• Pochodzenie Łemków
  • Kurierskie szlaki przez Łemkowszczyznę
  • Działalność UPA na Łemkowszczyźnie
  • Podziemie ukraińskie na Łemkowszczyźnie w latach 1945-1947 na tle dyskusji o tożsamości narodowej jej mieszkańców
  • Wysiedlenia lata 1944-1946
  • Akcja Wisła
  • Powroty na Łemkowszczyznę
  • Obóz w Jaworznie
  • Zmiany świadomości Łemków na wskutek wysiedleń
  • Łemkowie w III Rzeczypospolitej
  • Rozmieszczenie i liczebność Łemków w Polsce na podstawie wyników spisu powszechnego z 2002 roku

 

/ Łemkowie / Tematy historyczne / Zmiany świadomości Łemków na wskutek wysiedleń
 

Zmiany świadomości Łemków na wskutek wysiedleń

Artykuł poniższy stanowi integralną część doktoratu pt. "Przesiedlenie ludności ukraińskiej z Polski na południe Ukrainy w latach 1944-1946"
Autorem jest mgr Roman Kabaczij - historyk, absolwent Państwowego Uniwersytetu w Chersoniu (Ukraina Południowa). Doktorant UMCS i europejskiego Kolegium polskich i ukraińskich Uniwersytetów w Lublinie.
Poniższy artykuł chociaż był wygłoszony w Lublinie, w czerwcu 2005 roku po ukraińsku na "IV Dniach Nauki EKPiUU" nie był jeszcze nigdzie publikowany.


