• Zaproszenia
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2003
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2004
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2005
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2006 (I)
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2006 (II)
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2007 (I)
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2007 (II)
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2008 (I)
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2008 (II)
  • Watra Łemkowska - Zdynia 2009
  • Od Rusal do Jana-Zyndranowa
  • Od Rusal do Jana - Zyndranowa 2002
  • Od Rusal do Jana - Zyndranowa 2005
  • Od Rusal do Jana - Zyndranowa 2006
  • Od Rusal do Jana - Zyndranowa 2007
  • Historia Kermeszy w Olchowcu
  • Kermesz w Olchowcu jako przykład odnowienia tradycji
  • Olchowiec - Kermesz 2004
  • Olchowiec - Kermesz 2005
  • Olchowiec - Kermesz 2006
  • Olchowiec - Kermesz 2007
  • Olchowiec - Kermesz 2008
  • Olchowiec - Kermesz 2009
  • Olchowiec - Kermesz 2010
  • Olchowiec - Kermesz 2011
  • Olchowiec - Kermesz 2013
  • Bartne 2006
  • Kermesz - Łosie 2004
  • Widpust w Jaworniku
  • Odpust w Regetowie
  • Koncerty chóru "Cappella Musice Antiquae Orientalis"
  • II-gie Spotkania Teatralne INNOWICA 2009

 

/ Łemkowie / Imprezy kulturalne / Kermesz - Łosie 2004
 

"Kiermesz, Kiermesz Boh tja stworył,
dałno ja sia na tja strojił.
Yszczy mene połyłały już mi Kiermesz obiciały"


Wrześniowy dzień... Jesienne liście tańczą na wietrze, na babim lecie drżą krople rosy, a słońce muska swymi promieniami kolorowy świat!
To piękno przestrzeni wspaniale komponowało się w tak subtelną uroczystość, w której dane mi było uczestniczyć, doświadczać minionej soboty i niedzieli w mojej Krainie Łagodności - maziarskim Łosiu.

Kermesz dla Łemków to wielkie, religijne święto po Bożym Narodzeniu, Wielkanocy i Zielonych Świątkach. To święto patrona cerkwi. Cerkiew łosiańska jest pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i to jej wstawiennictwu ofiarowana była cała uroczysta Liturgia tych kermeszowych dni. Bożą Służbę odprawili w niedzielę o. Eugeniusz Popowicz - wikariusz generalny, mitrat Jan Pipka, proboszcz miejscowej parafii o. Piotr Pawliszcze, a także księża sąsiednich parafii: Ihumen Studyckiego Monastyra w Wysowej - Jarosław Jakub Madzelan i Grzegorz Nazar.

Służba Boża wywarła na mnie ogromne wrażenie. Poprzedził ją uroczysty Akafist (Litania) do Bogurodzicy. Wyśpiewane teksty liturgiczne opierające się głównie na Psałterzu brzmiały jak kropelki deszczu spływające po gontach cerkwi albo jak promienie słońca przenikające przez maleńkie okienka na ikonowe twarze... Dym kadzidła i aromat zapalonych świec dodały kunsztu scenerii i podkreśliły jej doniosłość. Akatyst w przepiękny sposób wywierający ogromne wrażenie na zebranych prowadził o. Jarosław Jakub Madzelan. Odczułam iż, "mołytwa ludśka je nenacze dym, krużlaje nad sełom mow biły lebid". Jestem pewna, że zarówno Akatyst jak i Boska Liturgia Jana Chryzostoma "chwytajetsia wid witru pobaczyt' wohniane obłyczczia Boha!"

Piękną część Liturgii stanowiła procesja wokół cerkwi i poświęcenie wody. Podczas niej śpiewano bogate w teologiczną treść pieśni ku Matce Bożej, w tym "Wychwalajte doli, gori.." czy "Bogorodice Diwo".

W sobotę niecodzienne wrażenie wywarła na mnie Weczyrnia. To przepiękne, pełne greckokatolickiej ekspresji wprowadzenie w Kermesz. Śpiew i modlitwa przy blasku ofiarek była w istocie modlitwą ludzką jakże pięknie wkomponowaną w modlitwę wsi, poczerniałych na horyzoncie gór, kołyszącej się nurtem Ropy. Modlitwą, która "rozwijetsia po kryształowym nebi" i zanosi Bogu tęsknoty ludzkie.
Cała oprawa liturgiczna tych dwóch kermeszowych dni była dla mnie niezapomnianym przeżyciem, a sądząc po bardzo licznie zebranych wiernych - z pewnością i dla nich.

Wrażeniem nie z tej baśni była Panachyda przy grobie poety Jakowa Dudry. Tu znów zaduszkowa modlitwa wyśpiewana została z udziałem wirującego, wieczornego wiatru i błyskającymi na niebie gwiazdami. Cmentarz łosiański stał się na moment śpiewnym zatrzymaniem się nad istotą poezji, którą przenika nierozłącznie subtelna, a zarazem dostojna muzyka.
Liturgiczna część Kermeszu to niewątpliwie kanwa, na której opiera się istota tych świątecznych dni. To pełne miłości i modlitwy spotkanie mieszkańców w cerkwi w radosnym śpiewie - wychwalaniu Boha i Jego Matki.

