty nie trzeba było długo czekać:
- W latach 80. w sanockiej mleczarni osiągnęliśmy 50 tys. litrów mleka na rok - mówi D. Brózda. - Ponadto badania wykazały, że nasze mleko bez pasteryzacji było tak wysokiej jakości, że Sanepidowi i weterynarii trudno było w to uwierzyć.

Chcieli zainwestować w nowoczesną oborę
Później małżeństwo Brózdów powzięło plan budowy nowoczesnej obory. Bank przyznał im kredyt, rodzice przekazali gospodarstwo... Plany były dopięte na ostatni guzik, ale ostatecznie zrezygnowali z nich. Dlaczego? Zaniepokoiła ich wówczas sytuacja rolników z gospodarstwami o małej powierzchni w Szwajcarii, Austrii i Niemczech: - Uznaliśmy, że nie mają szans, a ich gospodarstwa będą zamierać i łączyć się w duże areały. Polska zawsze wzorowała się na małych, rozdrobnionych gospodarstwach rodzinnych, ale trend światowy idzie do ich powiększania. To upewniło ich, że nie będą mogli pozostać tylko przy kilkudziesięciu hektarach swojego gospodarstwa. Wiedzieli, że dla rozwoju tej inwestycji następne pokolenie musiałoby powiększyć ich gospodarkę. A to akurat nie było łatwe, gdyż w Puławach są zewsząd otoczeni górami i lasami, a ich dzieci poszły do szkół i nie wyrażały chęci, by kontynuować zajęcia rolnicze po rodzicach.

Całą energię wkłada w ośrodek
Nad budową ośrodka narciarskiego w Puławach Górnych D. Brózda zastanawiał się długie lata. Przyznał, że taką myśl podsunął mu kuzyn, który w latach 90. bardzo często przyjeżdżał tutaj z Zaolzia: - Karczując Kiczerę pod rolę i pastwiska, kuzyn mówił mi: "Słuchaj Daniel, ta góra jest w sam raz pod wyciąg narciarski". Odpowiadałem mu, że mam tutaj pastwiska do wypasu bydła, na co on ripostował: "Co to przeszkadza, żeby bydło wypasało się tu w lecie, a w zimie turyści jeździli na nartach?". Pomysł dojrzał i zaczęliśmy poważnie zastanawiać się nad ośrodkiem narciarskim.

Mają swoje Stowarzyszenie
W latach 90. pan Daniel prowadził niewielkie gospodarstwo agroturystyczne i należał do rymanowskiego koła Stowarzyszenia Galicyjskich Gospodarstw Gościnnych w Lesku.
W 2002 r. wszyscy pomysłodawcy budowy ośrodka narciarskiego "Kiczera" utworzyli Beskidzkie Towarzystwo Turystyczne "Przełom Wisłoka", którego prezesem został D. Brózda. Fakt powstania towarzystwa uzasadnia on następująco: - Przekonano nas, że będziemy mieć dużą szansę do generowania środków unijnych, możliwość stworzenia własnych miejsc pracy, itp.
Pieniądze na inwestycję znaleźli w Podkarpackim Banku Spółdzielczym w Sanoku. Tam obejrzano ich plan biznesowy i postanowiono pomóc. Pan Daniel do dzisiaj mówi o tym ze łzami w oczach: - Jestem świadomy, że dla banku to było duże ryzyko. Naprawdę, to był gest z ich strony. Tak naprawdę niewielu wierzyło, że nam się uda. Początkowo Stowarzyszenie liczyło ponad 20 osób, ale kiedy trzeba było podpisać weksle na duże kwoty, większość wycofała się. Jednak pan Daniel podchodzi do tego ze zrozumieniem: - To było duże ryzyko dla całych rodzin, bo nikt nie czułby się komfortowo mając, przypuśćmy, 200 tys. zł "na gardle". Aż kusi się zapytać, jaka jest sytuacja ośrodka dzisiaj? - Radzimy sobie. Są momenty, kiedy jest naprawdę trudno, ale zawsze udaje nam się wyjść z dołka - mówi D. Brózda.