Świadomość Łemków przed deportacjami
W połowie lat 40-tych ludność Łemkowszczyzny stanowiła konglomerat poglądów. Różnie ustosunkowywała się do pytań typu samookreślenia, przedstawicieli sąsiednich narodów, czy grup etnicznych. Korzenie tego zjawiska kryją się w charakterze mentalności najdalej na zachodzie żyjących ukraińskich górali. Tkwią także w prowadzonej wobec nich polityce. Warto jednak od razu podkreślić, (odpowiadając na pytanie "Kim właściwie są Łemkowie?" postawione przez łemkoznawcę Jerzego Czajkowskiego podczas konferencji w Sanoku), że mimo istniejących podziałów (na Łemków-rusofilów, ukrainofilów, regionalistów), mieszkańcy i uchodźcy z Łemkowszczyzny zawsze odczuwali silną więź i poczucie inności, zawsze stanowili jedno ciało 1 . Pisze o tym też Jacek Nowak w kontekście problemów, związanych z wyodrębnieniem w literaturze naukowej Łemków jako oddzielnej grupy etnicznej: "Musiałem opierać się na etniczności postulowanej i wyobrażeniowej członków tej wspólnoty" 2
Łemkowie byli podzieleni, jednak mieli jednakowy styl myślenia - pesymistycznie-krytyczny światopogląd człowieka gór (Łemków nazywa się żartobliwie "ukraińskimi Żydami"). Mieli oni jednakowe podejście do innych narodów - konserwatywne i zamknięte. W tym przypadku chodziło o niedopuszczanie obcego blisko swojego otoczenia. Jednocześnie byli otwarci w stosunkach ekonomiczno-handlowych. Wszyscy wierzyli w Boga ze Wschodu. Prawosławnego lub greckokatolickiego, pochodzącego z tradycji dawnego Bizancjum. Mówili jedną gwarą. Jeżeli chodzi o nazwanie gwary łemkowskiej odrębnym językiem. To w różnych krajach toczą się spory podobne do prób oznaczenia stopnia ich samodzielności etnicznej. "W zasadzie kwestią bezsporną pozostaje stwierdzenie, że mowa Łemków stanowi peryferyczną gwarę języka ukraińskiego", - pisze po przeglądzie różnych stanowisk Jacek Nowak.3
Poprzez fakt, że wąski łemkowski klin przez wieki istniał między polskim i słowackim terenem, Łemkowie wytworzyli samozachowawcze mechanizmy obronne. Charakteryzowały się one grupowym izolacjonizmem, przejawiającym się między innymi ograniczonym życiem towarzyskim i etnicznej endogamii4. Wcześniej polsko-łemkowskie i łemkowsko-słowackie śluby były rzadkością. Nic nie zmieniło się również od połowy XIX do połowy XX wieku. Nie zmieniła się również etniczna granica tych zachodniosłowiańskich narodów5. W relacji założonej na Słowacji z radzieckiej inspiracji gazecie "Priaszewszczyna" tendencję tę określało się jako zachowanie narodowej jedności w odniesieniu do Polaków i Słowaków.6
Fakty te zadziałały w latach 20-, 30-, 40-tych XX wieku w procesach politycznego włączenia łemkowskiej ludności. Najpierw do polskiego organizmu państwowego. Potem do ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego. W pierwszym i w drugim przypadku Łemkowie nie przejawiali znacznej aktywności. Polacy i galicyjscy Ukraińcy byli dla nich elementem obcym. Jeden ze starych Łemków komentował tę sytuację tak: "W Łemkach do dzisiaj pozostał strach - obawa przed nieprawdziwym narodowym oznaczeniem. Wszyscy mówili nam, że my - "ich": Węgrzy i Ukraińcy, Polacy i Sowieci. A my, gdy słyszymy: "jesteście nasi", to już wiemy, albo do wojska będą zabierać, albo na wywózkę, albo rowy kopać, albo do obozów internują...".7 Do początku II wojny światowej dla Łemków punktem odniesienia pozostawała jedynie "ruskość". Rosja-ZSRR, tę "ruskość" w ich wyobrażeniach przedstawiała. "W przeszłości nasze przywiązanie do wszystkiego ruskiego pomogło nam zachować nasze oblicze narodowe w ciężkich czasach", - powiedział po wojnie jeden ze słowackich Łemków.8
Rosja jako wyrazicielka wielkoruskości była idealistycznym według nich obrońcą. Początek poglądom tego typu dała działalność moskalofilów w XIX wieku. Olbrzymie poparcie i szalony wzrost zanotowały one w czasie I wojny światowej. Wówczas to "ruskie" wojsko wystąpiło jako przeciwwaga dla znienawidzonych Austriaków i Węgrów, którzy gnębili łemkowską inteligencję w obozie Talerhoff w Alpach.9 Mieszkający teraz w Mołdowie Łemko ze wsi Łupków Bohdan Hołyk jest przekonany że "wiele żołnierzy-Rusinów w armii austriackiej zostało zamordowanych przez to, że chcieli przejść na stronę wojsk rosyjskich [...]. Według wspomnień moich ziomków ze wsi takim żołnierzom-Rusinom wiązano ręce za plecami i potem podwieszano na drzewa".10
Ukraiński dysydent pochodzenia łemkowskiego Mykoła Horbal wspomina o relacjach swojej babci: "Do jej wsi przyjechali rosyjscy żołnierze, przystojni jeźdźcy na pięknych koniach i rozdawali biednym Łemkom biały chleb"11. "Pojęcie "ruskości" - bardzo szerokie i niedookreślone, - pisze Małgorzata Misiak, - tworzyło poczucie opozycji do "polskości", a z innej strony wskazywało na powiązania z Rusią - wielką, potężną świętą, utożsamianą bardziej z obszarem wschodniego chrześcijaństwa, niż z konkretną państwowo-polityczną strukturą czy narodem. Ten duchowny, niemal abstrakcyjny związek z Rusią na poziomie idealistycznym wyzwalał poczucie własnej wartości, dumy, a elementy rodzimej kultury, określane jako ruskie, były traktowane bardzo ortodoksyjnie".12 Nie można pogodzić się tylko z jednym. Łemkowie, mimo że nie wyobrażali sobie, jaka naprawdę jest Rosja, kochali ją właśnie jako państwo. Wspomniany wyżej Bohdan Hołyk pisze z pewnością: "To, iż tak wiele Rusinów, a w tym też Łemków poszło za armią rosyjską, to, że tak wielką była ilość aresztowanych i zamordowanych moich rodaków, możemy sądzić o ich narodowej świadomości i orientacji państwowej".13
Wyrazem miłości do tej Rosji stał się wyjazd kilku tysięcy Łemków już w latach 1939-1941 do ZSRR na mocy radziecko-niemiecka umowy.14 Przejawem tej miłości było również to, że łemkowskie organizacje w USA zgromadziły zupełnie niebagatelną kwotę 300 000 dolarów na potrzeby Armii Czerwonej.15 Zresztą znane są fakty, że wielu Łemków dobrowolnie wstąpiło do tejże armii, czy walczyło oni w oddziałach Armii Ludowej.16 W tym samym okresie, w tym czasie w powicie gorlickim, według relacji Mieczysława Wieliczki, sotnie UPA musiały mobilizować rekrutów wśród niewielkiej liczby niewysiedlonych łemkowskich wsi: "pośród terroru wciągali tych młodych ludzi w swoje szeregi!".17 Publicystka bojkowska - Natalia Klasztorna uważa, że tę postawę ("Rusini, którzy kochali Rosję") formowało niedoinformowanie Łemków o rzeczywistym stanie rzeczy na wschodzie.18> Po zakończeniu działań wojennych zobaczyli oni prawdziwe oblicze władzy radzieckiej.
Stosunek do moskalofilskich poglądów uległ zmianie w czasie II wojny światowej. Wówczas to, ukraińskie komitety pomocnicze rozpowszechniały poglądy kompromitujące ruskość. Tych, którzy określali się jako Rusini, nazywano: "kacapami", "rusofilami", "agentami Moskwy", "komunistami", wliczając ich do gwardii Stalina.19 Na Łemkowszczyźnie ruch oporu był eliminowany przez Niemców szczególnie zaciekle. W ten sposób karano ich za sympatyzowanie z ZSRR. Stosunek do Związku Radzieckiego zmienił się, gdy Łemkowie na własne oczy zobaczyli wyzwoleńcze wojsko Armii Czerwonej - głodne i bose. Wtedy wielu zamieniło bezwarunkowy zachwyt na bardziej powściągliwy stosunek do niej. "Spotkanie z Rosjanami zaszokowało mieszkańców mojej wsi. Mieliśmy nareszcie tych swoich Moskali-Rusinów [...], - pisze Jarosław Zwoliński, wywieziony z Florynki, - Zobaczyliśmy karabiny na sznurkach albo kablach, żołnierzy w brezentowych butach i w podartych szynelach..." 20
Stosunek Łemków do Polaków w połowie XX wieku można określić jako chłodno-obojętny. W jaki sposób traktować można naród, który na każdym na kroku oświadcza, że kocha, lubi, ale wszystko robi w sposób zaprzeczający temu. Działacze OUN uważali, że nawet na zachodniej Łemkowszczyźnie stosunek Polaków do Łemków był wrogi i z wzajemnością.21 Pewien (nieznany z imienia i nazwiska) z ówczesnych Łemków-ukrainofilów powiedział, że na początku wojny "nie miał kto poinformować" Łemków o krzywdzie ze strony II Rzeczpospolitej.22 Za krzywdę ukraińscy działacze uważali politykę agrarną, zawierająca w sobie elementy narodowego i religijnego ucisku.23 Przybyli na Łemkowszyznę w 1945 roku komuniści odnieśli wrażenie, że ludność tych regionów "odsunięta w pewnym okresie przez Polaków na mało urodzajne ziemie w góry, nigdy nie była zamożna".24 Drugim powodem były działania mające na celu wyrwanie Łemków spod wpływu ukraińskiego, uczynienia z nich odrębnego narodu. W dalekiej perspektywie spolonizowanie ich.
O tym ostatnim nie mówi się bezpośrednio, jednak w dniu dzisiejszym jest to fakt powszechnie znany. Włodzimierz Mokry przywołuje dokument z 1938 roku Komitetu województwa krakowskiego w sprawach Łemkowszczyzny. W dokumencie tym prorusińskie decyzje władz (popieranie separatystycznych wydawnictw, tworzenie łemkowsko-polskich szkół i tym podobne) mają na celu asymilację.25 Jednym z takich wydawnictw było czasopismo "Łemko" drukowane w Krynicy, będące przeciwwagą proukraińkiego "Nasz Łemko", wychodzącemu we Lwowie.26 Dobrze charakteryzuje cele polskich zadań na Łemkowszczyźnie końcowa teza książki krakowskiej uczonej Krystyny Pierackiej, która według słów Zbigniewa Siatkowskiego: "była gotowa wszystko, co łemkowskie, uznać za polskie, albo prapolskie, albo też za takie, które można by określić jako polskie": "...Szlakami Łemkowszczyzny z roku na rok wchodzi Polska do myśli i uczuć ludności".27
Podobnie przedstawienie o swych najbliższych sąsiadach - Słowakach - mieli założyciele Ukraińskiej Narodowej Rady Preszowszczyzny. Podczas występu przed delegacjami do tej Rady 1 marca 1945 roku preszowski doktor Denis Rojkowicz 28 powiedział: "Zamiast wolności kulturowej siłą narzucono nam spór językowy [...]. Mieliśmy być bezosobowymi Rusinami, Rusnakami, Ruśniakami tylko dlatego, żeby naród nie mógł uświadomić swoją narodową przynależność do ciała etnicznego swego narodu macierzystego [...]. Powiedziano nam być gnębionymi "Rusinami" albo zostać greko-katolickimi Słowakami".29
Nie dziwi więc, że te tendencje w środowisku polskich naukowców i działaczy społecznych pozostały do dzisiaj. Jerzy Jastrzębowski, przyznając, że:
[języka Karpato-Rusinów - ozn. autora] od ukraińskiego, ale różnica jest bardzo istotna. Stąd - pisze dalej autor, przywołując za przykład słowo "biesiadować" - w kontekście języka polskiego XVII wieku".30 Podczas konferencji "Łemkowie w historii i kulturze Karpat" Mieczysław Wieliczko obwieścił, że "delikatnie przyjmuje imputowanie Łemkom tego, co można określić pojęciem "ukraińskości". To bardzo niebezpieczne z naukowego punktu widzenia"31. Sytuację tę obrazuje zamieszczony w wydanym w Polsce międzywojennej łemkowskim elementarzu wierszyk:32 "Nasza ojczyzna to nie Ukraina, nasza ojczyzna - to łem Łemkowyna"33 . Według Jacka Nowaka, nawet naukowe koncepcje o pochodzeniu Łemków, przedstawiane przez badaczy polskich i ukraińskich wzajemnie się wykluczają: dla Ukraińców dowody polskie "pozostają niczym więcej, jak przejawem polityki polonizacyjnej zmierzającej do izolacji Łemków od Ukraińców".34
Nie przywołując szczegółowo ukraińskich kontrargumentów dotyczących podanych wypowiedzi, zwrócimy się do napisanego jeszcze w 1985 roku przez Andrzeja Sulimę-Kamińskiego apelu "W kręgu moralnej i politycznej ślepoty: Ukraina i Ukraińcy w oczach Polaków": "Dlaczego od stuleci chowaliśmy i chowamy głowę w piasek słysząc słowo Ukrainiec? Dlaczego tak lubimy Rusinów, Hucułów, Łemków, Bojków i "tutejszych" [Podlasian- red.], dowodząc, że nie są oni Ukraińcami, wiedząc jednocześnie, iż Krakowianie, Górale (nawet ci z 'Goralen-volku') Kaszubi, Ślązacy, Kurpie są Polakami? [...] czy naprawdę w Beskidzie, na Podolu i Wołyniu, nad Sanem, Zbruczem, Dniestrem i Dnieprem żyli i żyją Kozacy, rezuny, hajdamacy, banderowcy, przemieszani ze spokojnymi Rusinami, Łemkami, Hucułami i innymi "etnograficznymi" ciekawostkami?".35
Można stwierdzić, że asymilacyjna polityka obejmująca Łemków (do czasów deportacji) zaznała porażki. Miała natomiast bezpośredni wpływ na formowanie antyukraińskich poglądów ludności łemkowskiej. Anrzej Kwilecki uważa, że separatyzm łemkowski był zamknięty zarówno na polskie, jak i ukraińskie wpływy polityczne.36 Trudno się z tym pogodzić w zupełności, jeśli przyjąć następujące tezy: 1) na wschodniej Łemkowszczyźnie (do przełęczy Dukielskiej) samoświadomość ukraińska istniała na równi z łemkowską (czego nie można powiedzieć o polskości na całej Łemkowszczyźnie), 2) Polacy nie głosili otwarcie hasła polskości Łemków, a jedynie postulowali ich odrębność od Ukraińców, co znalazło niewątpliwie wielu zwolenników.
Jak pisze Natalia Klasztorna, Łemkowie, jak się wydaje uwierzyli, iż słowo "Ukrainiec" jest synonimem słowa "dureń". Jeżeli oni sami nazywają się w ten sposób, to wyśmieją ich wszystkie narody świata.37 W czasach, kiedy "Ruś" pozostawała świętością, inteligencja łemkowska i prości wieśniacy ukraińskich separatystów uważali za "odszczepieńców".38 Wspomniany wyżej "południowokarpacki Ukrainiec" [termin Iwana Wanata39] Denys Rojkowicz próbował ten aspekt wyjaśnić w następujący sposób: "Z nasileniem "samostojności" jako tendencji przodującej w pragnieniach narodowych na północnej stronie Karpat, gdy słowo Ukrainiec stało się analogią pojęcia separatyzmu i powiązanej z nim nienawiści do wszystkiego rosyjskiego, naród nasz odrzucił nazwę Ukrainiec i trzymał się dawnej nazwy Rus'kyj".40
Jerzy Jastrzębowski "jakby przypadkiem" przytacza opowieść Łemka Hołoty z Tylawy o pobycie w armii polskiej, gdzie jego pochodzenie stało się źródłem drwin: "Czyż we wszystkich armiach świata żołnierzy nazywają ukraińską padliną? Przecież nie jestem padłem ani Ukraińcem - jestem człowiekiem i Łemkiem".41 Jacek Nowak wyjaśnia ten fenomen poprzez zagadnienia językowe: "Ponieważ Ukraińcy są grupą, wobec tego Łemkowie muszą się etnicznie określać, a granice kulturowe są trudne do wytyczenia ze względu na podobieństwa kulturowe, różnice językowe stają się szczególnym rodzajem manifestacji etnicznej [...]. Język ukraiński, ze względu na duże prawdopodobieństwo pozbawienia Łemków odrębności ich języka, staje się etnicznie bardziej niebezpieczny. Odrębność języka polskiego jest na tyle klarowna w kontekście etnicznym, że nie staję się on zagrożeniem".42
Jak Łemkowie (przede wszystkim zachodni) traktowali ukraińskość dobrze ilustruje ich stosunek do UPA. "O naszej walce na Zakerzoniu, - czytamy w raporcie UPA z 1946 roku, - łemkowscy Ukraińcy niemal niczego nie słyszeli, dlatego nasza działalność na tych ziemiach stanowi dla nich zaskoczenie".43 Wcześniejsza nieufność do Ukraińców spowodowała, że Łemkowie nie wierzyli UPA i w jej wygraną - uważa Grzegorz Motyka.44 Ze sprawozdań UPA z rajdu po regionie krynickim, dowiadujemy się, że Łemkowie: "donieść o naszej działalności na milicję uważają za swój obowiązek, mówią: "milicja i tak dowie się o wszystkim, a gdy będziemy wiedzieli i nie powiemy, możemy surowo odpowiedzieć".45 "Jakbyście nie łazili do mnie, mówił jeden gazda, to dzisiaj mógłbym siedzieć spokojnie, tak jak inni siedzą" "Zdarzało się, że, krewni wyganiają z domu swoje dzieci, które współpracowały lub współpracują z nami"..46 O stosunku do ukraińskiego ruchu świadczy również fakt, że OUN nie stworzyła, jak wcześniej planowano, nadrejonu "Werchowyna", który miałby istnieć w Beskidzie Niskim i Sądeckim.47 Do dzisiaj Łemkowie, zamieszkali w Polsce wspominają iż:
.48
Nieco inaczej rzecz miała się na wschodniej Łemkowszczyźnie (część powiatów sanockiego i krośnieńskiego), gdzie ludność łemkowska bardziej identyfikowała się z ukraińskością. Według wspomnień Mychajła Krupy, jedna z jego krajanek Paraskowija Pałyńska "zgodnie z poczuciem obowiązku wstąpiła w 1942 roku do OUN".49 Krupa, pisząc o swojej wsi Rzepedź określa współmieszkańców poprzez etnonimy Łemko i Ukrainiec. Biorąc pod uwagę to, że relacje te napisano już w niepodległej Ukrainie, pozwolimy sobie podważyć pewność autora. Stefan Stebelskyj "Chrin", wspominając o początkach tworzenia swojej łemkowskiej sotni50, pisze o tym, jak trudno było nakłonić Łemków do wstąpienia do UPA51. Uważał on, że należało głosić, iż pochodzą oni z książęcego plemienia. Jednak "kniaziować" proponował nie w pałacach, a w bunkrach, dlatego zgłaszały się jednostki.
W ten sposób do deportacji lat 1945-1947 ludność łemkowska znalazła się na rozdrożu. Głównym jej priorytetem stało się spokojne życie na rodzonej ziemi. Jednak kiedy i ją postanowiono odebrać, wartości życiowe i wyobrażenia uległy zmianie.

