|
|
 |
| |
O łemkowskich pisankach
"Pisanki, pisanki, jajka malowane,
nie ma Wielkanocy bez barwnych pisanek.
Pisanki, pisanki, jajka kolorowe,
na nich malowane bajki pisankowe..."

Stara legenda mówi, że zwyczaj malowania jaj wprowadziła Maria Magdalena. Gdy płaczącej na grobie ukazał się anioł z nowiną, że Chrystus zmartwychwstał, pobiegła do domu. Tam zobaczyła, że wszystkie jajka zabarwiły się na czerwono. Wzięła je więc i rozdawała apostołom i znajomym na znak radości.
Wśród legend mówiących o pradawnym początku pisanek jest też kilka łemkowskich: gdy Chrystusa przybijano do krzyża z ran pociekła krew, ścinając się w czerwone jajeczka (kraszanki). Stojąca pod krzyżem Matka Boska oblewała je łzami zmieniając w pisanki. Marta pozbierała je, a Matka Boska rozdała dzieciom na pamiątkę i przestrogę, żeby żyły w zgodzie i wzajemnej miłości.
Gdy Chrystus wisiał na krzyżu uklękła przed nim kobieta z koszem jaj, a cieknąca krew pofarbowała jajka.
We wszystkich kulturach jajo jest potężnym amuletem przeciw złym mocom i czarom. Pokryte barwnymi wzorami czczone było i w starożytnym Egipcie, i w Rzymie. W Polsce odkopano ślady pisanek aż z X wieku.
Na Łemkowszczyźnie począwszy od Wielkiego Czwartku kobiety zabierają się do farbowania i zdobienia jaj (pisanek), którymi w czasie świąt dzieli się przy składaniu życzeń, a dziewczęta wykupują się nimi w drugie święto od polewania wodą.
Do malowania używa się przede wszystkim naturalnych barwników. Zieleń daje wywar z widłaka, liści pokrzywy, barwinka, kwiatu fiołka, jemioły, a przede wszystkim z młodego żyta ozimego. Fiolet uzyskuje się z wywaru ciemnej malwy. Na czerwono farbuje się jajka w mieszaninie łupin cebuli i kory dębowej, krokusie, szyszkach olchowych, owocach czarnego bzu, suszonych jagodach lub w odwarze z robaczków zwanych czerwcami. Warto dodać, że to właśnie łuski cebuli dają kolor czerwony symbolizujący krew przelaną przez Chrystusa na krzyżu. Ciemną żółć uzyskuje się, gotując jaja w łupinach cebuli. Jasny odcień żółci daje kora młodej jabłonki, kwiaty majówki błotnej lub suszone płatki jaskra.
Do tradycji Łemkowszczyzny należy odwiedzanie grobów w Święta Wielkiej Nocy. Ksiądz odprawia na cmentarzu uroczystą liturgię za zmarłych, a na grobie lub obok kładzie się święcone jako lub paschę.
Tyle informacji, które wyszperałam tu i ówdzie. Tak się szczęśliwie składa, że w tym roku (2005) dane mi było uczestniczyć w Świętach Wielkiej Nocy na Łemkowszczyźnie. Nie trudno się domyślić, co było ich istotnym elementem - oczywiście malowanie pisanek. Było to niesamowite doświadczenie zważywszy, że przygotowywane były pod okiem i cennymi wskazówkami pani Marii Brylak - Załuskiej - etnografa z nowosądeckiego skansenu. Od samego początku jej wykładu odczułam, że ta czynność to jedna z licznych, własnych sztuk ludowych kobiet Łemkowszczyzny. Pisanki łemkowskie są zaiste perełkami w wielkanocnym świąteczniku, a następnie na łemkowskim stole. Sądzę, że swoimi słowami i fotografiami uda mi się potwierdzić mój zachwyt nad tą misterną sztuką łemkowskich niewiast i zachęcić do ich wykonania.

Na Łemkowszczyźnie ozdabiano pisanki szlachetną, batikową techniką. Polega ona na ozdabianiu pisanek woskiem i ścieraniu go. Dawniej używano w tym celu wosku pszczelego, jednak łatwiej przypalał się. Współcześnie zdobi się tego rodzaju pisanki stearyną. Bardzo ładne pisanki wykonuje się na lekko ciepłych jajkach. Wówczas kreseczka wzoru rozpływa się tak ładnie na tej ciepłej skorupce. Jest to szpilkowa technika dająca wzory - łezki. Różni się ona techniką batikową Huculszczyzny tym, że tam pisaczek skręcony był z blaszki w tulejkę (taką, jak końcówka sznurówki). Ta huculska metoda dawała prostą linię i robiło się nią inne, przepiękne, precyzyjne wzory.
Drugą, późniejszą, bardzo rozpowszechnioną techniką ozdabiania pisanek na Łemkowszczyźnie było wyskrobywanie wzorów na zafarbowanym jajku. Pisanka ma wtedy tylko jednokolorowe tło i białe wzory. Aby otrzymać precyzyjne, śliczne wzorki, to trzeba się bardzo napracować. Używa się do tego skalpela. O wiele szybciej wykonuje się pisanki techniką batikową, niż techniką drapaną. Spróbujmy zapoznać się z techniką szpilkową...