Przekonał sąsiadów
Daniel Brózda mógł prywatnie zainwestować w ośrodek narciarski, ale nie był jedynym właścicielem gruntu, na którym dziś znajduje się wyciąg. Poza tym inwestycja znacznie przerastała zabezpieczenie jednego gospodarstwa. Udało mu się przekonać kilku sąsiadów do wspólnego działania. Próbował też do współpracy namówić władze gminy Rymanów, ale bezskutecznie.
Jednym z właścicieli gruntów jest szwagier pana Brózdy, z początku sceptycznie nastawiony do inwestycji: - Teraz jest inaczej, bo widzi, że interes się kręci - tłumaczy D. Brózda i dodaje: - Zaadaptował swój dom na pokoje gościnne i przyjmuje turystów.
Dowiedzieliśmy się, że podobnie robią inni mieszkańcy Puław, nawet wcześniejsi przeciwnicy tej inwestycji: - Ludzie wynajmują pokoje gościnne. Bo jeżeli ktoś nagminnie, co wieczór puka do drzwi i pyta o nocleg, to ludzie widzą, że pieniądze im uciekają i są lokowane gdzieś indziej. Dlatego turyści nie muszą od razu opuszczać Puław. Niektórzy korzystają z miejscowej gościnności i zostają na dłużej, choć baza noclegowa nie jest jeszcze w pełni rozwinięta.

Zimowe szaleństwo 
W lutym 2005 r. dokonano oficjalnego otwarcia Ośrodka Narciarskiego w Puławach. Wstęgę przeciął sam Wojciech Olejniczak, jeden z polskich polityków, a w Księdze Gości prowadzonej od lat 90. widnieją wpisy turystów z całego świata.
W weekendy na parkingach pod ośrodkiem zatrzymuje się około 500-600 samochodów. To dziesięciokrotnie więcej niż w dni powszednie. Niektórzy przyjeżdżają tu, żeby wypocząć, inni uprawiają sport, a później znajdują gościnę w ośrodku przy ciepłym posiłku. Tu nie prowadzi się sprzedaży alkoholu i dzięki temu znacznie ograniczyła się liczba wypadków na stoku.
Chociaż od dwóch lat zima skąpi nam śniegu, to góra Kiczera jako jedyna, lśni białością na tle niższych wzniesień wokół. To dzięki sztucznemu naśnieżaniu stoku narciarskiego. Turyści zakładają swoje lub wypożyczone narty i wjeżdżają wyciągiem krzesełkowym na szczyt góry. Stamtąd mogą zjeżdżać trzema trasami narciarskimi o różnym stopniu trudności. Do dyspozycji turystów są także deski snowboardowe i skutery śnieżne. Na miejscu funkcjonują szkółki: narciarska i snowboardowa, w których uczą instruktorzy z zagranicznymi certyfikatami.

Latem jest tutaj równie ciekawie
Mimo że pod namioty do Pastwisk i Puław ludzie przyjeżdżają rzadko, to w sezonie letnim nie brakuje tu atrakcji. Wyciąg krzesełkowy spełnia swoją funkcję również o tej porze roku. Miejscowość oferuje liczne trasy dla spacerowiczów i piechurów, także dla wielbicieli przejażdżek w siodle i wypraw rowerowych. Nie pomijając wielbicieli przejażdżek samochodami terenowymi.





W Wernejówce jest równie pięknie
Za Puławami Dolnymi znajduje się wieś Wernejówka. Tam w prywatnej stadninie galopuje kilkanaście pięknych angloarabów. Te rasowe konie wprawiają w zachwyt każdego turystę, który odruchowo sięga po aparat fotograficzny. - To Elita, Wenus, Elagra, Warisa, Dakota... - wskazując palcem nazywa swoje stado Andrzej, opiekun zwierząt. Skromny w słowa, mówi, że to nie jego, ale jak chcemy to chętnie pokaże. Na pytanie o właściciela odpowiada: - Kiedyś będzie. Wyjeżdża. I nie mówi kiedy wróci.
Okazuje się, że to nie jest cały inwentarz, jaki ma pod swoją opieką. W oddzielnej zagrodzie znajduje się bydło szkockie. Te ogromne i kudłate krowy ze wspaniałymi rogami, to kuzynki bizona. Razem z Andrzejem strzeże ich wierny przyjaciel - pies Karolek. A na granicy stadniny, skalistego przełomu Wisłoka i gór, w których za miesiąc wilki zaczną swoje gody, stoi krzyż i przypomina, że kiedyś mieszkali tu Łemkowie.



Monika z Beskidu
beskid-niski.pl na Facebooku


 
883

Komentarze: (0)Dodaj komentarz | Forum
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 3 i 5: (Anty-spam)
    ;


e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 6 osób
Logowanie