Stosunek Łemków do wysiedleń
Nazywając jeden z podrozdziałów swojej książki o Łemkach "Migracyjny charakter grupy", Jacek Nowak nie myślał być może o tym, że takie wyrażenie może być potraktowane jako obraźliwe. Największe, bowiem "migracje" Łemków były przymusowe; określił je jako "migracje wojenne". Jednak miał racje w tym, że: "pełny obraz tożsamości Łemków uzyskać można analizując nie tyle pojedyncze i wycinkowo traktowane aspekty ich przeszłości, ale uwzględniając złożoność wszelkiego rodzaju procesów migracyjnych".52 Moim zdaniem, nawet jeżeli przyjąć teorie o wędrującym pochodzeniu Łemków. Od czasów kiedy to stali się mieszkańcami gór, zostali oni konserwatywnym elementem. Owemu elementowi pozbycie się stylu życia górali przyszło nadzwyczaj ciężko.
Andrzej Kwilecki tak charakteryzuje postawę ludności łemkowskiej do akcji przesiedleńczej: "Liczne zgłoszenia do wyjazdu z późniejszą tendencją do ociągania się i repatriacji".53 Wśród zasadniczych przyczyn, skłaniających do podjęcia przez Łemków decyzji o przesiedleniu, były wspomniane w innych rozdziałach sympatie do Rosji. Zniszczenie wsi środkowej Łemkowszczyzny podczas walk na karpackich przełęczach. Jeżeli chodzi o te ostatnie, to sami Łemkowie z tego regionu uznają fakt, że wyjechali jak żebracy, goli i bosi, bo "wszystko zniszczył front" (wieś Ciechania, powiat Jasło).54 Podobnie wyjaśnia Wołodymyr Szurkało dobrowolny wyjazd swoich rodziców ze wsi Radocyna (powiat Gorlice): "Radocyńcy jako pierwsi uświadomili sobie, że ich wysiedlenia z rodzinnych miejsc są nieuniknione: lepiej "dobrowolnie wyjechać na Ukrainę, niż zagrzęznąć w rodzinnej wsi, albo zostać wysiedlonym pod lufami karabinów do nieznanego kraju".55
Jak świadczy ostatnia relacja Łemkowie podświadomie nie wierzyli we własne siły i być może właśnie to ich uratowało. Naukowcy mówią o mylnej interpretacji przez Łemków "wyższej konieczności" wyjazdu, będącej skutkiem rozporządzenia o bezpowrotnej ewakuacji.56 Postawa taka wynikała z wieloletniego ciężkiego doświadczenia Łemków, których - "choćby całą armię na szyje posadzić, to oni jedynie zęby zacisną i podążą dalej"57. Mimo to jeden z łemkowskich potomków na Ukrainie, inaczej niż wcześniej cytowany nie rozumiał ojca, który: "posiadając kilka arów ziemi, sług, pojechał na wschód, aby "za kreseczki" nająć się w kołchozie "58. Dużą rolę odegrały tu prorosyjskie poglądy mieszkańców Łemkowszczyzny. Wzmocnione dodatkowo aktywną agitacją ze strony przedstawicieli komisji ewakuacyjnych, którzy w celu zwiększenia liczby zgłoszeń "przekraczali granice propagandy za pomocą różnych metod ucisku. Ta druga strona agitacji wywoływała osobliwe uczucia i zadomowiła się w pamięci Łemków"59.
Jeden z urodzonych na Łemkowszczyźnie naukowców, Petro Kohutow uważa, że z tego kraju większość wyjechała dobrowolnie. Jedną z zasadniczych przyczyn była gęstość zaludnienia. Jego zdaniem "wyjeżdżaliśmy z płaczem, odprowadzali nas płaczący Polacy, żegnaliśmy się jak przyjaciele, jak sąsiedzi, jak ludzie, którzy przeżyli wspólnie całe życie i ciężkie czasy"60. Na małorolnych Łemkach zrobiły wrażenie opowieści agitatorów o olbrzymich połaciach płodnej ziemi: "W Rosji jest pięknie, tam ziemia lepsza", "W Rosji jest tak dobrze, że biją się kiełbasami"61. Według radzieckich danych w trzech powiatach Zachodniej Łemkowszczyzny (Jasło, Gorlice, Nowy Sącz), na początku maja 1945 roku zgłosiło się blisko 24% ogólnej liczby Łemków62. W czasach PRL dobrowolne wyjazdy Ukraińców Łemkowszczyzny tłumaczono "atrakcyjnością prezentacji socjalistycznego kraju"63. "Rozczarowanie było straszne - podsumowuje rezultaty dobrowolnych zgłoszeń Łemków Natalia Klasztorna - ludzi oblewał zimny pot na myśl, że karze się im pracować w niedzielę, w święto. Myśl o powrocie tam, skąd "pożegnano" nie opuszczała ich"64.
Już sam powrót pierwszych uciekinierów "z radzieckiego raju" zmienił stosunek mieszkańców Łemkowszczyzny do wyjazdu. Tylko do gorlickiego powiatu na początku 1946 roku powróciło blisko 400 osób - "repatriantów". Według relacji radzieckich urzędów do spraw przesiedleń, nawiązywali oni kontakty z "bandytami" UPA i wspólnie agitowali przeciw przesiedleniu.65 Świadczą o tym również dokumenty ukraińskiego podziemia. "Nastroje ludności na Łemkowszczyźnie zmieniały się dosyć często - zależą od sytuacji w terenie i politycznych zmian na świecie".66 W ten sposób działacze UPA pisali w końcu 1946 roku. Słowa te można odnieść do całokształtu stosunków z UPA w okresie wysiedleń. W okresie wzmożonego nacisku administracji, wojska, zmuszających do wyjazdu coraz większą liczbę Łemków, przyciągała obecność UPA w regionie. Na przykład, w momencie pojawienia się pierwszych ofiar we wsi Odrzechowa "skapcaniali" mieszkańcy tej wsi zaczęli sympatyzować z UPA.67 Niechętny stosunek do wysiedleń brał pod uwagę "Chrin" przy tworzeniu oddziału "Szturmowyky".68
Do UPA w coraz większej ilości wstępowali Łemkowie (wywodzący się z zachodniej i wschodniej Łemkowszczyzny, którzy to powrócili z ZSRR, o czym świadczą radzieckie dane)69. Dlatego też ukraińskie podziemie poszerzało działania oparte na hasłach wysiedleńczych. W okolicach Sanoka w każdej niemal wsi istniały oddziały samoobrony - SKW70. Tylko we wsi Wołosate, uważanej wcześniej za "nieuświadomioną", 60 osób było w tej formacji. We wsi Buk na Beskidzie UPA posiadała czynną drukarnię.71 Chociaż Łemkowie nie kwapili się, aby poświęcić życie nieznanej Ukrainie, Natalia Klasztorna stwierdza, iż tym, co łączyło ich z UPA był wspólny sprzeciw przeciwko wysiedleniom.72 Ta współpraca owocowała pasywnymi formami działania, ponieważ Łemkowie z natury nie byli ludnością agresywną.
Wraz z nasileniem się administracyjno-wojskowego nacisku skierowanego w stronę Łemków. Co nazywano: "odpowiednią propagandą prowadzoną w pasie przygranicznym".73 Coraz częściej spotykanym zjawiskiem stały się akty niechęci wymierzone w wysłanników komunistycznego Kijowa i polskich urzędników administracyjnych. Za przykład niech posłuży fakt, iż nikt z mieszkańców wsi Bielanka, w powiecie gorlickim nie zgodził się na nocleg pracowników komisji ewakuacyjnej.74 Wiejski komitet w Gorlicach w apelu do kierownictwa ZSRR we wrześniu 1945 roku dosadnie oświadczył, że: "my ["ruscy mieszkańcy na terenie ziemi łemkowskiej" - autor] w niczym nie zawiniliśmy Związkowi Radzieckiemu ani Polakom, aby stosować wobec nas terror i przymusowo wyrzucać z rodzinnej ziemi".75 Komitet ten zwraca się o pomoc do Ukraińskiej Rady Narodowej Preszowszczyzny na Słowacji, aby ta broniła interesów północnych Łemków "we właściwych miejscach".76
Łemkowie, jak nikt spośród innych ukraińskich społeczności w Polsce, stosowali pisemne oświadczenia skierowane do różnych instytucji. Właściwa im była, bowiem tendencja do pokojowego rozstrzygania przesiedleńczych problemów. Bardzo pragnęli oni pokojowego życia
i informowali władze polskie, że tak biednej ziemi nikt nie weźmie (wójt gminy Komańcza).77
Według relacji UPA Łemkowie, aby uniknąć wyjazdu: "gotowi są w każdej chwili zmienić wiarę i narodowość".78 Gorlicki pełnomocnik polskiego rządu pisał, iż wśród Łemków niechęć do opuszczenia Polski była tak silna, iż gotowi byli oni dowodzić, że: "pochodzą od Szwedów, Tatarów, aby tylko nie uważać ich za ruskich górali".79 "Nie jesteśmy ukraińską kolonią, "Sądzimy zbrodnie Ukraińców w Galicji", "Rosja nigdy nie była i nie jest naszą ojczyzną"- rozpaczliwie pisali mieszkańcy Komańczy i okolic do szefa Rady Ministrów, ministra obrony, ministra sprawiedliwości, rzeszowskiego wojewody, starosty w Sanoku.80 Powodem niechęci do "bycia Ukraińcem" były kontakty z Ukraińcami z Armii Czerwonej. Opowiadali Łemkom o rzekomo prawdziwych pragnieniach Stalina dotyczących wyniszczenia jak największej ilości Ukraińców na wojnie.81
Dosyć częste było (w porównaniu do innych ziem, zamieszkałych przez Ukraińców w Polsce) zjawisko "przechodzenia na polskość" albo jej akcentowanie w łemkowstwie. Na terenach Łemkowszczyzny tendencje te wiązano z akceptacją poczynań PPR. Ten ostatni fakt ukraińskie podziemie zaliczało do pasywnych poczynań antywysiedleńczych.82 Ulotki, które żołnierze upowscy rozpowszechniali w powiecie gorlickim, oprócz haseł walki za Ukrainę zawierały hasła skierowane do miejscowych Łemków, by występowali oni przeciwko komunistom i PPR-owcom.83 Dane z powiatu Nowy Sącz pochodzące z lutego 1946 roku (kiedy to część Łemków porzuciła teren a inni nie brali pod uwagę takiego rozwiązania) świadczą, jak powszechne były wśród nich deklaracje o polskim obywatelstwie. Spośród 7652 osób łemkowskiego pochodzenia (dane zaniżone) za Łemków uważało się 55%. Jako Ukraińcy określiło się 22%, jako Polacy 13%, jako Rusini 10%84. Młodzi Łemkowie powracający ze służby w Czerwonej Armii do Polski wstępowali do WP, zabezpieczając w ten sposób siebie i rodzinę przed wysiedleniem.85 Na masową skalę przyjmowaną wiarę obrządku rzymsko-katolickiego. W samym powiecie nowosądeckim takich osób było blisko 500.86
Jak pozorna i płytka była "polskość" Łemków, możemy stwierdzić obserwując reakcje po wysiedleniu na Dniepropietrowszczyźnie. Przesiedleńcy protestowali przeciwko nazywaniu ich Polakami. Odpowiadali: "z Polski wysiedlono nas za to, że jesteśmy Ukraińcami a nie Polakami...".87 Słynna burza apeli, jaką wywołali podczas wysiedleń Łemkowie (a nawet częściowo ludność polska i lokalne władze) skłaniała do poważnych refleksji nad możliwością pozostania Łemków w Polsce. Miejscowe władze traktowały ich jako ludzi gotowych zasiedlić trudne górskie terytoria. Na najwyższych szczeblach władzy prowadzone były rozmowy na temat naukowego utwierdzenia związku łemkowstwa z polskością. I chociaż ówczesny odpowiednik PAN - Polska Akademia Umiejętności wydała wyraźne wyjaśnienie o "koniunkturalnym charakterze polskości Łemków".88 Trzeźwe głosy broniące Łemków zdominowane zostały przez wojskowych neofitów. Wtedy właśnie narodziło się wśród nich poczucie autentycznej przynależności do państwa polskiego.89
Ci z Łemków, którzy nie wyjechali na Ukrainę, byli elementem bardziej podatnym na polonizację. Wynikało to z ich niewielkiej liczby i przekonania o ścisłym związku z państwem polskim. Nawet poeta Paweł Stefanowski, zarzucający Polakom negatywny udział w akcji "Wisła" mówi o "zakorzenionej w Łemkach polskiej mentalności".90 Poprzez deportacje w 1947 roku władze polskie upewniły mieszkańców Łemkowszczyzny w przekonaniu o ich łemkowskim pochodzeniu. Zgodnie ze słowami Zbigniewa Siatkowskiego, o tym, kto jest Ukraińcem, decydowała państwowa Służba Bezpieczeństwa.91 Tymczasem, według danych za maj 1946 roku wśród 5000 osób łemkowskiego pochodzenia, blisko 1200 przyznawało się do polskiego pochodzenia, poprzez zmianę obrządku, związki krwi, służbę w Wojsku Polskim, używanie języka polskiego, przekonanie o przynależności do narodu polskiego, 1100 nie mogło jednoznacznie określić swej narodowości. Tylko 1110 nazywało się Ukraińcami, również te osoby nie chciały opuszczać Polski.92 W roku 1947 deportowano wszystkich.
Podczas wysiedleń na Ukrainę władze dopiero później zaczęły zarzucać Ukraińcom zachodniej Łemkowszczyzny współpracę z ukraińskim podziemiem.93 Zarzut ten był praktycznie bezpodstawny. Konieczność wysiedleń argumentowano w dosyć ogólny sposób, słowami typu: "Łemkowie tylko w pierwszej chwili deklarują propolskość" (wojewoda krakowski).94 Łemków traktowano instrumentalnie, z podjęciem działań nie zwlekano nawet do moment przyjazdu przedstawicieli łemkowsko-ruskich organizacji z USA, które miałyby zbadać charakter akcji transferowej.95 Po wyjeździe Amerykanów Łemkowie mieli coraz mniejszą ochotę na opuszczenie Polski. Nacisk ze strony władz nie ulegał zmniejszeniu. Wysiedlenia przeprowadzone zostały w sposób brutalny. Starosta powiatu nowosądeckiego, po upływie czasu mówił, iż wysiedlenie przyniosło państwu polskim wiele szkód.96
Wysiedlono nawet cztery oddalone od cywilizacji wsie w powiecie Nowy Targ - Szlachtowa, Jaworki, Biała Woda, Czarna Woda, gmina Szczawnica.97 Oparto się przy tym na retoryce z czasów wojny, kiedy to lokalne kierownictwo AK określało ludność tej wsi jako podlegającą silnym nacjonalistycznym wpływom.98 Wsie te nie dążyły do przesiedleń, ani nie miały związków z UPA, ponieważ znajdowały się daleko. Świadczą o tym dokumenty podziemia: "Tymi wsiami nikt nie pragnął zawładnąć" - czytamy w oświadczeniu UPA ze stycznia 1947 roku.99 Dla organizatorów wysiedleń antyukraiński charakter represji przyniósł pozytywne rezultaty. Zdaniem działaczy OUN niektórzy Łemkowie wyjeżdżają w obawie przed nakręcaniem się spirali przemocy. Dlatego też nie biorą udziału w antyprzesiedleńczej działalności.100
Odstraszającym przykładem miałyby być dla Łemków aresztowania świadomych mieszkańców wsi, duchownych, którzy sprzeciwiali się wysiedleniom w maju 1945 roku.101 Znaczącym wydarzeniem było również zabójstwo duchownego grecko-katolickiego Oresta Wenhrynowycza w parafii Komańcza, którego zamordowali żołnierze 34 pułku 7 kwietnia 1946 roku. Przed egzekucją jeden z żołnierzy wyniósł z parafii żółto-niebieską flagę (możliwe, że była to prowokacja). Duchownego zmuszono do niesienia jej w miejsce kaźni. Zamordowany został również jego starszy syn Oleś.102 Zbigniew Siatkowski pisze: "Z czasem Polska Ludowa odcięła się od dziedzictwa czasów międzywojennych [...]. Ale kiedy chodziło o ocalenie Łemków, budowniczowie nowego ustroju wybrali dziwnie podobny sposób postępowania [...]. Twardą ręką wykonywali to, czego przed wrześniem nie zdążyli ich poprzednicy".103 Lwowska organizacja "Memoriał" przeprowadziła badania wśród wysiedlonych na Ukrainę Łemków. Tylko 17,1% potwierdziło dobrowolny charakter akcji, 82,9% mówią o przymusowym wysiedleniu.104
Wysiedlenia Łemków odbywały się w trudnych warunkach. Współcześni reprezentanci tej narodowości wspominają, że tylko na stacji Rymanów i pobliskiej stacji Królik ludność koczowała po kilka tygodni. Padały zwierzęta, ludzie umierali.105 W ielu zapadało na choroby, mieli wszy. Łemkowie żartowali, że: "to gadstwo w największej biedzie ich nie opuści".106 W końcu upokorzona ludność została przesiedlona do ZSRR. Uważa się, iż z Łemkowszczyzny w pierwszym etapie jej pustoszenia wyjechało od 70 do 100 000 osób (Jerzy Starzyński)107. Dane te podane są w dużym przybliżeniu, ponieważ nie znamy konkretnych wytycznych dotyczących narodowej przynależności ludzi. Jedno jest pewne. Z tą liczbą tą zgadza się większość. Do ZSRR wyjechało w przybliżeniu 65% polskich Łemków. Ulokowano ich w wielu obwodach Ukrainy. Zdaniem Andrzeja Kwileckiego mieszkańcy okolic Nowego Sącza skierowani zostali do 15 obwodów.108 Można wątpić w taką pomysłowość komunistów, bo wszystkich ukraińskich przesiedleńców z Polski rozmieszczono w 17 obwodach. Kazimierz Pudło, zwracając uwagę na późniejsze migracje Łemków na zachód, pokazuje, iż żyją oni w obwodach Galicji - lwowskim, tarnopolskim i iwano-frankowskim. Pisze również o 75% populacji łemkowskiej w ZSRR.109
Przymusowe wysiedlenia ludności łemkowskiej położyły kres istnieniu Łemkowszczyzny. Według wspomnień pozostałych Łemków "wszystko było ruiną, zgruntowane, domy porozbierane. My tu dwie czy jak rodziny zostały, to kiedy nie ma ludzi, to nie ma życia".110 "Co na mojej Ojczyźnie Łemkowszczyźnie nie zniszczyła wojna, to w 1945 i w 1946 r. dodało wojsko [...]. Komu było potrzebne wygnanie mego narodu?" - pyta jeden z przesiedleńców z Sanockiego Iwan Ferenc.111 Przestał istnieć kraj, jednorodny pod względem etnicznym i specyficzną kulturą narodową. Etniczna grupa Łemków została brutalnie rozbita w rezultacie polityki prowadzonej przez władze komunistyczne. Owa polityka zakładała brak istnienia mniejszości. Dzisiaj prawie nie istnieje poczucie wspólnoty między Łemkami w Polsce, na Ukrainie i na Słowacji, o czym przez cały czas przekonują przywódcy idei politycznego rusinizmu. Jacek Nowak pisze o pojmowaniu wyjazdu Łemków na Ukrainę poprzez dzisiejszych Łemków w Polsce: "Migrację tę nie są dzisiaj przywoływane przez nich zbyt często. Pobyt na Ukrainie prawie zupełnie wykluczył tę grupę [przesiedlonych w latach 1944-1946 - R. K.] z pamięci wspólnoty".112 Przewodniczący stowarzyszenia "Łemkowszczyzna" w Kijowie Mykoła Horbal jest przekonany, że dziś "nie ma możliwości grania "łemkowską kartą""113, pewnie dlatego że nie ma jedności Łemków jako takich, jako narodu.
Łemkowszczyzna północna (w Polsce) pozostała prawie bez ludności łemkowskiej. Stała się do czasów nielicznych powrotów autochtonów w latach 50-60-ch jedynie historyczno-folklorystycznym pojęciem.114 Zdaniem Łemków konsekwencje tych zniszczeń dopiero teraz stają się widoczne. Wspólnota straciła wtedy wszystko, co stanowiło esencję jej etniczności, było podstawą świata symbolicznego. Działacz lwowskiej "Łemkowszczyzny" Iwan Szczerba pisze: "Zniszczona została etnograficzna całość karpackiej gałęzi nacji ukraińskiej, zrujnowano jej kulturę duchową i materialną".115 "W ciągu kilku dziesięcioleci została zagubiona kultura górskiego rolnictwa, pielęgnowana przez wieki", - dodaje urodzona w Mszanie koło Dukli Maria Starczak-Wawryszyn.116 Wraz z akcją "Wisła" zakończył się pewien okres w historii grupy. Świat Łemków do wspomnianych wydarzeń staję się w ich świadomości mitem "złotych czasów". Historia według Łemków została podzielona na okres do i przed wysiedleniem.117