Pierwsza, istotna zasada jest taka, że ugotowane jajko musi być czyściutkie i odłuszczone. A dlaczego? Jeśli będzie tłuste, to później farba nie przyjmie się na skorupce i będą plamy. Tak więc obowiązkowo po ugotowaniu jaj i osuszeniu ich, przecieramy je ściereczką nasączoną octem. Przy malowaniu pisanek woskiem musimy zachować ostrożność ze względu na temperaturę. Przegrzany wosk potrafi się sam zapalić. Nieustannie należy regulować jego temperaturę, żeby nie był zbyt zimny albo przegrzany. Ważne jest to, że gdzie naniesiemy na skorupkę wosk, to tego miejsca już farba nie przyjmie. W tym miejscu powstanie taki wzorek, jaki nasza ręka naniosła.

Czym pracujemy przy pisankach? Pisaczkiem. Pisak jest najprostszy w świecie! Jest to ołówek albo drewienko, do którego wbija się szpileczkę. Szpileczka daje taki wzorek w kształcie łezki. Łezka to inaczej główka i łodyżka. Można robić przeróżne wzory: jodełeczki, kwiatuszki, gronka, listeczki, rozetki etc.

Zaczynamy... Trzeba namoczyć szpileczkę w wosku i sprawnym ruchem ręki pokonać drogę do jajeczka. Jeśli ta droga jest zbyt długa, to wosk po prostu zastyga. Jeśli jest za zimny, to wzory wychodzą cienkie, wąskie i słabo się przyklejają do skorupki. Wtedy trzeba poczekać, aż wosk będzie bardziej rozgrzany. Wosk musi być odpowiednio ciepły. Jak się wypraktykuje ten moment, to już się czuje, że dobrze wychodzi. Pamiętajcie... jeśli wosk odstaje od pisanki, sterczy na niej, nie przylega a w farbie odpada oznacza to, że wosk był zbyt zimny.

A co nanosimy na wzorach? Mogą być kwiatuszki, winogrona, słoneczka, listeczki, kropeczki, rozetki...

Chcecie kwiatuszek? Jedna kreseczka obok drugiej... i tak dookoła obracamy jajeczko w palcach i rysujemy kwiatuszek czy rozetkę.

A może winogronka? Jedna kropka, druga kropka, trzecia kropka w jednym rzędzie, a w kolejnym dwie kropeczki między tymi powyższymi i na dole jeszcze jedna kropeczka. I już mamy taki trójkącik, takie winogronko. Po drugiej stronie jajeczka malujemy to samo! Jeszcze można dodać takie wachlarzyki między tymi gronkami. A jak? Kreseczkami - dookoła...

Mogą być też cudne kropelki, gwiazdeczki, kółeczka, mysie ogonki. Możliwości jest całe mnóstwo. Co nam w duszy gra, nanieśmy na pisankę.
Farbowanie. Najpierw trochę historii. Najwcześniejsze, anilinowe barwniki pozyskiwano w XIX wieku w ten sposób, że na kramach w mieście kupowano kolorowe bibuły. Te kolorowe bibuły moczyło się w wodzie i puszczały kolor. I właśnie w tej farbce farbowano jajka. Tak więc pierwsza farbka była właśnie z bibuły.
Na Łemkowszczyźnie, jak już wspomniałam wcześniej, używano naturalnych barwników: cebuli, wywaru z kory różnych drzew, świeżych kiełków żyta i owsa (one barwiły na seledynowo!). Robiono też wywary z kory dębu, kory orzecha, kory kruszyny, a nawet z wygotowanego kminku, otrzymując śliczny, beżowy kolor. Wywary z gotowanych ziółek dawały gamę kolorystyczną naturalną: od jasnej zieleni do kolorów ziemi, a więc przepiękne beże, ugry, sepię, ciemny brąz...

Nasze jajeczko jest już "napisane", a więc bierzemy je na łyżeczkę i zanurzamy do farbki. Farbki rozpuszczamy w gorącej wodzie. Jednak nasze jajeczko wkładamy do ostudzonej, bo w przeciwnym razie nasz wzór rozprzestrzeni się na całej skorupce i się rozmaże. Miejsce, gdzie jest wosk na skorupce nie zostanie uchwycone przez farbkę. To będzie nasz wzór. Wosk jest masą izolacyjną tłustą, która nie dopuszcza płynu.

