|
|
46783
| Michalina Piskozub (michalina.piskozub@gmail.com) - 2010-05-29 20:10:57 | | jestem studentką ochrony środowiska właśnie dlatego,że czuję więź z przyroda taką jak Pan Łemko:) Nie zgadzam się z tym, że poniżej opisane obrazy minęły bezpowrotnie. To zależy tylko od NAS, jaki świat wokół siebie stworzymy. | | | | <bez nazwy> - 2009-01-08 16:55:40 | | A poza tym, kto dzisiaj używa tylko naturalnych nawozów w uprawach?
Pewnie nie ma tego nawet w najbardziej wyspecjalizowanych gospodarstwach agroturystycznych :) | | | | Danuta Maria Pawliszewska (dpawliszewska@vp.pl) - 2009-01-01 19:43:26 | | Ładne spostrzeżenia i wspomnienia są zamieszczone na tej stronce,aż chce się dołączyć do tego grona portalowych wędrowców :) I przyjemnie się czyta opisy Pana Łemko. Musiał Pan bardzo kochać te miejsca, bo te słowa w opowiadaniach żyją i są takie prawdziwe. Uruchamiają wyobraźnię i wprowadzają w taki ciepły klimat.... zielono - wiosenny, pomimo zimy za oknem :) Pozdrawiam.
| | | | Wojciech szeliga (agilesz@onet.eu) - 2007-11-28 17:29:03 | | Przyroda niestety nie wroci do normy Panie Mariuszu! Dwie pory roku utrwalily sie w polskich zmianach klimatycznych i tylko czasami wystepuja anomalie przypominajace to co dawniej bylo norma -czyli 4 pory roku. ma to miejsce na znacznym obszarze polski i wiaze sie prawdopodobnie z ogolnym ociepleniem i zaburzeniami klimatycznymi na calej ziemi. Ma to wplyw na przyrode BN, ale nie tak ogromny jak zmiany opisane przez Pana Lemko. Tu wracaja wspomnienia i sentymenty za czyms co bezpowrotnie utracone - czyli za wlasna mlodoscia i obrazami z dziecinstwa, gdy cos bylo ogromne, a widziane po latach jest conajwyzej takie sobie. Tak wyglada nasz swiat z dziecinstwa porownywany z aktualna rzeczywistoscia. Jednak opis jest piekny i sam widze te obrazy moja wyobraznia i tesknota za tym czasem utraconym. Trzymajmy te wspomnienia w duszy i sercu i dzielmy sie tym. | | | | Mariusz (mariusz_bdp@poczta.onet.pl) - 2006-08-14 01:08:06 | | Panie Łemko! Szacunek za opisy. Piękne, ale myślę, że nostalgia za tym, co minęło to nie Pana patent. Mam, jak wiele innych osób odwiedzających tę stronę, to samo. Mam jednak nadzieję, że dwie pory roku to chwilowa tendencja i za jakiś czas przyroda wróci do normy, czego Panu, sobie i innym miłośnikom BN życzę :-) | | | | tomasz - 2006-07-04 21:45:18 | | co fakt to fakt.. zmiany nastapily konkretne ...mam 34 lata al;e pamietam ze bylo calkiem inaczej jesli chodzi o pory orku...to bylo czuc w pouietrzu..teraz juz tak nie ma | | | | kristek - 2006-03-16 16:11:09 | | Witam panie Łemko musze przyznać że poruszył pan moją wyobrażnie do granic wyczymałości.Dziękuje i proszę więcej podobnych zwyczajów ,myśle że inni miłośnicy BN też chętnie przecztają pozdrawiam Hej. | | | | Łemko (dokończenie poniż. (tekstu) - 2006-03-16 11:19:56 | | (Przy każdym z nich, było po kilkoro chłopców i dziewcząt) Owieczki popasały się w środku. Na zwęglonym gorącym ognisku, młodzież piekła ziemniaczki, brukiew i jajeczka. Te ostatnie, otulano watstwą mchu, oblepiano gliną i obsypywano gorącym popiołem.