Tendencja do zachowania odrębności Łemków
Po przyjeździe na Ukrainę Łemkowie mimowolnie weszli na drogę ukrainizacji. Mieli również możliwość zachowania tej tożsamości, z którą przyjechali. Mogło to być możliwym z dwóch zasadniczych przyczyn. Po pierwsze, nie zaakceptowała ich miejscowa ludność skazując na izolację. Proces ten przebiegał różnymi torami na wschodzie i zachodzie. Na wschodzie Łemków nie rozumiano, nazywano ich Polakami. "Twój dialekt był niezrozumiały, często musiałeś się go wstydzić", - świadczy Mykoła Horbal, którego rodzice zostali wywiezieni pod Charków.118 Natalia Klasztorna opisując przesiedleńczą grupę Miczurino (telmaniwski rejon, obwód doniecki) będącą jednym z przykładów miejsca, z którego wysiedlono Niemców, i zasiedlono Łemków. Pokazuje, że miejscowi długo nie mogli uświadomić sobie, kim są nowoprzybyli ludzie. Czy są Polakami, Ukraińcami, czy kimś zupełnie innym?119 Najbardziej jednak utrwaliło się określenie "Polacy, bo z Polski". Nawet do dzisiaj pokutuje przekonanie, iż rejonową administracją kieruje Polak - potomek łemkowsko-bojkowskiego małżeństwa.120
Na zachodzie Ukrainy, a przede wszystkim w Galicji, wiedziano, kim są Łemkowie, ale wiedza ta nie przyczyniała się do lepszego ich traktowania. Było wręcz przeciwnie. Jacek Nowak, obserwując stosunki między przesiedleńcami i miejscowymi pisze, że było mu trudno zauważyć negatywny stereotyp Łemka. Oni sami jednak kilkakrotnie zwracali mu uwagę, że Ukraińcy zwracając się do nich "ty, Łemku", czy "ty, Łemczucho" nadawali tym zwrotom negatywne zabarwienie".121 Maria Żyła (urodzona we wsi Jasełka) wspomina te wydarzenia, które najbardziej utkwiły je w pamięci, a mianowicie uczucie poniżenia, którego przesiedleńcy doznawali od miejscowej ludności (rejon skałacki na Tarnopolszczyźnie). "Wyśmiewano nasz język, zwyczaje. Słowo "Łemkowie" wymawiano z odrazą, co sprawiało, że serce ściskało się od boleści, w latach 50-tych za poniżający uważano ślub z przesiedleńcem. Jedynie we własnym gronie przesiedleńcy mogli posługiwać się własnym językiem, śpiewać".122
Po przyjeździe na zachód Łemkowie słyszeli w swoim kierunku: "o Moskale przyjechali", pisze Natalia Klasztorna.123 Gdy protestowali przeciwko takiemu określeniu, to w odpowiedzi słyszeli: "Skoro nie jesteście Moskalami, to po co przyjechaliście na wschód".124 Stereotypy te pozostały częściowo do dziś. Przykładowo: sąsiedzi ze wsi przesiedleńczej Kukilnyky jeszcze na początku lat 90-ch, kiedy tam prowadził swoje badania Jacek Nowak, "uważali wieś za zdominowaną przez dawnych komunistów, którzy niechętnie odnoszą się do spraw religii i niepodległej Ukrainy".125
Drugą przyczyną było to, że sami Łemkowie odczuwali swoją inność i strzegli jej jak świętości przywiezionej z dalekich Beskidów. Ta inność zbliżała Łemków do siebie w okresie tak zwanego drugiego przesiedlenia, kiedy to fale przesiedleńców obciążone tobołkami jechały na Zachód. Dla miejscowych zaskakującym faktem było widoczne dla nich łemkowskie poczucie więzi grupowej: "Ci Łemkowie to się razem trzymają". Przesiedleńcy wzajemnie sobie pomagali, wyjaśnia Jurij Nesteriak, - przecież wszyscy byli jedną wielką łemkowską rodziną.126 Istnieje też inne zdanie na ten temat, które jest rezultatem współczesnych badań socjologicznych. "Może na tle zdezintegrowanej społeczności ukraińskiej wspólna przeszłość Łemków wyróżniała ich, tworzyła z nich wspólnotę, choć oni sami o to nie zabiegali. Tylko w pierwszych latach pobytu na Ukrainie starali się trzymać razem, po kilka rodzin, ale te kontakty z czasem osłabły i obecnie łączyła ich raczej przeszłość i tradycja".127
O konieczności osiedlenia się na nierówninnej Galicji przekonywali Łemków przedstawiciele amerykańskich organizacji łemkowskich, przebywający z wizytą w USRR. Po tym, jak grupy przesiedleńców zamieszkały na Doniecczyźnie i Tarnopolszczyźnie: argumentowali to warunkami klimatycznymi, zbliżonymi do panujących na Łemkowszczyźnie. Drugim argumentem było to, że Łemkowie, jako mistrzowie ciesielscy, w Galicji znaleźliby zastosowanie dla swoich umiejętności. Istniał też trzeci argument. Łemkowie osiedlali się grupami, co sprzyjało ich adaptacji.128 Większość Łemków osiedliła się w obwodzie lwowskim i południowych terenach tarnopolskiego, gdzie tworzyli zwarte gromady. Wołodymyr Szurkało twierdzi, iż w jego rodzinie, żyjącej po wysiedleniu w Pustomytach, wszyscy posługiwali się jedynie łemkowską gwarą.129 Z szerokiego spektrum łemkowskiej kultury do dzisiaj zachowały się w czystej postaci narodowy śpiew i rzeźba. W większości wypadków nabrały one cech lokalnych.130
Natalia Klasztorna z przymrużeniem oka twierdziła, iż Łemkowi niezręcznie czuć się tylko Ukraińcem, on pragnie być też Łemkiem. 77-letni Petro Pawelczak, z którym rozmawiała ona na Doniecczyźnie, pomimo lat spędzonych na obczyźnie, uważał się za Łemka-Ukraińca. Chociaż w pierwszej kolejności za Łemka. Zachowaniu łemkowskiej kultury i jej kontynuacji sprzyjały śluby wśród ludzi z tego samego środowiska. Łemkowscy mężczyźni, uważani byli "za zimnych", ale też wiernych i dobrych.131 Łemkowie wszędzie starali się otaczać elementami własnej kultury. Miejscowych Ukraińców uczyli swych pieśni i już w 1947 roku w repertuarze niektórych chórów Lwowa obecne były nieznane wcześniej przez galicjan pieśni wykonywane gwarą łemkowską. Wspominany Szurkało wywalczył nazwanie jednej z ulic w Pustomytach imieniem rodzinnej wsi Radocyna. Stworzył zespół o tej samej nazwie, dla którego sfinansował kostiumy.
Wołodymyr Szurkało buduje również cerkiew Kosmy i Damiana, za pieniądze pochodzące z działalności gospodarczej - pod takim wezwaniem istniała świątynia w Radocynie.132 Również lwowscy Łemkowie postawili "swoją" cerkiew, zbudowaną w tradycyjnym łemkowskim stylu. Cerkiew świętych Olgi i Włodzimierza uświetnia od września 1992 r. skansen we Lwowie - Szewczenkowski Gaj.133 Została zbudowana na wzór cerkwi ze wsi Kotań w powiecie Jasło z roku 1841.134 Idea lokowania cerkwi łemkowskiej w skansenie nie była, jak się okazuje, nowa. W latach 1970-1980, gdy zakładano Szewczenkowski Gaj, przeprowadzano pertraktacje na poziomie rządowym o przeniesieniu z Polski cerkwi ze wsi Hyrowa w pow. Krosno z 1780 r. 135
Łemkowie, jako pierwsi spośród z przesiedleńców z Polski założyli w 1969 roku kapelę "Łemkowszczyzna", co dało początek całej plejadzie zespołów.136 Istniejące dzięki entuzjazmowi członków towarzystwo "Łemkowszczyzna" dziś może pochwalić się 80-ma zespołami, wśród których poziomem wyróżnia się chór "Beskid" z Iwano-Frankiwska i sekstet "Łemkowie Kijowa" pod kierownictwem Mychajły Macijewskiego. Nawet w Żytomierzu istnieje łemkowski duet "Czerwone i Czarne" występujący niegdyś na Watrze Łemkowskiej w Polsce.137 Co roku w Monastyryskach - "łemkowskiej stolicy Ukrainy" odbywa się festiwal "Dzwony Łemkowszczyzny".138 Jednym z priorytetów jest aktywizacja Łemków mieszkających na wschodzie Ukrainy (w Ługańsku, w połtawskim obwodzie). Towarzystwo wystąpiło do władz miasta Kijowa z propozycją nazwania jednej ze stacji metra "Łemkowska", co miałoby na celu popularyzację wiedzy dotyczącej Łemków. We Lwowie odnosi sukcesy Fundacja Badań nad Łemkowszczyzną, która od 1991 do 2002 roku wydała 28 łemkoznawczych książek.139
Aktywność Łemków na arenie społecznej Ukrainy, ich wyraźna odrębność sprawiły, iż słowa "Łemkowie" używa się często w odniesieniu do wszystkich przesiedleńców z Polski (prócz Wołynia, gdzie występuje przewaga chełmian). "Większość tych, którzy przybyli z Polski, dla rdzennych Ukraińców to Łemkowie, chociażby nawet nimi nie byli. Co jednak dziwniejsze, z tego, co wynika z rozmów moimi respondentami, również Łemkowie nie dawali Ukraińcom powodu do nazywania ich Łemkami".140 Nie mówimy jedynie o błędnych wyobrażeniach społeczeństwa, ale też naukowców. Orest Subtelnyj opisuje "tragiczną dolę ukraińskich Łemków", których "blisko 150 000 bez uprzedzenia wykorzeniono z ziemi przodków i rozsiedlono prawie po całej Polsce".141 O wysiedlonym przez Polaków "cywilnym społeczeństwie" (150 000 Łemków) również wspomina Ihor Iljuszyn.142
Przypadek? Charakterystyczne, że sami Łemkowie nie przejmują się takim postrzeganiem siebie. Sami zapracowują na ten stereotyp. Z "Łemkowskiego kalendarza - 2003" możemy dowiedzieć się, iż "repatriacja dużej części Łemków [482 000] do Związku Radzieckiego zupełnie zmieniła ich ekonomiczne i kulturalno-narodowe życie".143 Jak widzimy nie tylko zmieniła, ale i nauczyła Łemków dobrze radzić sobie z rzeczywistością. Łemko w Galicji Wschodniej stał się synonimem przybysza z Polski, o ile wszyscy przesiedleńcy dla tradycyjnej społeczności wiejskiej byli po prostu "obcymi". Dla nich nie było istotne, czy "obcy" przybył z Jarosławia i czuł się Ukraińcem, czy z Krynicy i był Łemkiem. Nie mówiono o nich jak o Polakach, choć z Polski przybyli. Nazwa Łemko zaistniała powszechnie w rejonie halickim dzięki przybyszom z Łemkowszczyzny w latach czterdziestych, - uważa Jacek Nowak.144
Tak czy inaczej Łemkowie w ciągu sześćdziesięciu lat nie zginęli na Ukrainie. Dziś nawet możemy mówić o ich gwałtownym ożywieniu. "Jesteśmy świadkami odbudowy poczucia regionalnej tożsamości, uważa jeden z działaczy łemkowskich na Ukrainie, - zgodnie ze schematem: dziad był Łemkiem - syn wstydził się, miał problemy z akceptacją, wnukowie zaś są ich pozbawieni, dla nich to swoista romantyka. Na Ukrainie zadziałała zasada trzeciego pokolenia, pokolenia, które szuka "legendy o utraconym raju"".145 Małgorzata Misiak stwierdza, iż grupowe osiedlanie Łemków sprzyjało ich niezależności i daje nadzieje na dalszy rozwój łemkowstwa na Ukrainie. "Dzisiaj nie można już mówić o kulturze łemkowskiej jako nadającej się do skansenu - teraz na potomkach Łemków leży odpowiedzialność za przechowanie jej dla następnych pokoleń".146 O Łemkach nie można jednak mówić jako o narodzie. Kazimierz Pudło twierdzi, że nie istnieją i nie zaistniały wcześniej naukowe dowody na potwierdzenie tej tezy.147
"Dziś nikt nie ma wątpliwości co do tego, że jesteśmy Ukraińcami, choć wielu spośród naszych rodziców tego nie widziało",148 - uważa Mykoła Horbal z Kijowa. Łemkowie na Ukrainie są odrębną, ale przy tym integralną częścią kultury ukraińskiej. Właśnie w tej odrębności leży siła grupy, dlatego zadaniem społeczeństwa jest otwartość i tolerancja wobec takiej postawy i w żadnym wypadku nie należy przeszkadzać im w byciu sobą.