Dodam jeszcze, że można wykonywać pisanki wielokolorowe w ten sposób, że obmyślamy sobie wzorek i nakładamy go etapami. Najpierw maluje się na skorupce jajka tylko te wzory, które mają być białe. Jajko wkładamy na przykład do żółtej farbki. Po ostygnięciu i wyschnięciu jajka z tej żółtej farbki robimy kolejne wzory, które mają być żółtego koloru, bo tło jest żółte. Jajeczko znów wysycha. Znów rysujemy woskiem na przykład na czerwonym tle i po skończeniu wkładamy jajko do granatowej farbki.. Jak oczyścimy taką pisankę to są: białe, żółte, czerwone wzory na granatowym, ciemnym tle. Zasada jest jednak taka przy wykonywaniu pisanek wielokolorowych, że zawsze rozpoczynamy od barwy najjaśniejszej a kończymy na najciemniejszej. Wówczas pisanka jest taka śliczna, wielokolorowa. Zawsze przed jej wykonaniem trzeba sobie zaplanować wzory - w jakim będą kolorze i etapami od barwy najjaśniejszej do najciemniejszej realizować ten zamysł.

Jak jajeczko jest już ufarbowane, to czeka na usunięcie wosku nad płomieniem, świeczki. Nadchodzi etap oczyszczenia pisanki z wosku. Po farbce nasze jajeczko musi dobrze obeschnąć... A my przygotowujemy świeczkę, najlepiej wąską. Trzymamy jajeczko z boku płomienia świeczki (nie nad płomieniem, bo zacznie się brzydko kopcić!), a wosk (nasz wzór) na skorupce zaczyna się pięknie błyszczeć, niemal jakby jajko było wodą polane... Sprawnym ruchem ręki wycieramy chusteczką ten rozgrzany wosk, w przeciwnym razie znowu nam zastygnie. Grubość usuniętego wosku wyczuwa się palcem... (jak i wosku, który czeka jeszcze na usunięcie z naszej pisanki). Podczas tej czynności trzeba jajeczkiem ruszać a nie trzymać w miejscu. Może się zdarzyć, że pisanka przegrzeje nam się od świeczki. Dzieje się tak wówczas, gdy nie obracamy jajkiem nad płomieniem. Wtedy łupka się przegrzewa i pęka...
Ostatnią, niemal kosmetyczną czynnością wykonywaną nad naszą pisanką jest natłuszczenie jej masełkiem lub słoninką, aby pięknie błyszczała i uśmiechała się barwnymi wzorami.

Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak włożyć nasze dzieła sztuki do koszyka i w Niedzielę Wielkanocną zanieść do poświęcenia w cerkwi. Tak. Nasze świąteczniki święci się w cerkwi w niedzielę. Całą liturgię oczekują pod ikonami Carskich Wrót na poświęcenie.
A wiecie jak się kiedyś chłopcy bawili pisankami na Łemkowszczyźnie? Była taka gra w pisanki... Siedzieli przy stole, rysowali sobie kreskę po środku... Jeden miał swoje pisanki z jednej strony, drugi z drugiej i turlali nimi po stole. I który - któremu zbił najwięcej pisanek poza linię, to zabierał je...
Albo brali też pisanki w dłonie i stukali. Który - któremu stłukł więcej, to wygrywał w zabawie...
Był też taki zwyczaj na Łemkowszczyźnie, że dziewczyny, panny robiły pisanki i wręczały je chłopcom na Wielkanoc. Który otrzymał więcej pisanek, to oznaczało, że więcej dziewcząt do niego lgnęło, że ma u nich większe powodzenie.
Wiadome było też to, że w Wielką Sobotę kobiety wypraszały wszystkich mężczyzn z kuchni i zabierały się do misternego malowania pisanek. Była to czynność typowo kobieca. Mężczyźni szli pewnie do karczmy
A teraz pokażę Wam, jakie opowieści snują pisanki, jajka malowane. Zwróćcie uwagę na ich kolorystykę i ornamentykę, w tym ich wielobarwność. Zadziwiająca jest ich ornamentyka, bo gdy się dobrze przyjrzycie, to...
Zobaczycie jakie śliczne mogą być jasnowłose baby

Poznacie, jakie beczułeczki, dzbaneczki i inne naczynia używa Łemkini w swojej kuchni...

Możesz na nich ujrzeć korę jabłoni...

albo korę kruszyny...

czy też baby w tańcu...

Przekonacie się, jakiego kwiatu paproci szukały dziewczęta na Święto Kupały

Rozdroża na Łemkowszczyźnie do dzisiaj są barwne i ciekawe

I porastają je przeróżne rośliny, w tym ozimina - żyto

A koronkowy wzór babuni. Czy nie był śliczny...?

A takie były dziecięce i weselne dzbanki...

Ścieżka do lasu była kręta

A zaraz za wodospadem była kwiecista łąka...