Następnym zajęciem jakby pozornie zbliżonym do zimowej zabawy, to coroczna praktyka wywożenie obornika na najwyższe partje gór, gdzie latem tego ciężaru nie było możliwości wytransportowania. Do tego celu używano specjalnych dwuczęściowych spinanych łańcuchami sań. Wywózkę tą powierzano młodym chłopcom w wieku poyżej 12 - 13 lat. w tym przypadku chodziło, oto aby powożnik był lekki, by nadmiernie nie obciążać zaprzęgu. Pierwszą czynnością było, wyznaczenie i utorowanie trasy, która musiała prowadzić na górę linią zygzakowatą w kształcie literek "zet" lub "es", żeby ciągnąca para koników odczuwała najmniejszy opór. No więc, spróbujmy sobie wyobrazić taką wędróką na górę i spowrotem, kilkunastu zaprzęgów w jednym czasie, dodając do tego piękną słoneczną zimową pogodę. Gdyby to wspaniałe widowisko, artysta malarz utrwalił na jednym obrazie, byłby to najcudowniejszy widok świata. Pozdrawiam i do następnego spotkania. Hej. | | | | Łemko (J.n. przyroda.) - 2006-03-14 14:38:20 | | Panie Kristek - sam Pan przyznaje, że wiele z krajobrazu natury żywej, a ja dodam i wirtualnej BN, zaginęło już bezpowrotnie. Zaskoczę Pana skromnym zwyczajem jaki miał miejsce w zimowym, śnieżnym pejzarzu, o którym prawie już niemal wszyscy zapomnieli. Odbywało się to w małych wioskach, które blisko otaczały jodłowe lasy, a konkretnie; Wilśni, Smerecznym, Mszanie, Ropianka, Olchowcu i t.p. W mojej miejscowości nie przestano wypędzania na zielony pokarm owiec i kóz. Ta ciągłość pastwiskowania trwała aż do wykotu owiec, t.j. do m-ca marca. Miejscem wypasu był las, w którym przyziemne poszycie stanowiły cienkie łodygi malin, czarnej jerzyny, borówki, poziomki i niskie jodełki. W praktyce przyrodniczej, wymienione krzewy zachowywały jeszcze na długo zielone łodygi i liście. I choć warstwa śniegu sięgała 50-60cm. rośliny te, ciągle były dostępne dla drobnego inwentarza. I proszę popatrzeć na stadko czworonogów, kroczące w jednorzędowej kolumnie za pasterzem w śnieżnym tunelu. Za każdym razem wzbudzało to podziw, bo w niektóch miejscach zimowej bieli, widać było tylko młodego człowieczka i czarne główki pojedyńczych sztuk. Po paru godzinach, a przed zachodem słońca, wracała już jedna, kilkuset metrowa kolumna, którą prowdzili i zamykali młodzi opiekunowie stada. Ach jakiego wspaniałego uroku, dodawał gorzystemu zaśnieżonemu krajoobrazowi, tem codzienny rytuał. Był to zarazem dla mieszkańców wsi, cicho tykający zegar wyznaczający czas zimowego kalendarza. Dla zachowania bezpiecznej ochrony małym zwierzątkom, rozopalano duże ogniska na czterech rogach miejsca wypasu. Przy każdym było po kilkoro młodych
| | | | kristek - 2006-03-10 11:40:53 | | Mśle że pan Łemko przesadza zmiany są ale nie takie poważne przynajmiej w zachodniej części BN przeciesz są poziomki w maju piękne borowiki i osiczaki konńcem czerwca,tylko brakuje konnych plugów,wypasania owiec i krów i tych czystych łąk na których rosły piękne maślaki tego już niema niestety. | | | | Łemko. (Przyroda zaginęła.) - 2006-03-09 11:40:40 | | Dzisiejszą przyrodę w BN, określić można jedynie symbolicznie - "Dżungla Resztek" Nie ma już tamtej bogatej przyrody, a wraz znią, zaginęły także i pory roku. Ba, dzisiaj gołym okiem na dobrą spraę, da się wyróżnić jedynie dwa okresy, lato i zimę. Wgąszczu zarośli i różnych dziko rosnących krzaków, przyziemne poszycie stanowi blada trawa i wieloletni susz oraz kamień porośnięty wynędzniałym mchem. Dla reszty runa, miękich owoców i
grzybów, miejsca pozostaje nie wiele. Pamiętam, że ongiś, zaraz po rostopach grubych warstw śniegu, od razu pojajały się na pagórkach, białe, różowe i niebieskie kwiatki. Był to wielki znak, że nadchodzi wiosna, bo i skowronki ćwierkać zaczynały. Za niedługo, zakwitały drzewa, a pola pokrywała intesywna zieleń. Jeszcze w obecności śniegu, na jajwyższych partiach pól, konne pługi, przewracały pierwsze skiby. Był to nie tylko wspaniały urok, ale ogromnie uczucie radości. Zważywszy też fakt, że ta pora roku, rozbudzała najwięcej gorących emocji. Kolejne oznaki, to pojawienie się smarży - wiosennych grzybów, a zaniedługo smacznych czerwonych poziomek. Te smakowite, aromatyczne owoce i pierwsze kopki siana kończyły kalendarzową wiosnę. Lato pojawiało się wraz z dorodnymi kapeluszami borowików, leśnymi malinami,czereśniami, wspaniałym gorącym słońcem i pierwszymi złocistymi kopami zbóż. Zas gołe ścierniska, dojrzałe laskowe orzechy, czarne jarzyny, duży wysyp grzybów i żółtniejące liście kończyły lato. Dalej wykopki ziemniaków, opadające liście, przymroski i pierwszy śnieg, oznaczały jesień, która łączyła się z pięćiomiesięczną prawdziwą zimą.
Taki był mniej więcej przyrodniczy urok i klimatyczny przebieg Beskidu Niskiego.
Obecne widoki, aurę nie dają się porówenać do tamtych czasów, gdzie w tle przewijało się mrowie ludzi. W tedy było co podziwiać.
| | |
|