Łemkowie jako Ukraińcy
Po przyjeździe do USRR Łemkowie ujęci byli w dokumentach radzieckich jako element "w niewielkim stopniu podatny na wpływy nacjonalizmu, stanowiący właściwą podporę w walce miejscowych organizacji z resztkami faszystowsko-ukraińskiego nacjonalizmu w zachodnich obwodach".149 O prawdziwości opinii tego typu nie możemy się przekonać nawet dzisiaj. Chociaż Łemkowie na Ukrainie są obecnie po stronie sił patriotycznych, według uznania dzisiejszych działaczy łemkowskich, "był to jednak długi proces, proces dochodzenia do takiej, a nie innej świadomości".150 Z czasów przesiedleń pozostało jedynie galicyjskie przysłowie "nie rób Łemka Ukraińcem, bo pozostanie on Łemkiem".151 W celu pokonania tego stereotypu Łemkowie podjęli wiele wysiłków, nie odwracając się oczywiście od swojego łemkowstwa.
W Miczurinie wszyscy żyjący tam przesiedleńcy - chełmianie, Łemkowie, Bojkowie, zapewniali o tym, iż między nimi nie było różnic i podziałów.152 Istniejący stan rzeczy można wytłumaczyć faktem postrzegania ich przez autochtonów jako wspólną grupę, wewnątrz której można było poczuć się sobą. Każdy przesiedleniec mówił do drugiego, pochodzącego spoza etnicznej grupy we własnej gwarze. W Galicji Wschodniej natomiast ukraińskość otaczających miejscowych była wyższą od przywiezionej z Polski. Dlatego okazała się dominującą nad tym regionalnym poczuciem etnicznej ukraińskości. Obecnie przesiedleńcy mówią o pojmowaniu swego poczucia narodowości poprzez "galicyjskie usta". Jacek Nowak po rozmowie z Łemkami z Kukilnyk podkreślał to, iż oni nie rozumieli pytań o różnice między nimi i Ukraińcami, bo uważali siebie za Ukraińców lub Rusinów, którzy kiedyś zamieszkiwali Łemkowszczyzne. Przytacza argumenty, które były używane: właściwie to nazywano ich Rusinami, a dopiero na Ukrainie zwracano się do nich - Łemkowie. Ich tożsamość etniczna od początku związana była z Ukrainą; przecież w Polsce traktowani byli jako część narodu ukraińskiego.153
Łemkowie wyżej zorganizowali bardziej pielęgnowali swą ukraińskość, lecz w formacie łemkowskim. Znany ukraiński dysydent Mykoła Horbal, urodzony pod Gorlicami w swej autobiograficznej książce "Jeden z sześćdziesięciu", między wspomnieniami o działalności antytotalitarnej lat sześćdziesiątych, jej współczesnych realiach, zapoznaje czytelnika ze swoją Łemkowszczyzną. Opowiada o tym, w jaki sposób wyleczono Łemków w ZSRR z "choroby" moskalofilstwa.154 Inny Łemko, urodzony na Ukrainie Wołodymyr Szurkało, był inicjatorem stworzenia w Pustomytach symbolicznej kopca "Bojownikom za wolność Ukrainy".155
Znani na Lwowszczyźnie rzeźbiarze łemkowskiego pochodzenia oprócz prac ukazujących wygnanie i rodzimą kulturę, dołączyli do ogólnoukraińskich projektów. Wasyl Odrechiwskyj był jednym ze współautorów pomnika Iwana Franka we Lwowie.156 Bracia Suchorscy, synowie znanego łemkowskiego rzeźbiarza Andrija Suchorskiego, są autorami lwowskiego pomnika Tarasu Szewczence.157 Wyraźne jest pragnienie Łemków, odnalezienia sobie miejsca w historii ukraińskiej kultury, i zaakcentowania tego w środowisku ukraińskim. Dzisiaj mówi się wśród "ukraińskich" Łemków o tym, że to właśnie Łemkowie posługują się archaicznym językiem ukraińskim (protoruskim), który udało się im zachować w zamkniętym środowisku gór Beskidu.158 Łemkowie podkreślają, iż mogą stać się posłańcami Ukrainy na Zachodzie poprzez rozgałęziony system organizacji i liczną diasporę.159 Często przypomina się przeciętnym Ukraińcom, że łemkowskiego pochodzenia byli artysta Andy Warhol, poeta Bohdan-Igor Antonycz, siostry-śpiewaczki Bajko i inni zasłużeni dla światowej i ukraińskiej kultury ludzie.160
Nawet w organizacji Ukraińców z Polski na Ukrainie Łemkowie nierzadko przewodzą. Takie dążenia Natalia Klasztorna określiła jako "Hurra-patriotyzm". Za przykład niechaj posłuży przywieziona do Polski (Mokre, powiat Sanok) przez teatr "Rampa" z Trębowli wystawa "Ziemia rozpięta na krzyżu historii", dotycząca Łemkowszczyzny. Jej scenariusz zawierał między innymi słowa, cytowane za "Głosem Ukrainy": "Za pozwoleniem Moskwy i pomocą Warszawy poprowadzono moją Łemkowszczyznę na rozstrzelanie"161, albo "Czym zawiniła Łemkowszczyzna? Czym zawinili ludzie, że droga ich wiodła w nieznane".162 Dzisiaj wiadomo, że wschodni kierunek przesiedleń Łemków bezpośrednio wpływał na ich pozytywny stosunek do ukraińskości, do samookreślenia się.163 Większość Łemków na Ukrainie ma ugruntowaną samoświadomość ukraińską, dla nich Łemkowszczyzna jest ojczyzną przodków. Określają się podobnie jak Łemkowie ze Związku Ukraińców w Polsce - Ukraińcy z Łemkowszczyzny. W wypowiedzi Łemkini z Kukilnyk obserwujemy nawiązywanie do łemkowstwa jako regionalnej (etnograficznej) tożsamości: "Łemkami nas nazywają za to że my z Łemkowszczyzny. Tu też innych nazywają Rawiakami, Hucułami..."164 Natomiast część Łemków w Polsce skłania się w kierunku rusińko-łemkowskim, czyli odseparowuje się od Ukraińców. Według Małgorzaty Misiak, zarówno Łemkowie na Ukrainie, jak i Łemkowie w Polsce ciągle żyją w diasporze, czują się sobą, jedynie pośród różnych kierunków rozwoju, pod dominacją polskiej i ukraińskiej kultury.165 Kazimierz Pudło proponuje zbadanie do tego "słowackiego rozwoju sytuacji".166
U Jacka Nowaka znajdujemy odpowiedź porównania do warunków polskich: "wewnętrzne rozbicie Rusinów [słowackich] i Łemków w Polsce znacznie utrudnia im znalezienie swojego miejsca w każdym z państw, gdzie przyszło im, często wbrew swojej woli, zamieszkiwać".167 Moim zdaniem nie należy zapominać o zasadniczych różnicach położenia Łemków w trzech państwach. Na Słowacji żyją oni na ojczystych ziemiach, w zachodniej Polsce na wygnaniu. Na Ukrainie - pośród własnego narodu, ale na obcej ziemi. Dlatego też pojęcie "diaspory" należy rozpatrywać z różnych punktów widzenia - autochtoniczności ziem, bliskości kultury, patriotyzmu państwowego. Tak czy inaczej we wszystkich trzech krajach znajdujemy ludzi określających się jako Rusini czy Łemkowie. Grupa ta pokazuje, że jest przekonana o swoim pragnieniu istnienia, a nie śmierci. Pragnieniem tym zwyciężyła bieg historii.