Mocno świeciło słoneczko w jodłowej gęstwinie i chowało w niej swe promienie, by posłuchać o czym opowiada las...

Ufam, że zachęciłam Was do wyrażenia swoich uczuć poprzez "pisanie" pisanki swoimi barwnymi opowieściami podczas kolejnych Wielkanocy... A wówczas bajania z Łemkowyny będą niosły się daleko, daleko w przestrzeń ludzkich serc.
Moją opowieść zawdzięczam i bardzo za nią dziękuję:
- Julii Dosznie za zaproszenie na Święta Wielkiej Nocy i możliwość uczestniczenia w jakże bogatej obrzędowości,
- Marii Brylak - Załuskiej za wprowadzenie w świat misternej sztuki łemkowskiej pisanki,
- Walterowi Maksimovichowi za większą część fotografii,
- Teodorowi Goczowi za możliwość ich wykonania.
oprac. Bogusia Gruszczyńska-Kozan
|
|
 |
25356
| Madzialena - 2009-04-09 15:46:22 | | Witam,
Pod czujnym okiem Pani Bogusi miałam zaszczyt uczestniczyć w szkole w malowaniu tych własnie pisanek. Dzieci bardzo ochoczo zabrały się do pracy i wyszły im najróżniejsze przepiękne, kolorowe pisanki. Chciałabym bardzo podziękować za wprowadzenie mnie w świat tradycji malowania jajek, przekazanie cennych informacji i wskazówek praktycznych. Tradycję tę z pasją będę kultywować w moim domu. Pozdrawiam. | | | | Edyta Piętka (ebobula@mp.pl) - 2008-08-14 13:42:24 | | Witam! Znam te pisanki od urodzenia i sam je wykonuję, mimo, iż urodziłam się i mieszkam na Śląsku. Mam tylko pytanie: czy ktoś używa jeszcze naturalnych barwników i wie jak je wykonać? Pozdrawiam. | | | | Endrzo - 2008-04-25 20:21:37 | | Harni pysanky!
W naszij xati takoż jix pyszetsia.
Zywemo u Bielicy (nasza babusia buly pereseleni z hir) i zberihajemo usi tradycji ;]
Pozdorowlaju | | | | kkot - 2007-04-09 17:10:44 | | Stearyną się nie da (za szybko zastyga), to musi być wosk! | | | | Lucex - 2007-04-04 09:39:15 | | Dziękuję za artykuł. Mój tata pochodzi z tamtych stron. Rokrocznie pisze pisanki i zajmuje czołowe miejsca w konkursach. To ważne, że mimo przesiedlenia ten duch tradycji nie zaginął, nawet ma konkurencję w postaci mojej młodszej siostry:).Wesołych świąt! | | | | Czarek Orzechowki (authorcort@o2.pl) - 2006-04-14 23:54:27 | | :) Własnie skrobie i maluję jajka na jutro, Twoj artykuł pomogł mi w pozyskaniu nowych wzorów i pomysłów na barwienie :) Wesołego Jajka :) | | | | Barbara Miernik (bmier@poczta.fm) - 2006-04-10 22:30:21 | | W wielki piątek przeczytam ten artykul moim dzieciom ( stare już są ( 21,18, 16 lat), ale wciąz malujemy pisanki. I kochamy Łemkowszczyznę. W szcególności upatrzyliśmy sobie Wysową i okolice. W tym roku będziemy jeść Śniadanie Wielkanocne w parku wysowiańskim. Zabieramy koszyk ze święconką, termosy, piękny obrusik.
Po mszy zajadamy się wspaniałościami i "lecimy" na spacery.
To będzie juz nasze trzecie taki sniadanie w Wysowej. Przyjeżdżamy aż z okolic Krakowa. Życzę cudownych Świąt wśród najbliższych. Basia | | | | Dorota - 2006-04-05 19:49:57 | | Bardzo mi się podobał ten artykuł. GRTULACJE!!! bardzo mi się przydał na lekcje techniki gdy robiliśmy pisanki, bo ja to chodzę do 4 klasy. | | | | Ania Gambal - 2006-04-05 13:09:50 | | Gratulacje Pani Bogusiu za taki artykuł! | | | | Kacha - 2006-03-28 08:27:02 | | Piekne!!!!Cudowne!!!!:)))nie wiedzialam ze pisanki mogą być tak ładne!!!! | | | | Magda D :) - 2006-03-27 17:44:00 | | Nawet nie miałam pojęcia, że taka jest historia pisanek ;) Bardzo mi się podoba.
Malowanie pisanek... widzę, że to sztuka, piękna sztuka :)
Opisana technika przyda się na tegoroczne Święta Wielkiej Nocy, ale bardziej orginalne i śliczne wzory, któr postaram się użyć ;)
Pozdrawiam
| | |
|