Część artystyczną Kermeszu stanowiła impreza "Łosiańskie spotkania z tradycją". Miejscem spotkania był plac przy Szkole Podstawowej w Łosiu.
Imprezę rozpoczęto wspomnieniami o Jakowie Dudra - poecie łosiańskim, autorze słów "Kermesz, Kermesz..." - tak pięknie śpiewanej przez Wereteno. Tę część prowadził Wacław Szlanta. Literackim opowieściom nie było końca.
Ale nastał czas na niecodzienną przerwę, podczas której zebranych częstowano naparem z "bozioj krowci" i suszonymi jabłkami. Napar z gorzkiego zioła dziurawca o aromatycznym smaku komponował z jabłuszkami. Ta słodka przerwa wprowadziła zebranych w konkurs recytatorski dzieci i pierwsze artystyczne występy "Ruczaju" i "Łemkiwskiego perstenyka". Po części artystycznej zebrani przeszli do cerkwi na Weczyrnię.

W niedzielę z rana, kilkoro z kermeszowych gości wybrało się na... rydze w łosiańskie knieje pod przewodnictwem dzielnej, prześlicznej i bardzo tajemniczej Rusłany. Zimne, ba chłodne noce sprzyjają rydzom. I choć na nie jeszcze nie czas - skutecznie przeprowadzona wyprawa przyniosła nadspodziewane plony. Magia kniei i moc Rusłany sprawiła, że goście kermeszowi obdarowani zostali przez króla Beskida Niskiego tymi nietuzinkowymi owocami jego zasobnych lasów. Rusłana pomogła tę niezliczoną ilość rydzów przetworzyć w cymes... marynowane, kiszone, w sosie pomidorowym i smażone.
Po boskiej Liturgii otwarto wystawy i stoiska. Były one ładne i cieszyły oko. Zdecydowanie brakowało stoisk z rękodziełem artystycznym - takich perełek z łosiańskiego spotkania z tradycją: drewnianych aniołków, małych ikon, czy ceramicznych tworów. Dobrze, że Wacław Szlanta obdarowywał buteleczką dziegciu, który stanowił jedyny kermeszowy drobiazg (gadżet).

O łosiańskich dzieciach pięknie pomyślano. Zorganizowano im konkurs plastyczny z okazji "645-lecia wsi Łosie", podarowano dyplomy i nagrody. Jednak dużą część zebranych stanowiła młodzież. O niej zapomniano (?), bo ewidentnie czekała na zabawę (która niestety nie odbyła się). Podobno dotychczas stanowiła dopełnienie dla ciała. Tymczasem młodzi musieli zaspokoić pragnienie udając się do piwiarni "Przystań". To taka moja refleksja w obronie młodych!

Do niewątpliwych atrakcji dnia należał koncert zespołu Wereteno i wykład prof. Mikoła Muszynki ze Słowacji.
Wereteno, jak w każdym swoim koncercie ukazał zebranym, w jaki sposób pielęgnuje i zachowuje tradycję swoich przodków. W zaśpiewanych piosenkach "opowiedział" słuchaczom o pięknie tej ziemi i o ludziach, którzy ją zamieszkują. To prześliczne spotkanie z Łemkami w muzyce zawdzięczamy Julii Dosznie, która swoją pracą z dziećmi w subtelny sposób uzmysławia im, że Łemkowyna jest ich małą Ojczyzną serca, w której żyją. Ugruntowuje je w przekonaniu, że ich śpiew jest przesłaniem i wyznacznikiem jestestwa, własnej tożsamości, którą mogą pięknie wyśpiewywać innym, aby móc zaistnieć w świecie a jednocześnie móc trwać "w chyży, nad potoczkom, i w cerkwy".

Swój wykład Mykoła Muszynka właśnie rozpoczął od Wereteno. Uczulił zebranych, że już od dziecka zaczyna się podtrzymywanie rodzinnych tradycji. Podkreślił istotę tworzenia i trwania w powołaniu. Mykoła recytował poezję, wracał do tradycji, podkreślił istotę łosiańskiego maziarstwa. I prosił zebranych o trwanie w tych korzeniach, w tej rodzinie jaką jest Łemkowyna.

Istotnym elementem wystawy był wóz maziarski i plansza z kierunkami wędrówek handlowych maziarzy z Łosia przed I wojną światową. Jego opowieść brzmiała jak stara, piękna baśń.. tym razem z nostalgicznym zakończeniem.

Po zakończeniu niedzielnych występów artystycznych odbyła się gościna w Remizie profesjonalnie przygotowana przez parafian cerkwi. Posiłek był bardzo smaczny, a rozmów i spotkań wiele.

A w Beskidzie rozłocony buk...
Będę chodził bukowiną z dłutem w ręku,
by w dziewczęcych twarzach uśmiech rzeźbić,
niech nie płaczą już...
Niech się cieszą po kapliczkach moich dróg.
W Beskidzie...
malowany, cerkiewny dach.
W Beskidzie...
zapach miodu w bukowych pniach.
Tutaj wracam, gdy ruda jesień
na przełęcze swój tobół niesie,
słucham bicia dzwonów w przedwieczorny czas.

Do zobaczenia na Kermeszu w Łosiu za rok! Na vse dobre!

Bogusia Gruszczyńska-Kozan
beskid-niski.pl na Facebooku


 
570

Komentarze: (0)Dodaj komentarz | Forum
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 2 i 3: (Anty-spam)
    ;


e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 13 osób
Logowanie