Kontakt z autorem: romisz_k@yahoo.de


Bibliografia:
1 Łemkowie w historii i kulturze Karpat pod red. Jerzego Czajkowskiego. Cześć I. Wyd. 2, Sanok 1995, s. 397.

2 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 44.

3 Ibidem, s. 110.

4 Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków, w: Materiały szkoleniowe, pod red. P. Lubońskiego. Warszawa, Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich, 1984, s. 36. 

5 Helena Duć-Fajfer, Łemkowszczyzna - charakterystyka terytorialna, etnograficzna, etniczna, kulturowa i religijna (zarys historyczny),  Lille 2001, s. 9.

6 ЦДАГОУ, Ф. 1, oп. 23, cпр. 1461, aрк. 3.

7 Ежи Ястшембовский, Лемковские горы несчастий, или русинские горы святые, горы проклятые, "Новая Польша", 2002, №5, c. 43.

8 Ванат Іван, Матеріали до історії Української Народної Ради Пряшівщини (1945-1952), Пряшів 2001, c. 34.

9 Helena Duć-Fajfer, op. cit., s. 13.

10 Голик Богдан, Лемковщина, которой нет, "Русин", Кишинёв, "Общественная организация "Русь"", 2005, №1 (1), c. 151.

11 Łemkowskie losy. Rozmowa z Mykołą Horbałem, w: Wiele twarzy Ukrainy. Rozmowy Izy Chruślińskiej i Piotra Tymy. Lublin, Wyd. UMSC, 2005, s. 230.

12 Małgorzata Misiak, Łemkowszczyzna - charakterystyka terytorialna, etnograficzna, etniczna..., s. 10.

13 Голик Богдан, Лемковщина, которой нет, "Русин", Кишинёв, "Общественная организация "Русь"", 2005, №1 (1), c. 152.

14 Część z nich powróciła w swoje rodzinne strony po napadzie Hitlera na ZSRR. Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków..., s. 65.

15 Łemkowie, Słowacy i Żydzi w Małopolsce w latach 1944-1947, Kraków 1997, s. 163.

16 Jednym z celów działalności wojskowej było uwalnianie jeńców radzieckich. Łemkowie tworzyli tkże lewackie oddziały partyzanckie. Andrzej Kwilecki, op. cit., s. 62-63.

17 Łemkowie w historii i kulturze Karpat, pod red. Jerzego Czajkowskiego. Cześć I. Wyd. 2, Sanok 1995, s. 405.

18 Наталія Кляшторна,Лемколенд, "Україна молода", 2001, 6 вересня, . 11.

19 Andrzej Kwilecki, op. cit., s. 61.

20 Jarosław Zwoliński, Rapsodia dla Łemków, Koszalin 1994, s. 7.

21 Łemkowie, Słowacy i Żydzi w Małopolsce w latach 1944-1947, Kraków 1997, s. 130.

22 Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków..., s. 56.

23 Mikołaj Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich. T. III, Warszawa 1994, s. 359.

24 ЦДАГОУ, Ф. 1, oп. 23, cпр. 1471, aрк. 23.

25 Źródła problemu na Łemkowszczyźnie, w: Problemy Ukraińców w Polsce po wysiedleńczej akcji "Wisła" 1947 roku, pod red. Włodzimierza Mokrego, Kraków 1997, s. 346-347.

26 Ibidem, s. 334.

27 Zbigniew Siatkowski, Ile szansy ma życzliwość ludzka? "Загорода", 1996, №1-2, s. 29-30.

28 W dokumencie Dionisij Rojkowicz. Doktor medycyny (1910-1974). Patrz: Ванат Іван, Матеріали до історії Української Народної Ради Пряшівщини (1945-1952), Пряшів 2001, c. 31.

29 Ibidem, c. 33.

30 Ежи Ястшембовский, Лемковские горы несчастий..., s. 44.

31 Łemkowie w historii i kulturze Karpat, pod red. Jerzego Czajkowskiego. Cześć I. Wyd. 2, Sanok 1995, s. 405.

32 Elementarz wydawał wspomniany przeze mnie wcześniej komitet. Teksty były pisane łacńskim pismem. Według relacji ówczesnych Ukraińców sprzyjało to poszerzaniu analfabetyzmu i kulturowemu opóźnieniu. Patrz: Problemy Ukraińców w Polsce po wysiedleńczej akcji "Wisła" 1947 roku..., s. 342.

33 Наталія Кляшторна Лемколенд, "Україна молода", 2001, 6 вересня, . 11.

34 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 64.

35 Problemy Ukraińców w Polsce po wysiedleńczej akcji "Wisła" 1947 roku..., s. 338.

36 Ibidem, c. 33.

37 Ежи Ястшембовский, Лемковские горы несчастий..., s. 44.

