Góry
  • Turystyka piesza
  • Mapa wydawnictwa PTR Kartografia na podkładzie map WIG
  • Mapa wydawnictwa Compass. Wydanie III z 2005 roku.
Łemkowie i Łemkowszczyzna
  • Łemkowie
Obiekty i miejscowości
  • Miejscowości
  • Cmentarze wojenne
  • Cerkwie i kościoły
  • Tabela obiektów
Przyroda
  • Przyroda
Noclegi
  • Noclegi
  • Jak znaleźć nocleg?
  • Dodaj ofertę
Galerie zdjęć
  • Najlepsze zdjęcia
  • Panoramy sferyczne
  • Galerie tematyczne
  • Zdjęcia archiwalne
Informacje praktyczne
  • Przejścia graniczne
  • Komunikacja
  • Pogoda
Sport
  • Rower
  • Sporty zimowe
Portal beskid-niski.pl
  • Wyniki zakończonego konkursu
  • Księga gości
  • Subskrypcja
  • Linki
  • Mapa portalu

 

/ Aktualności /
 
"Gazeta Gorlicka" - wtorek 23 października 2007
("Gazeta Gorlicka" jest regionalnym dodatkiem "Gazety Krakowskiej")

"Stawia na jakość"

Rozmawiamy z Urszulą Baniak z Odernego, właścicielką gospodarstwa agroturystycznego, laureatką konkursu "Zielone Lato" na najlepszą ofertę agroturystycznę w Małopolsce

To nie pierwsze wyróżnienie dla Pani gospodarstwa...
- Rzeczywiście, pierwsza była "Złota Wiecha", ale to było niemal 30 lat temu. Wtedy zwyciężyliśmy w konkursie na najlepszą koncepcję modernizacji budynku inwentarskiego. Prowadziliśmy z mężem duże gospodarstwo - hodowlę bydła opasowego. Mieliśmy ponad 20 hektarów pola. Potem, gdy rozwinęliśmy już agroturystykę, przyszły kolejne wyróżnienia w konkursie "Wypoczynek z naturą na gorlickiej ziemi", "Wielkie odkrywanie Małopolski" i tegoroczne "Zielone Lato".
Jak zaczęła się przygoda z agroturystyką?
- Jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku przyjechał do nas przedstawiciel z Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, wtedy jeszcze z Nawojowej. Zaproponował nam takie rozwiązanie. Dzieci były już wtedy dorosłe, zdecydowaliśmy więc wspólnie, że warto zaryzykować. Zaczynaliśmy od dwóch pokoi w naszym domu, z czasem dorobiliśmy jeszcze jeden. Taka sytuacja trwała niemal dziesięć lat. Dodatkowo obok domu zorganizowaliśmy pole namiotowe, przyjeżdżali czasem obcokrajowcy z przyczepami kempingowymi.
Teraz wszystko wygląda inaczej...
- Dom, który dzisiaj oferujemy turystom, był kiedyś budynkiem gospodarczym. Na jego modernizację przeznaczyliśmy wszystkie oszczędności. Aby zrobić to kompleksowo, potrzebne było znacznie więcej pieniędzy. Córka wyjechała więc do pracy za granicę, aby pomóc nam w tej inwestycji. W sumie prace trwały sześć lat. Teraz goście mają do dyspozycji cały dom.
Nie miała Pani nigdy chwil zniechęcenia i chęci wyjazdu gdzieś, gdzie łatwiej żyć?
- Były takie chwile, kiedy jeszcze prowadziliśmy gospodarstwo. Mąż zajmował się produkcją galanterii drzewnej, a my utrzymywaliśmy się głównie ze sprzedaży nabiału na bazarze w Uściu. Myśleliśmy wtedy, aby sprzedać dom i wyjechać gdzieś na zachód kraju, tam się osiedlić. Niestety, nie było kupców na naszą ziemię, zajęliśmy się agroturystyką, zaczęło nam się lepiej powodzić i tak zostało. Dzisiaj, patrząc wstecz z perspektywy czasu, nie wyobrażam sobie mieszkania gdzieś indziej.
Ale przyzna Pani, że życie tutaj nie jest łatwe...
- To kwestia przyzwyczajenia. Faktycznie, nie mamy bliskich sąsiadów, ale przecież nie jesteśmy odcięci od świata. Najtrudniej bywa zimą. Wtedy robiąc zakupy w sklepie muszę wkalkulować, że przyjdzie śnieżna zamieć i trudno nam będzie wyjechać z domu. Po prostu kupuję wtedy trochę więcej, na zapas. Mamy agregat prądotwórczy, więc siedzenie w ciemnościach nam nie grozi.
A goście? Jak reagują na tę pustkę wokół?
- Mamy gości z Holandii, Anglii, Niemiec, z Polski oczywiście też. Pierwszy dzień pobytu jest dla nich szokiem - cisza, dookoła las, w którym wieczorami odzywają się zwierzęta, nie ma żadnych odgłosów cywilizacji. Kolejnego dnia zaczyna się im to podobać. Mówią, że dobrze śpią, trudno im wyjeżdżać, kiedy przyjdzie pora. Smakują im też tradycyjne potrawy, które dla nich przyrządzamy.
Kiedy zgłasza Pani swoje gospodarstwo do kolejnego konkursu, przygotowuje się Pani w jakiś specjalny sposób?
- Nie, bo nie myślę o ewentualnej wygranej i laurach. Wiem, że przyjadą jurorzy, sprawdzą wszystko. Nie urządzam generalnych porządków, bo kłamstwo i próba koloryzowania i tak zawsze wyjdzie na jaw. Staram się, aby zawsze było czysto, schludnie i przytulnie.
Co chciałaby Pani zmienić w swoim gospodarstwie?
- O powiększeniu raczej nie myślimy. Chcielibyśmy utrzymać to, co jest. Zarówno nam, jak i naszym gościom odpowiada taka rodzinna atmosfera. Liczy się przecież jakość, nie ilość.
ROZMAWIAŁA HALINA GAJDA




Powyższy tekst pochodzi z Gazety Krakowskiej. Redakcja portalu www.beskid-niski.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści w nim zawarte.



Jeśli chcesz być informowany o wszelkich aktualnościach, nowościach, zmianach, planach i wydarzeniach, ktore związane są z Beskidem Niskim oraz działalnością portalu beskid-niski.pl a także otrzymywać raz w tygodniu zestaw linków do poświęconych Beskidowi Niskiem artykułów publikowanych w "Gazecie Krakowskiej" wyślij pusty e-mail na adres

subskrypcja@beskid-niski.pl

Aby zrezygnować z subskrypcji wystarczy wysłać e-mail z tematem "rezygnacja"

beskid-niski.pl na Facebooku


 
237

Komentarze: (0)Dodaj komentarz | Forum
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 7 i 9: (Anty-spam)
    ;


e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2016 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
praca w Niemczech|prosenior24.pl
Miód
Idea Team
Tanie odżywki
Ogląda nas 11 osób
Logowanie