38 Helena Duć-Fajfer, Łemkowszczyzna - charakterystyka terytorialna, etnograficzna, etniczna..., s. 12.

39 Ванат Іван, Матеріали до історії Української Народної Ради Пряшівщини (1945-1952), Пряшів 2001, c. 3.

40 Ibidem, c. 33-34.

41 Ежи Ястшембовский, Лемковские горы несчастий..., c. 42. 

42 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 122-123.

43 ЦДАГОУ, Ф. 1, oп. 23, cпр. 1461, aрк. 363.

44 Grzegorz Motyka, Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie 1943-1948, Warszawa 1999, s. 297.

45 ОУН-УПА на терені Польщі, під ред. Юрія Шаповала, Київ 2000, c. 55.

46 Ibidem, c. 58.

47 Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków..., s. 77.

48 Ежи Ястшембовский, Лемковские горы несчастий..., s. 43.

49 Михайло Крупа, Моє рідне лемківське село Репедь (букет спогадів). Додаток до "Лемківського календаря - 2003", Львів 2002, c. 25.

50 Walczyli w niej nie tylko Łemkowie. Uważa się, że dzięki jej działalności "Ren" kontrolował wschodnią Łemkowszczyznę.

51 Наталія Кляшторна, Лемколенд, "Україна молода", 2001, 6 вересня, . 11.

52 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 63.

53 Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków..., s. 70.

54 Наталя Кляшторна, Недоспівана пісня з Тихані,"Наше слово",2002, 5 березня, c. 5.

55 Микола Мушинка, Лемко на фоні Радоцини, Пряшів, "Карпати", 2001, c. 21.

56 Andrzej Kwilecki, op. cit., s. 69.

57 Ежи Ястшембовский, Лемковские горы несчастий..., c. 43.

58 Наталія Кляшторна, Лемколенд, "Україна молода", 2001, 6 вересня, c. 11.

59 Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków..., s. 69

60 Łemkowie w historii i kulturze Karpat, pod red. Jerzego Czajkowskiego. Cześć I. Wyd. 2, Sanok 1995, s. 403.

61 Наталка Кляшторна, Без провини винні, "Політика і культура", 2001, №26, c. 39.

62 ЦДАГОУ, Ф. 1, oп. 23, cпр. 1471, aрк. 54.

63 Andrzej Kwilecki, op. cit., s. 69.

64 Наталка Кляшторна, op. cit., c. 40.

65 Микола Мушинка, Лемко на фоні Радоцини, Пряшів, "Карпати", 2001, c. 26.

66 Mikołaj Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich. T. III, Warszawa 1994, 351.

67 Grzegorz Motyka, Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie 1943-1948, Warszawa 1999, s. 301

68 Ibidem, s. 302.

69 Депортації. Західні землі України кінця 30-тих - поч. 50-тих. Док.-ти, мат.-ли, спогади. У 3-х тт., під ред. Ю.Сливки, Львів, Ін-т Українознавства НАН України. Т. 2, 1998, c. 10.

70 "Samooboronni Kuszczowi Widdily", - Podstawowe Odziały Samoobrony.

71 Grzegorz Motyka, Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie 1943-1948, Warszawa 1999, s. 109-110.

72 Наталія Кляшторна, Лемколенд, "Україна молода", 2001, 6 вересня, c. 11.

73 Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków..., s. 72.

74 Депортації..., Т. 2, c. 97.

75 Депортації. Західні землі України кінця 30-тих - поч. 50-тих. Док.-ти, мат.-ли, спогади. У 3-х тт., під ред. Ю.Сливки, Львів, Ін-т Українознавства НАН України. Т. 1, 1996, c. 609.

76 ЦДАГОУ, Ф. 1, oп. 23, cпр. 1461, aрк. 23.

77 Polska i Ukraina w latach trzydziestych-czterdziestych XX wieku. Nieznane dokumenty z archiwów służb specjalnych. Tom 2. Przesiedlenia Polaków i Ukraińców. 1944-1946, Warszawa-Kijów 2000, s. 21, 45-46, 48.

78 Grzegorz Motyka, Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie 1943-1948, Warszawa 1999, s. 297.

79 Repatriacja czy deportacja. Przesiedlenie Ukraińców z Polski do USSR. 1994-1946, pod. red. Eugieniusza Misiły. T.II. Dok. 1946., Warszawa, "Archiwum Ukraińskie", 1999, s. 58.

80 Ibidem, s. 46-48.

81 Ежи Ястшембовский, Лемковские горы несчастий, c. 46.

82 Mikołaj Siwicki, Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich. T. III, Warszawa 1994, s. 367.

83 Депортації..., Т. 1, c. 617.

84 Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków..., s. 53.

85 Przesiedlenia Polaków i Ukraińców..., s. 694.

86 Andrzej Kwilecki, op. cit., s. 74.

87 Марія Старчак-Вавришин, Село Мшана на Лемківщині. Історичний нарис, Львів 2000, c. 36.

88 Repatriacja czy deportacja..., T. II, s. 103.

89 Dziś określane jest to jako nacja polityczna. Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków..., s. 53.

90 Łemkowie w historii i kulturze Karpat, pod red. Jerzego Czajkowskiego. Cześć I. Wyd. 2, Sanok 1995, s. 397.

91 Zbigniew Siatkowski, Ile szansy ma życzliwość ludzka? "Загорода", 1996, №1-2, s. 26.

92 Andrzej Kwilecki, op. cit., s. 75.

93 Łemkowie, Słowacy i Żydzi w Małopolsce w latach 1944-1947, Kraków 1997, s. 130.

94 Ibidem, s. 131.

95 Wołodymyr Serhijczuk, Problemy przesiedlenia Ukraińców z Polski i Polaków z Ukrainy w latach 1944-1946 w: Polska-Ukraina: trudne pytania, T. 8. Warszawa, "Karta", 2001, s. 88.

96 Łemkowie, Słowacy i Żydzi w Małopolsce w latach 1944-1947, Kraków 1997, s. 132.

97 Repatriacja czy deportacja..., T. II, s. 152.

98 Grzegorz Mazur, Problemy przesiedlenia Polaków z Ukrainy i Ukraińców z Polski w latach 1945-1946 w: Polska-Ukraina: trudne pytania. T. 8. Warszawa, "Karta", 2001s. 51.

99 Mikołaj Siwicki. Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich..., T. III, s. 366.

100 Repatriacja czy deportacja...., T. II, s. 276.

101 О. Турчак,Німецько-фашистська окупація Польщі та колишньої Чехословаччини. УПА. Депортація лемків, w:  Лемківщина. Т. 1, Львів 1999, c. 114.

102 Repatriacja czy deportacja..., T. II, s. 164-167.

103 Zbigniew Siatkowski, Ile szansy ma życzliwość ludzka? "Загорода", 1996, №1-2, s. 31.

104 Галина Щерба, Півстоліття скорботи... (виселення українців з Лемківщини в 1944-1947рр.) в: Лемківський календар - 1995, Львів, "Край", 1994, c. 53.

105 Ежи Ястшембовский, Лемковские горы несчастий..., c. 42.

106 Олександр Маслей, Ждиня - ждийня, "Наше слово, 2002, № 19, c. 5.

107 Ежи Стажинский, О лемках и Лемковщине, "Новая Польша", 2002, №5, c. 47.

108 Andrzej Kwilecki, Fragmenty najnowszej historii Łemków..., s. 76.

109 Łemkowie w historii i kulturze Karpat, pod red. Jerzego Czajkowskiego. Cześć I. Wyd. 2, Sanok 1995, s. 357.

110 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 79.

111 Cytat za: Галина Щерба, Півстоліття скорботи... (виселення українців з Лемківщини в 1944-1947 рр.) в: Лемківський календар - 1995, Львів, "Край", 1994, c. 54.

112 Jacek Nowak, op. cit., s. 75.

113 Łemkowskie losy..., s. 234.

114 Łemkowie, Słowacy i Żydzi w Małopolsce w latach 1944-1947, Kraków 1997, s. 162.

115 Cytat za: Марія Старчак-Вавришин, Село Мшана на Лемківщині. Історичний нарис, Львів 2000, c. 3.

116 Ibidem, c. 12-13.

117 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 74-76.

118 Łemkowskie losy..., s. 231.

119 Наталка Кляшторна, Без провини винні,"Політика і культура", 2001, №26, c. 39.

120 Наталя Кляшторна, Недоспівана пісня з Тихані,"Наше слово",2002, 5 березня, c. 4.

121 Jacek Nowak, op. cit., s. 220.

122 Депортації. Західні землі України кінця 30-тих - поч. 50-тих. Док.-ти, мат.-ли, спогади. У 3-х тт., під ред. Ю.Сливки, Львів, Ін-т Українознавства НАН України. Т. 3. Cпогади, 2003, c. 391.

123 Наталя Кляшторна, Недоспівана пісня з Тихані,"Наше слово",2002, 5 березня, c. 4.

124 Ibidem, c. 4.

125 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 216.

126 Юрій Нестеряк, Відлуння старого дзвону, "Голос України", 1991, №41, 1 березня, c. 15.

127 Jacek Nowak, op. cit., s. 221.

128 Депортації..., Т. 2, c. 134.

129 Микола Мушинка, Лемко на фоні Радоцини, Пряшів, "Карпати", 2001, c. 31.

130 Особливості розвитку духовної культури лемків в Україні (Друга половина ХХ століття), w: "Лемківський календар - 2003", Львів 2003, с. 152

131 Наталя Кляшторна, Недоспівана пісня з Тихані, "Наше слово", 2002, 5 березня, c. 4.

132 Микола Мушинка, Лемко на фоні Радоцини..., c. 5.

133 Лемківський календар - 1995, Львів, "Край", 1994, c. 38.

134 Patrz: Лемківський календар - 2000, Львів, "Каменяр", 1999, с. 152.

135 Михайло Костик, Історична спадщина наших предків, в: Лемківський календар - 2000, Львів 1999, c. 5.

136 Особливості розвитку духовної культури лемків в Україні..., c. 152.

137 Сергій Бовкун, "Найзахідніші" українці... з Житомира, "День",2004, 3 квітня, c. 16.

138 Михайло Мигаль, Дзвони Лемківщини. Чи дослухається до них влада України та Польщі?  "Дзеркало тижня", 2002, №20, 25 травня, c. 5.

139 Особливості розвитку духовної культури лемків в Україні..., c. 158.

140 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 220.

141 Наталія Кляшторна, Лемколенд, "Україна молода", 2001, 6 вересня, c. 11.

142 І. І. Ільюшин, ОУН-УПА і українське питання в роки Другої світової війни (в світлі польських документів), Київ 2000, c. 7.

143 Особливості розвитку духовної культури лемків в Україні..., c. 151.

144 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 220.

145 Łemkowskie losy..., s. 235.

146 Helena Duć-Fajfer, Łemkowszczyzna - charakterystyka terytorialna, etnograficzna, etniczna..., s. 22.

147 Łemkowie w historii i kulturze Karpat, pod red. Jerzego Czajkowskiego. Cześć I. Wyd. 2, Sanok 1995, s. 377.

148 Łemkowskie losy..., s. 234.

149 Депортації..., Т. 2, c. 135.

150 Łemkowskie losy..., s. 234-235.

151 Наталія Кляшторна, Лемколенд, "Україна молода", 2001, 6 вересня, c. 11.

152 Наталка Кляшторна, Без провини винні, "Політика і культура",2001. №26, .40.

153 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 223.

154 Петро, Тима, Одна лемківська доля (про нашого лемка з Києва), "Наше слово", 2002,  №7, 17 лютого, c. 4.

155 Микола Мушинка, Лемко на фоні Радоцини, Пряшів, "Карпати", 2001, c. 33.

156 Особливості розвитку духовної культури лемків в Україні..., c. 154.

157 Patrz: Лемківський календар - 1995, Львів, "Край", 1994, c. 109.

158 Мирослав Левицький, Київський Конгрес українських лемківських організацій, "Наше слово", 2002, №22, 2 червня, c. 4.

159 Михайло Мигаль, Дзвони Лемківщини. Чи дослухається до них влада України та Польщі?  "Дзеркало тижня", 2002, №20, 25 травня, c. 5.

160 Czasami pragnienie zaliczyć do Łemków największą ilość Ukraińców przerasta zasady prawdy historycznej. Np., odniesienia do Łemków Wołodymyra Kubijowycza [Лемківський календар - 2000, Львів, "Каменяр", 1999, c. 33], który choć jest urodzony na Łemkowszczyźnie, w Nowej Wsi na Sądecczyźnie, pochodził z rodziny tarnopolskich emigrantów. Podobnie urodzony w Uluczu autor hymnu ukraińskiego Mychajło Werbyckyj nie jest Łemkiem, jak głoszono [Ibidem, c. 119], o ile Ulucz nie leży w granicach łemkowskich. Patrz np., Zestawienie 6. Powierzchnia wsi na Łemkowszczyźnie w 1931 r. (wg Skorowidza gmin Rzeczpospolitej Polskiej), w: Jerzy Czajkowski,  Studia nad Łemkowszczyzną, Sanok 1999, s. 164-166.

161 Богдан Гук, Драма депортації на сцені в Мокрому, "Наше слово", 2005, №5, 30 січня, c. 4.

162 Ibidem, c. 4.

163 Ежи Стажинский, О лемках и Лемковщине, "Новая Польша", 2002, №5, c.48.

164 Jacek Nowak, Zaginiony świat. Nazywają ich Łemkami, Kraków 1994, s. 223.

165 Helena Duć-Fajfer, Łemkowszczyzna - charakterystyka terytorialna, etnograficzna, etniczna..., s. 21.

166 Łemkowie w historii i kulturze Karpat, pod red. Jerzego Czajkowskiego. Cześć I. Wyd. 2, Sanok 1995, s. 357.

167 Jacek Nowak, op. cit., s. 236.


beskid-niski.pl na Facebooku


 
14278

Komentarze: (8)Dodaj komentarz | Forum

Imię i nazwisko:
E-mail:
Tekst:
Suma liczb 9 i 0: (Anty-spam)
    ;

Dhiguinho (earcher@notatlanta.org) - 2012-08-24 02:43:55
Tobie się może nie chce dzwigać Marto, acoezlwikk mnie zawsze zastanawiająte metalowe cześci wystajace z plecaka Artura można by się domyślać, że to z zamiłowania do polowań majacych na celu stałe dostarczanie niezbędnych witamin i minerałf3w w spożywanych produktach, acoezlwikk wiadomo, że urocze kozice w japonkach na szlaku mniej czujne i żwawe, a po tuszy widać, że niczego im nie brakuje i cukrf3w złożonych rf3wnież w nich dostatek, a i po gęstwinach leśnych długo uganiać się nie trzeba tak więc myślę, że piękny duet tworzycie zarf3wno z zamiłowań do perfuzji jak i podrobf3w, nic się nie zmarnuje
 
Anatolij Febrio - 2009-10-12 02:52:26
Zawsze się znajdzie taka gnida jak Pani Zdzierska. To typowe dla tego zatęchłego polskiego pseudonaukowego szamba. Będzie wytykała doktorantowi literówki a nie zwróci uwagi na wartość pracy. Takie głupie, wredne, zawistne i mściwe babsko
 
Łemkofil - 2006-03-24 14:24:04
Pytam jak echo pana Szlachtycza: czy zadziorna pani Zadzierska nauczy się być człowiekiem?
 
Zbigniew Siatkowski (zbsiatkowski@op.pl) - 2006-03-24 12:28:03
Postanowiłem podyskutować - po części też polemicznie - z tym, co napisał Pan Roman Kabaczij. I zrobię to zapewne w najbliższym czasie. Jednak uznałem za konieczne ustosunkować się wpierw do komentarzy, które znalazłem pod łemkoznawczym tekstem. O ile Pan Wasyl Szlachtycz swoją opinię przedstawia z perspektywy jednoznacznie łemkowskiej, o ile szanuje badawczy wysiłek i godność osobistą swego ukraińskiego dyskutanta - o tyle Pan Stanisław Multowski oraz Pani Ewa Zadzierska zechcieli wystąpić publicznie w imieniu polskości (zwłaszcza polszczyzny!), i na tej platformie, może zbyt samozwańczo zajmowanej, wyraźnie rozminęli się zarówno z trafnością osądzania, jak i z elementarną gościnnością Polaków, należną przedstawicielowi sąsiedzkiego, zaprzyjaźnionego narodu. Wygląda na to, że mamy do czynienia z wielowiekową, sto razy Polsce wstyd przynoszącą, postawą ksenofobicznej, samozadufanej wyższości. Czapką z czaplim piórem kłania się tu Zagłoba: "Puszczaj, chamie!". Za takie wyższościowanie Ukraińcy nienawidzili swych nieproszonych władców Polaków nie mniej niż za morderstwa i zdzierstwa. Pan Multowski - śmiem się domyślać - ma coś wspólnego ze Śląskiem, skoro zaleca ukraińskiemu badaczowi, aby smażył akurat krupnioki, milczy zaś choćby o blinach czy przepysznych Gogolowskich tłustych pierogach ze śmietaną. Jest niesprawiedliwy. Czy nic go starsze i nowe dzieje Śląska nie nauczyły? Boję się, że nie wziął pod uwagę, jak trudno jest skomplikowane kwestie wyrażać w języku obcym i że on sam, pisząc na przykład po ukraińsku, narażony byłby chyba setnie na zasadzki i chropowatości niemacierzystej mowy. W najznakomitszych uniwersytetach świata - nawet na wydziałach filologicznych - panuje spora tolerancja wobec luk sprawności językowej uczonych przychodniów z zagranicy. Wszak w Harvardzie o samym Romanie Jakobsonie mawiano, i to bez kąśliwości: "He speaks Russian in fifteen languages". Inna rzecz, że ja też bym się spodziewał, iż Pan Kabaczij spotka się z większą i serdeczniejszą pomocą lingwistyczno-poprawnościową w uniwersyteckich środowiskach proukraińskiego przecież Lublina. Wszelako i tak nic nie upoważnia Pana Multowskiego, ażeby prawem być może zaledwie kaduka dyskwalifikował poziom naukowej rozprawy. Po licznych pseudożartach pseudoeuropejskich o polskim hydrauliku zapragnął Pan - jak mała mysz, co chce tyż - wykreować postać hydraulika z Chersonia? Doprawdy nie uchodzi, Rodaku Szanowny. Żal powiedzieć, ale i Pani Ewa Zadzierska (której adres elektroniczny okazuje się bodaj błędny lub zmyślony; usiłowałem się z Nią skontaktować - bezskutecznie) jest chyba tej samej kłótliwej krwi co jej sąsiad w internecie. Nie wiem, czy to krawcowa naprawdę, czy dla mało wybrednego humoru przybrała się w dowcip o babie u lekarza (" - Co pani jest? - Krawcowa."). Lecz jeśli szewcowi starożytnemu nie pozwolono, aby osądzał to, co inny człowiek ma powyżej obuwia, to i Pani mogłaby sobie darować niewczesne uwagi na temat magisterium naszego zagranicznego gościa. Kto chce być bojownikiem o krystaliczną wartość tytułów czy stopni akademickich, znajdzie dla siebie dość okazji, przypatrując się tylu szalbierczym magisteriom, doktoratom, profesurom w naszej własnej nadwiślańskiej Ojczyźnie. Paweł Stefanowski napisał kiedyś, że idzie ku polskim dębom - on, Rusin - z pojednawczą gałązką Drzymały. Niech Pani zaufa poecie i chociaż trochę naśladuje go. 22 marca 2006
 
Wasyl Szlachtycz (wasylszl@op.pl) - 2006-03-23 17:33:28
Drogi panie Stanisławie.Jeżeli pan zapoznał się z wstępem do tego artykułu, to chyba zauważył pan, że jego autorem jest Ukrainiec (z Południowej Ukrainy),a nie Polak. Artykuł był wygłaszany w języku ukraińskim. W związku z powyższym należy się spodziewać, że był on napisany w języku ukraińskim. Jeżeli błędy popełnił tłumacz, czy godzi się obrażać autora tej pracy? Czy wogóle godzi się kogokolwiek obrażać? Pani Ewo. Jeżeli autor tego artykułu pochodzi z Chersonu, to pracy magisterskiej po polsku pisać nie musiał. Pisał ją albo po ukraińsku bądź też po rosyjsku.Bardzo proszę nauczmy się być ludźmi. Starajmy się zrozumieć innych, a nie odrazu ich obrażać. Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz życzę zrozumienia dla innych.
 
Ewa Zadzierska (ewzadz@0p.pl) - 2006-03-21 16:16:40
Coś tu nie gra. "Na skutek" owszem po polsku ale "na wskutek", to po jakiemu? (obraza boska taki doktorant). Jak w tytule jest błąd wytłuszczony to czego się spodziewać dalej. Ja jestem krawcowa a i tak widze bez filologicznej nauki. Może ktos zrobi wykaz co należy w tym tekście panu doktorantowi poprawić z życzliwością a niech ma jak chce byc uczonym, dopomóżcie mu Rekaktorzy!Panie doktorancie a kto to panu magisterium dał i za co?
 
Stanisław Multowski (supermulti@op.pl) - 2006-03-21 15:56:47
Nauczcie tego pseudoautora pisać po polsku, albo mu błędy przed wydrukowaniem poprawcie. To jest doktorant? a może hydraulik to bardziej prawdopodobne, bo poziom tekstu żenujący. Krupnioki smażyc a nie brać się do pisania.
 
Wasyl Szlachtycz (wasylszl@op.pl) - 2006-03-13 11:38:58
Dziękuję bardzo autorowi tej pracy za naprowadzenie czytelnika na "sprawę łemkowską".Nie spotkałem się w niej z tendencyjnym punktem widzenia autora. Aby stała się bardziej zrozumiałą dla polskiego czytelnika należało ją rozpocząć od " I Rzeczypospolitej", gdzie duża część dzisiejszej Łemkowszczyzny to część Województwa Ruskiego, o czym zapominano w " II Rzeczypospolitej", w "PRL" i dzisiaj.
 

e-mail: bartek@beskid-niski.pl
Copyright © 2003 - 2013 Wadas & Górski & Wójcik
Wsparcie graficzne: e-production.pl
Współpraca: fajnewczasy.pl, noclego.pl
Ogląda nas 36 osób
Logowanie